Graliśmy w LEGO Batman: Legacy of the Dark Knight na specjalnym pokazie w Londynie. Czy to najlepsza gra LEGO?
Londyńska pogoda rzadko rozpieszcza, ale tym razem zaproszenie od firmy Warner Bros wynagrodziło wszelkie niedogodności. Wydarzenie zorganizowane z ogromnym rozmachem pozwoliło mi nie tylko spędzić cenne minuty z najnowszą odsłoną klockowych przygód Mrocznego Rycerza, ale też z bliska podziwiać naprawdę unikalne wystawy.
Organizatorzy postarali się, by obok gigantycznych figur zbudowanych z duńskich klocków, na miejscu znalazły się oryginalne rekwizyty i gadżety prosto z planów filmowych trylogii Nolana, sprowadzone specjalnie na tę okazję ze Stanów Zjednoczonych. Więcej smaczków z samej imprezy możecie zresztą zobaczyć na zdjęciach załączonych w niniejszym tekście. Sama gra to fascynujący przypadek ewolucji serii, która przez lata borykała się z pewną powtarzalnością.
Najnowszy LEGO Batman uderza w zauważalnie dojrzalsze tony, celując wyraźnie w starszego odbiorcę, który zdążył już wyrosnąć z najprostszych gier zręcznościowych. Na każdym kroku widać tu gigantyczną wręcz inspirację kultową serią Arkham, co przejawia się nie tylko w gęstej architekturze wirtualnego miasta, ale również w ogólnym podejściu do eksploracji. To wyrazisty ukłon w stronę starych wyjadaczy, oczekujących od klockowego uniwersum czegoś znacznie więcej niż tylko bezmyślnego rozbijania elementów otoczenia na tysiące drobnych monet.
LEGO Batman jest bardziej mroczny i skierowany do nieco starszych odbiorców
Trzeba jednak pamiętać, co nadal stanowi nienaruszalny rdzeń tej popularnej marki. Ostatecznie to wciąż jest produkcja osadzona w świecie zabawek, dedykowana większym dzieciakom, więc naturalnie nie brakuje w niej specyficznego humoru oraz przemyślanych uproszczeń systemowych. Tytułowy obrońca Gotham nie jest tutaj ani w połowie tak śmiertelnie poważny jak w swoich wysokobudżetowych, realistycznych odpowiednikach. Regularnie pakuje się w całkiem zabawne, momentami mocno absurdalne przygody, które skutecznie przypominają nam, z jakiego materiału ostatecznie ulepiono całą tę wciągającą intrygę.
Poruszanie się po rozległej, wirtualnej metropolii to zresztą jeden z najjaśniejszych punktów rozgrywki. Dostałem do dyspozycji otwarty świat, który absolutnie nie jest jedynie nudną makietą stworzoną wyłącznie do sztucznego wydłużania czasu rozgrywki. Eksploracja zrujnowanych ulic za kierownicą zróżnicowanych wariantów Batmobilu, pochodzących z zupełnie innych epok komiksowych i filmowych, sprawia mnóstwo czystej satysfakcji. Twórcy potraktowali model jazdy z odpowiednim szacunkiem, zachęcając gracza do ciągłego sprawdzania, co mrocznego kryje się za kolejnym, zasnutym gęstą mgłą rogiem.
Pokaz LEGO Batman w Londynie
Podczas mojej sesji miałem okazję sprawdzić w akcji trzy diametralnie różne zadania, które doskonale obrazują strukturę nadchodzącej kampanii. Pierwszym wyzwaniem z brzegu było ciche przeniknięcie do pilnie strzeżonej, luksusowej posiadłości mafijnej rodziny Falcone. Konieczne okazało się tam ostrożne, niemal metodyczne podejście i ciągłe ukrywanie się w cieniach, co w kontekście specyfiki gier LEGO jest rozwiązaniem odważnym i odświeżającym. Bezszelestne eliminowanie oprychów i taktyczne korzystanie z gadżetów udowadnia, że nowy tytuł kładzie nacisk na planowanie i cierpliwość. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tam wpaść i zrobić totalną rozpierduchę w starym stylu, ale to od nas zależy, jak do tego podejdziemy.
@ppe.pl Graliśmy w LEGO Batman! W końcu możemy powiedzieć i pokazać trochę więcej #LEGO #Batman #gameplay #preview #gaming ♬ oryginalny dźwięk - PPE pl
Zaledwie chwilę później tempo całej zabawy uległo bardzo drastycznej zmianie. Otrzymując bezpośrednią kontrolę nad Robinem, zostałem wrzucony w samo centrum gigantycznej, cyrkowej areny, by wreszcie zmierzyć się z Dwoma Twarzami. Ten konkretny etap wymagał wręcz kaskaderskiego refleksu, zmuszając do precyzyjnego skakania po zawieszonych pod kopułą platformach i sprawnego operowania wielofunkcyjną wyrzutnią lin. Dynamika sekwencji zrobiła na mnie fajne wrażenie, pokazując, że autorzy potrafią świetnie balansować różnymi konwencjami. Gdyby tylko było tutaj mniej walki... ale o tym za chwilę. Możecie też zobaczyć całą te sekwencję na powyższym materiale wideo.
Ostatnim z przygotowanych przez autorów wyzwań okazało się z kolei starcie z Trującym Bluszczem, stanowiące ostateczny test znajomości zaimplementowanej mechaniki. Deweloperzy zaserwowali wielofazową, angażującą walkę, w której ogromne pnącza nieustannie i bardzo brutalnie dewastowały całą arenę. Musiałem zręcznie unikać obszarowych ataków, mądrze odczytywać ruchy przeciwniczki i szukać luk w jej potężnej obronie, co przywodziło na myśl starcia z najlepszych, konwencjonalnych gier akcji. Co prawda, jeśli po drodze coś poszło nie tak, to walka stawała się dość monotonna, ale... no właśnie.
Mimo moich zdecydowanie pozytywnych wrażeń z ogrywania samych misji, gdzieś z tyłu głowy wciąż kiełkuje we mnie drobna obawa o narastającą z czasem monotonię samej walki wręcz. Oczywiście, w grze zaimplementowano całkiem rozbudowany system ulepszeń oraz widoczne drzewka rozwoju, mające urozmaicać potyczki wraz z postępami w fabule. Niestety mam wrażenie, że po wielogodzinnym oklepywaniu twarzy kolejnych fal niemal identycznych bandytów, starcia mogą ostatecznie utracić początkową rześkość, dlatego trzymam kciuki za odpowiednie zbalansowanie tego elementu. Przekonałem się jednak, że może to być trudne i to właśnie nudnych sekwencji pokonywania w kółko tych samych wrogów obawiam się najbardziej.
Gigantycznym plusem produkcji jest natomiast niesamowicie zdroworozsądkowe podejście do kwestii zarządzania postaciami. Twórcy definitywnie zrezygnowali z pakowania setek bezużytecznych, nic nieznaczących figurek, by skupić wszystkie siły na dopieszczeniu siedmiu głównych, wybitnie zróżnicowanych bohaterów. Ograniczoną pulę zrekompensowano jednak kolosalną wręcz liczbą kostiumów dla samego nietoperza (grubo ponad 60), co jest zaledwie jednym z mnóstwa kapitalnych smaczków przygotowanych dla wiernych fanów. Wszystko to składa się na obraz dzieła, które już teraz ma zadatki na jedną z najlepszych wariacji LEGO w historii całej branży.
Od strony stricte technicznej sprawy wyglądają intrygująco, choć moje doświadczenia w Londynie różniły się nieco od przeżyć reszty obecnych na sali dziennikarzy. Akurat na przydzielonym mi stanowisku z komputerem osobistym rozgrywka pozostawała nieskazitelnie płynna, absolutnie wolna od jakichkolwiek problemów ze stabilnością. Siedzący tuż obok mnie kolega z redakcji CD-Action miał niestety zauważalnie mniej szczęścia, ponieważ na jego ekranie regularnie pojawiały się bolesne spadki klatek animacji. Zostaje nam jedynie ogromna nadzieja, że to był problem tej konkretnej maszyny i żadnych spadków w dniu premiery nie uświadczymy.
Udało mi się zresztą podpytać samych deweloperów o kilka palących kwestii związanych z optymalizacją. Potwierdzono mi oficjalnie, że projekt jest w pełni osobno dostosowywany pod architekturę każdej wiodącej platformy, co ma docelowo zagwarantować odpowiednie wrażenia wizualne. Dostałem również informacje, że zrobiono dodatkowy użytek z czystej mocy PlayStation 5 Pro, ale na moje pytanie o implementację skalowania PSSR 2 nie otrzymałem jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje się to jednak najzupełniej logicznym krokiem w niedalekiej przyszłości, zwłaszcza że gra bardzo dobrze wykorzystuje haptyczne wibracje rewelacyjnego kontrolera DualSense.
Zbliżając się powoli do ostatecznego podsumowania moich brytyjskich wojaży, odczuwam po prostu bardzo duży, niczym niezmącony optymizm. Jako wielki i długoletni fan postaci Batmana naprawdę nie mogę się doczekać, by raz jeszcze zanurzyć się w ten mroczny, ale jakże urokliwy świat. Gotowy produkt zadebiutuje na sklepowych półkach już 22 maja (co rzadko się zdarza, twórcy przyspieszyli premierę aż o tydzień!), niosąc ze sobą ogromny potencjał na to, by całkowicie zrewolucjonizować nieco skostniały już wizerunek klockowych adaptacji.
Przeczytaj również
Komentarze (15)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych