2026 rok to najlepszy okres dla posiadaczy konsol PS5, XSX oraz PC? Po 3 miesiącach można tak stwierdzić
Trzeba to przyznać otwarcie: początek 2026 roku zaserwował nam solidną dawkę emocji. Od stycznia do marca branża gier nie dawała nam ani chwili wytchnienia, udowadniając, że kreatywność deweloperów nie zna granic. Bez względu na to, czy jesteś fanem mrocznych lochów, kosmicznych eskapad, czy emocjonalnych historii o dorastaniu - ten okres był dla Ciebie.
Różnorodność, jaką otrzymaliśmy, była wręcz przytłaczająca. Z jednej strony wielkie blockbustery, które biły rekordy sprzedaży w kilka dni po premierze, a z drugiej-– ambitne, mniejsze projekty, które skradły nasze serca unikalnym stylem wizualnym. Wybór był tak szeroki, że „backlog” większości z nas urósł do rozmiarów, których nie powstydziłoby się największe archiwum narodowe. Usiądźmy więc wygodnie i przypomnijmy sobie te dziesięć perełek, które zdefiniowały ostatnie miesiące.
Resident Evil Requiem
To był powrót króla survival horroru w najczystszej postaci. Capcom udowodnił, że marka Resident Evil jest jak wino - z każdą kolejną częścią staje się bardziej wyrazista i uderza do głowy mocniej. Requiem nie tylko pobiło rekordy sprzedaży, rozchodząc się w 6 milionach kopii, ale też pokazało, że strach ma dziś niesamowicie wysoką rozdzielczość, szczególnie na PS5, gdzie gra wygenerowała rekordowe przychody.
Gameplay to esencja tego, co kochamy: klaustrofobiczne korytarze, desperackie zarządzanie amunicją i zagadki, które zmuszają do myślenia nawet wtedy, gdy za plecami słychać kroki czegoś bardzo głodnego. Fabuła domknęła kilka wątków, które fani analizowali od lat, zostawiając nas z poczuciem satysfakcji, ale i gęsią skórką, która nie schodziła przez długie godziny po wyłączeniu konsoli.
Cairn
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak to jest walczyć z własnym ciałem i bezlitosną naturą, Cairn dało Wam najbardziej dosłowną odpowiedź. To nie jest zwykła gra o wspinaczce - to symulator przetrwania na pionowych ścianach, gdzie każdy chwyt i każde przesunięcie środka ciężkości może być tym ostatnim. Mechanika wspinaczki jest tu tak intuicyjna, a zarazem wymagająca, że po udanej wyprawie na szczyt czuje się realną, fizyczną ulgę.
Wizualnie gra zachwyca surowym pięknem, a fabuła, choć minimalistyczna, uderza w bardzo osobiste tony. To opowieść o ambicji, która graniczy z szaleństwem, i o tym, co człowiek jest w stanie poświęcić, by dotknąć nieba. Cairn pokazało, że cisza i szum wiatru mogą być bardziej emocjonujące niż najbardziej widowiskowe wybuchy w grach akcji.
Marathon
Bungie wróciło do swoich korzeni, ale zrobiło to w sposób, który wyznaczył nowe standardy dla gatunku extraction shooterów. Marathon to neonowy, cyberpunkowy sen, w którym stylistyka wizualna idzie w parze z niesamowitą płynnością rozgrywki. To gra, w której każda wyprawa w głąb opuszczonych kolonii wiąże się z ogromnym ryzykiem, ale nagrody są tak kuszące, że trudno odmówić sobie „jeszcze jednego rajdu”.
Fabuła serwowana jest tu w sposób tajemniczy, ukryta w logach i elementach otoczenia, co idealnie buduje atmosferę niepewności. Gameplay to popis umiejętności Bungie w projektowaniu modelu strzelania - każda broń czuje się inaczej, a walki z innymi graczami oraz SI są dynamiczne i brutalne. To powrót legendy w nowoczesnym, lśniącym chromem wydaniu.
Crimson Desert
Ta gra stała się fenomenem, o którym pisały wszystkie media, od serwisów technologicznych po giełdowe raporty. Crimson Desert to gigantyczna piaskownica, w której Pearl Abyss upchnęło niemal wszystko: od epickich bitew, przez inwestycje bankowe, aż po sumo i hodowlę bydła. Skala świata jest tak przytłaczająca, że memy o graczach, którzy od setek godzin nie opuścili pierwszego regionu - Hernand - stały się stałym elementem gamingowej popkultury.
Mimo początkowej krytyki za „przeładowanie” mechanikami, gra przyciągnęła miliony graczy swoją wizualną maestrią i swobodą. Możesz być bohaterem ratującym świat, albo możesz po prostu spędzić wieczór na projektowaniu wnętrz swojego domu lub łapaniu złoczyńców jako łowca nagród. To gra, która nie pyta cię, kim chcesz być - ona daje ci narzędzia, byś po prostu tym kimś został.
NiOh 3
Team Ninja ponownie udowodniło, że w kategorii gier akcji z najwyższym poziomem trudności nie mają sobie równych. NiOh 3 to ewolucja systemu walki, który już w poprzednich częściach był bliski perfekcji. Nowe postawy, jeszcze bardziej rozbudowane drzewka umiejętności i systemy magii sprawiają, że każda walka z bossem to skomplikowany taniec na ostrzu noża, gdzie jeden błąd oznacza powrót do punktu startowego.
Fabuła ponownie zabiera nas w podróż przez mityczną Japonię pełną demonów Yokai, ale tym razem skala potyczek i projekt poziomów wchodzą na zupełnie nowy poziom. Gra jest wymagająca, momentami wręcz frustrująca, ale satysfakcja z pokonania potężnego demona po trzydziestej próbie jest narkotykiem, od którego trudno się oderwać. To pozycja obowiązkowa dla fanów wyzwań.
Reanimal
Twórcy z Tarsier Studios ponownie udowodnili, że nikt tak jak oni nie potrafi budować atmosfery dziecięcego koszmaru. Reanimal to duchowy spadkobierca Little Nightmares, który uderza w jeszcze mroczniejsze i bardziej niepokojące tony. Współpraca w trybie kooperacji staje się tu jedyną deską ratunku w świecie wypełnionym przez groteskowe, zwierzęce hybrydy, które ścigają nas w sceneriach przypominających najgorsze sny.
Gameplay opiera się na sprycie, skradaniu i rozwiązywaniu zagadek środowiskowych, a wszystko to podlane jest sosem niesamowitego udźwiękowienia. Design przeciwników w Reanimal wywołuje autentyczny dyskomfort, co jest najlepszą rekomendacją dla fanów horroru. To krótka, ale intensywna podróż przez krainę, o której chciałoby się jak najszybciej zapomnieć, a jednak wraca się do niej w myślach raz za razem.
Planet of Lana 2
Kontynuacja jednej z najpiękniejszych gier niezależnych ostatnich lat nie zawiodła oczekiwań. Planet of Lana 2 to ponownie filmowa platformówka logiczna, która zachwyca ręcznie malowaną oprawą, przywodzącą na myśl najlepsze produkcje studia Ghibli. Relacja między główną bohaterką a jej małym towarzyszem została tu pogłębiona, oferując jeszcze ciekawsze mechaniki współpracy przy rozwiązywaniu zagadek.
Fabuła zabiera nas w zupełnie nowe rejony planety, odkrywając tajemnice jej przeszłości i stawiając przed nami trudne pytania o naturę technologii i życia. To gra, która koi zmysły przepiękną muzyką, by za chwilę przyspieszyć tętno podczas ucieczki przed mechanicznymi najeźdźcami. Idealny tytuł na dwa-trzy wieczory, który zostawia po sobie trwały ślad w sercu.
Darwin's Paradox
Darwin's Paradox to jedna z najbardziej unikalnych gier tego roku, łącząca elementy przygodowe z ewolucyjną mechaniką rozgrywki. W świecie, w którym biologia oszalała, musimy dostosowywać naszą postać do zmieniających się warunków, dosłownie ewoluując na oczach przeciwników. To fascynujący miks akcji i strategii, gdzie wybór odpowiedniej cechy genetycznej decyduje o tym, czy staniemy się drapieżnikiem, czy ofiarą.
Świat gry jest egzotyczny, pełen dziwnych form życia i zagadek, które wymagają nieszablonowego myślenia. Fabuła prowadzi nas przez historię upadłej cywilizacji, która próbowała zabawić się w boga, a my musimy teraz odnaleźć się w tym chaosie. Darwin's Paradox to świeży powiew w branży, udowadniający, że w temacie survivalu można jeszcze wymyślić coś zupełnie nowego.
Life is Strange Reunion
Max i Chloe powróciły, a wraz z nimi emocjonalny rollercoaster, na który fani czekali od lat. Reunion to list miłosny do społeczności, który nie boi się jednak zadawać trudnych pytań o dorosłość i konsekwencje naszych dawnych wyborów. Mechanika manipulacji czasem powraca, ale w znacznie bardziej dojrzałej i skomplikowanej formie, pozwalając na badanie różnych wersji rzeczywistości.
Scenariusz tradycyjnie stoi na najwyższym poziomie, serwując nam dialogi, które brzmią autentycznie i poruszają tematy bliskie każdemu z nas. Muzyka, klimat małego miasteczka i melancholijna atmosfera sprawiają, że w grę nie tylko się gra - w nią się wsiąka. To piękny powrót do korzeni, który udowadnia, że siła Life is Strange drzemie w ludziach i ich skomplikowanych relacjach.
High on Life 2
Jeśli myśleliście, że „jedynka” była szalona, to High on Life 2 sprawi, że zrewidujecie swoje poglądy. Gadające spluwy powróciły z jeszcze większą dawką czarnego humoru, absurdalnych żartów i ciętych ripost. Gra rozwija formułę metroidvanii, dając nam nowe gadżety i jeszcze dziwniejsze planety do zwiedzania, a wszystko to w oprawie, która wygląda jak interaktywny odcinek najbardziej zwariowanej kreskówki dla dorosłych.
Strzelanie jest tu szybsze i bardziej satysfakcjonujące, a każda broń ma teraz jeszcze więcej do powiedzenia (dosłownie!). Fabuła to czysty chaos, który w jakiś magiczny sposób trzyma się kupy i bawi do łez, o ile oczywiście cenicie sobie specyficzny styl humoru twórców. To idealna odtrutka na zbyt poważne gry AAA - czysta, nieskrępowana i bardzo głośna zabawa.
To wierzchołek góry lodowej!
I pomyśleć, że to dopiero początek! Już w kwietniu czekają na nas takie tytuły jak tajemnicza Pragmata, duże rozszerzenie do Diablo 4 oraz intrygujące Saros. W kolejce ustawiają się już 007 First Light i nowy LEGO Batman, a w czerwcu wszyscy spotkamy się w Górniczej Dolinie przy okazji premiery Gothic Remake. Dodatkowo lato zapowiada się gorąco dzięki nowemu DLC do Wiedźmina 3, więc o nudzie w 2026 roku nie może być mowy!
Przeczytaj również
Komentarze (53)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych