Nie tylko "For All Mankind". TOP filmów i seriali rozgrywających się na Księżycu
Z okazji misji Artemis 2 oraz premiery piątego sezonu “For All Mankind” przyjrzeliśmy się filmom i serialom z Księżycem na jednym z pierwszych planów. Przed wami osiem produkcji, na które warto poświęcić czas.
Przemkniemy przez produkcje brytyjskie, kooperacje międzypaństwowe, produkcje amerykańskie, japońskie anime, a także wielkie marzenia Polaków. Zapinajcie pasy, nasza rakieta właśnie wystartowała.
Ucieczka na srebrny glob (2021) reż. Kuba Mikurda
Zaczynamy nietypowo, bo od dokumentu poświęconego niedokończonemu filmowi Andrzeja Żuławskiego. “Na srebrnym globie” miało stanowić podstawę wschodnioeuropejskiego science-fiction, wyprzedzać “Gwiezdne wojny” bez jednoczesnej konkurencji z nimi pod względem fabuły. “Na srebrnym globie” to rzecz znacznie mroczniejsza, poważniejsza, bardziej dramatyczna. Jednocześnie ten swoisty film-legenda nie jest aż tak ciekawy jak opowieść o nim. Ją zaś świetnie przedstawia “Ucieczka na srebrny glob”, czyli dokument obrazujący pracę Żuławskiego, a także tłumaczący, dlaczego to mogła być wielka superprodukcja i dlaczego nigdy nią nie została.
2001: Odyseja kosmiczna (1968) reż. Stanley Kubrick
Uważany za jeden z najważniejszych filmów w historii zjawiskowy klasyk, który powoli dobiega do 60-lecia istnienia. Niebywałe osiągnięcie estetyczne Stanleya Kubricka, kadry, i efekty specjalne modele wciąż robią gigantyczne wrażenie. Niewiele filmów ściślej naukowo podeszło do tematu podróży kosmicznych. “Odyseja kosmiczna” działa też scenariuszowo (chociaż dialogi są niezwykle oszczędne) - to w dużej mierze filozoficzna rozprawa na temat mierzenia się z nieznanym, czego nie brakuje w otaczającej nas rzeczywistości.
Przygody barona Munchausena (1989) reż. Terry Gilliam
Terry Gilliam nigdy nie był szczególnie zainteresowany zwykłymi produkcjami, a “Przygody barona Munchausena” stanowią najlepszy dowód. Z jednej strony meta opowieść o sile sztuki, z kolejnej niesamowita feeria barw, kolorów i bohaterów. Wraz z trupą tytułowego bohatera odwiedzimy Księżyc z królującym mu Robinem Williamsem, zbadamy wnętrze wulkanu, a nade wszystko spróbujemy ocalić miasto przed najazdem Turków. Wyborna zabawa nominowana do Oscara między innymi za efekty specjalne oraz scenografię.
Wallace i Gromit: Podróż na Księżyc (1989) reż Nick Park
Klasyczna krótkometrażówka zbierająca świetne opinie, ale to nie może dziwić w wypadku duetu głównych bohaterów. Wallace i Gromit zawsze znajdują sposób, aby zachwycić publiczność i nie inaczej w wypadku animacji z końcówki lat 80. Fabuła zachwyca absurdem - w domu brakuje sera, zatem Wallace postanawia stworzyć rakietę i polecieć na Księżyc, gdyż ten stworzono z sera właśnie. Nieco ponad 20 minut uroczej opowieści wyróżniającej się oprawą graficzną stanowiącą swoisty wstęp do kultowego “The Neverhood”.
Cowboy Bebop (1998) reż. Shinichiro Watanabe
Japoński western neo-noir w kosmosie. Brzmi wspaniale i takim też jest, “Cowboy Bebop” nie bez powodu cieszy się marką jednego z najlepszych anime w historii. To właśnie ta produkcja otworzyła anime na rynki zachodnie w końcówce XX wieku. Fasadowo fabuła koncentruje się na losach łowców nagród, którzy próbują utrzymać porządek w rozrośniętej poza granice możliwości galaktyce. Nieco głębiej dotyka problemów egzystencjalnych, próby ucieczki przed przeszłością czy samotności. Księżyce odgrywają w “Cowboyu” fundamentalną rolę - są źródłem tragedii Ziemi, ale też szansą na ocalenie.
Planetes (2003-2004) reż. Goro Taniguchi
Anime bazuje na świetnie przyjętej mandze, ale nie jest jej wierną kopią. Aby jakoś zagospodarować 26 odcinków adaptacja rozszerza wątki przedstawione w pierwowzorze, przede wszystkim rozbudowuje kwestie polityczne, lecz również relacje między postaciami. Działa to na korzyść “Planetes”, zdecydowanie wyróżniającego się wśród seriali traktujących o kosmicznych przygodach. Jednym z najmocniejszych epizodów pozostaje “Fly Me to the Moon”, w którym nasi główni bohaterowie udają się w wakacyjną podróż promem wypełnionym przejmującymi historami. Ogólna fabuła “Planetes” koncentruje się na losach międzygwiezdnych zbieraczy złomu.
Moon (2009) reż. Duncan Jones
Jest tanio? Jest tanio. Jest dobrze? Ano… jest. Skromna produkcja z 2009 roku potrafi zachwycić wieloma elementami. Niekoniecznie scenografią, ale już na pewno pomysłem na siebie, oryginalnym wykonaniem, a zwłaszcza genialnym, klaustrofobicznym klimatem. Błyszczy przede wszystkim Sam Rockwell, który z niezwykłą lekkością dźwiga na własnych barkach całość opowieści o pozornej samotności.
Pierwszy człowiek (2018) reż. Damien Chazelle
Najbardziej klasyczna z przedstawionych tu opowieści. Film opowiadający o misji Neila Armstronga i pierwszym lądowaniu człowieka na Księżycu. Bardzo sprawna produkcja, która potrafi zaskoczyć rozłożeniem ciężaru fabularnego. Scena z wielkim krokiem robi gigantyczne wrażenie. Brawurowe role Claire Foy i Ryana Goslinga wyrastającego na najważniejszego aktora współczesnego sci-fi.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych