AI jest przerażające. Mam już dość tej

AI jest przerażające. Mam już dość tej "technologii"

Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 09:00

Jeszcze dwa lata temu, gdy otwieraliśmy media społecznościowe, generatywna sztuczna inteligencja była cyrkową sztuczką. Bawiliśmy się w papieża w puchowej kurtce czy postacie z Gwiezdnych Wojen w stylu Balenciagi.

To był czas zachwytu, niemal dziecięcej radości z tego, że „komputer to potrafi”. Dziś, w połowie 2026 roku, ten zachwyt wyparował, a na jego miejscu pojawiło się coś znacznie mroczniejszego: znużenie przemieszane z autentycznym lękiem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Doszliśmy do punktu, w którym technologia nie tyle nam pomaga, co zaczyna nas osaczać. Każdy film, każde zdjęcie i każdy mem poddajemy natychmiastowej weryfikacji, która i tak często zawodzi. Granica między rzeczywistością a syntetyczną kreacją stała się tak cienka, że niemal niewidoczna, a to rodzi w nas pierwotny niepokój.

Pułapka Deepfake’ów i utrata prawdy

Deepfake
resize icon

Najbardziej przerażającym aspektem tej rewolucji są deepfake’y. To już nie są śmieszne filmiki z podłożonym głosem celebryty. To narzędzia, które potrafią ukraść czyjąś twarz, tożsamość i głos z przerażającą precyzją. Kiedy oglądasz wideo, na którym ktoś prosi o pożyczkę, albo polityk wypowiada słowa, które mogą rozpętać konflikt, a Twoje oczy nie potrafią wyłapać błędu - zaczynasz czuć się bezbronny.

Ta hiperrealistyczna natura treści AI sprawia, że przestajemy ufać własnym zmysłom. Filmy, które wyglądają jak nagrane profesjonalną kamerą, a w rzeczywistości powstały z jednej linijki tekstu, budzą w nas „dolinę niesamowitości”. Czujemy, że coś jest nie tak, ale nie potrafimy wskazać co. Ten stan ciągłego czuwania i podejrzliwości jest zwyczajnie wyczerpujący, szczególnie że ostatnio najnowsze rozwiązania w AI pozwalają stworzyć nawet postać, a potem sterować nią (ruchami kończyn) za sprawą kamery śledzącej nasze ruchy. I naprawdę wygląda to przerażająco realistycznie.

Co ciekawe, najbardziej sceptyczną grupą stają się ci, którzy z technologią dorastali. Najnowsze dane z kwietnia 2026 roku (badania Gallup i Walton Family Foundation) pokazują drastyczną zmianę nastrojów wśród Pokolenia Z. Aż 31% młodych ludzi deklaruje, że AI budzi w nich gniew - to wzrost o 9 punktów procentowych w ciągu zaledwie roku. Jednocześnie entuzjazm spadł z 36% do zaledwie 22%.

Młodzi ludzie, zamiast ekscytować się nowymi narzędziami, zaczynają dostrzegać w nich zagrożenie dla swojej autentyczności. AI, zamiast być asystentem, staje się szumem, który zagłusza prawdziwe relacje i ludzką twórczość. Zjawisko to prowadzi do tego, że coraz więcej osób świadomie rezygnuje z używania narzędzi AI, szukając schronienia w tym, co analogowe i namacalne.

Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec AI jest jej wpływ na edukację. Według badań Gallupa, aż 74% uczniów szkół podstawowych i średnich uważa, że AI utrudni im naukę w przyszłości. Wśród dorosłych z pokolenia Z ten odsetek wzrasta do przerażających 83%. To paradoks: narzędzie stworzone, by przyspieszać zadania, postrzegane jest jako przeszkoda w rozwoju.

Problem polega na tym, że nauka to proces, który wymaga wysiłku. AI oferuje skróty, które - choć kuszące - omijają krytyczne etapy myślenia. Jeśli maszyna napisze za nas esej, rozwiąże zadanie z matematyki i streści książkę, nasze „mięśnie intelektualne” zanikają. Młodzi ludzie zaczynają rozumieć, że automatyzacja wiedzy to nie to samo, co jej posiadanie.

Strach w miejscu pracy i utrata zaufania

AI
resize icon

Niepokój nie kończy się na szkole. Przenosi się bezpośrednio do sfery zawodowej. Obecnie blisko połowa respondentów (48%) uważa, że ryzyko związane z AI w pracy przeważa nad korzyściami. Nie chodzi już tylko o strach przed utratą zatrudnienia, ale o utratę zaufania do tego, co robimy. Czy mój szef ocenia moją pracę, czy algorytm? Czy widzę nowe materiały z gier, które rzeczywiście są wyciekiem od twórców, czy też idealnym fake'em od ludzi, którzy lubią bawić się w kotka i myszkę?

Znużenie AI wynika również z faktu, że technologia ta często po prostu zawodzi. Przykładem jest petycja na California State University, gdzie kadra pedagogiczna domaga się zerwania kontraktu z OpenAI. Twierdzą oni, że narzędzia takie jak ChatGPT Edu nie dostarczają dokładnych odpowiedzi i wręcz szkodzą procesowi dydaktycznemu.

W obliczu zalewu syntetycznych treści, autentyczność staje się nowym luksusem. Coraz częściej szukamy oznaczeń „stworzone przez człowieka". Zaczynamy doceniać błędy, niedoskonałości i unikalny styl, którego maszyna nie potrafi podrobić bez kopiowania innych. To odwrócenie trendu - od cyfrowej perfekcji do ludzkiej prawdy.

Osobiście obserwuję, jak wiele osób w moim otoczeniu zaczyna odinstalowywać aplikacje oparte na AI. Nie dlatego, że nie działają, ale dlatego, że odbierają one radość z procesu tworzenia. Kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, nic nie wydaje się warte wysiłku. To znużenie to tak naprawdę krzyk tęsknoty za realnością w świecie zdominowanym przez piksele i matematyczne prawdopodobieństwo. Nawet wyszukiwanie informacji w internecie skończyło się na podaniu listy stron i zerknięciu na podsumowanie od Gemini, albo wręcz przeciwnie - wejściu od razu do aplikacji Gemini, gdzie podajemy kilka słów, a program sam wypluwa informacje.

Czy to czas na AI-detoks?

Intergalactic: The Heretic Prophet
resize icon

Sztuczna inteligencja nie zniknie, ale nasz stosunek do niej musi ewoluować. Jesteśmy w fazie „przejedzenia” technologią, która obiecała nam raj, a dała poczucie niepewności i lęku. Dane Gallupa są jasnym sygnałem ostrzegawczym dla firm technologicznych: zaufanie zostało nadszarpnięte, a entuzjazm zastąpiony przez chłodny sceptycyzm.

Aby AI mogła zostać sensownie zintegrowana z naszym życiem, musi przestać być „straszna”. Musi przestać udawać ludzi i zacząć służyć nam tam, gdzie faktycznie jest potrzebna, bez kradzieży naszej tożsamości i niszczenia procesu nauki. Dopóki to się nie stanie, ruch odwrotu od AI będzie rósł, a my będziemy coraz bardziej doceniać to, co proste, prawdziwe i – przede wszystkim – ludzkie.

Źródło: Opreacowanie własne
Mateusz Wróbel Strona autora
Na pokładzie PPE od połowy 2019 roku. Wielki miłośnik gier wideo oraz Formuły 1, czasami zdarzy mu się sięgnąć również po jakiś serial. Uwielbia gry stawiające największy nacisk na emocjonalną, pełną zwrotów akcji fabułę i jest zdania, że Mass Effect to najlepsza trylogia, jaka kiedykolwiek powstała.
cropper