Kino Popcorn

Tegoroczna premiera filmowa, która będzie miała najtrudniejsze zadanie? Dla mnie wybór jest jeden…

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Po takim filmie jak No Way Home naprawdę trudno wejść na ekran z udawanym spokojem. Tamta odsłona była czymś więcej niż tylko kolejną przygodą Petera Parkera - stała się wielkim wydarzeniem, które połączyło nostalgię, emocje i widowisko na skalę, jakiej kino superbohaterskie dawno nie widziało. I właśnie dlatego każda następna część od początku niesie na barkach ogromny ciężar.

Spider-Man: Brand New Day nie startuje więc z pozycji zwykłego sequela. Musi jednocześnie otworzyć nowy rozdział, odciąć się od tego, co już zadziałało, i przekonać widzów, że po tak głośnym poprzedniku wciąż da się opowiedzieć coś świeżego i naprawdę mocnego. Zadanie jest trudne, bo oczekiwania są ogromne - a przy takich markach to właśnie one bywają największym przeciwnikiem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Jak było dotychczas? 

Spider-Man z Tomem Hollandem od początku szedł trochę inną drogą niż wcześniejsze ekranowe wersje tej postaci. Zamiast samotnego bohatera wrzuconego od razu w ciężar własnej legendy dostaliśmy Petera młodszego, bardziej impulsywnego i wyraźnie osadzonego w większym świecie MCU. Homecoming dobrze wykorzystało ten kierunek - to był film lżejszy, bardziej szkolny, z energią nastolatka, który dopiero uczy się, co właściwie znaczy być Spider-Manem.

Far From Home poszło krok dalej i pokazało bohatera próbującego odnaleźć się po wielkich wydarzeniach, które go przerosły. Było w tym więcej widowiska, więcej odpowiedzialności i poczucie, że Peter powoli traci komfort bycia „tym młodym”. Ten film może nie miał aż takiego ciężaru jak późniejsza część, ale bardzo sprawnie przygotował grunt pod moment, w którym wszystko miało się naprawdę posypać.

No i wreszcie przyszło No Way Home, czyli produkcja, która z miejsca przestała być tylko „kolejnym Spider-Manem”. To bardziej film oparty na… Hmm, nostalgii, wielkich powrotach i bardzo konkretnym emocjonalnym ładunku? Tak, to chyba dobre określenia. Widzowie dostali poczucie zamknięcia pewnego etapu i jednocześnie narodzin bohatera, który wreszcie naprawdę został sam. I właśnie dlatego ta część tak mocno zapisała się w pamięci.

Wysokie progi

Największy problem Brand New Day polega na tym, że nie może już grać tymi samymi kartami. Nie da się drugi raz oprzeć filmu na samym efekcie zaskoczenia, wielkich cameo i sentymencie do wcześniejszych wersji postaci. To, co wcześniej było potężnym atutem, dziś byłoby tylko próbą powtórzenia starego sukcesu. A widzowie bardzo szybko wyczuwają, kiedy marka zaczyna odcinać kupony zamiast szukać nowej energii.

Trudność polega też na tym, że ten film musi zbudować coś od nowa. Peter po wydarzeniach poprzedniej części znalazł się w miejscu znacznie bardziej samotnym, znacznie bardziej przepełnionym marazmem i - paradoksalnie - dużo ciekawszym narracyjnie. Tylko że właśnie taki punkt wyjścia wymaga większej precyzji. Tu nie wystarczy rozpędzić fabuły i zasypać widza kolejnymi atrakcjami. Trzeba naprawdę dobrze poczuć, kim ten bohater jest teraz.

Do tego dochodzi kwestia tonu. Seria z Hollandem przez długi czas balansowała między młodzieńczą lekkością a coraz większym ciężarem odpowiedzialności. Brand New Day musi znaleźć własny rytm po tym wszystkim, co wydarzyło się wcześniej. Zbyt lekki skręt może sprawić, że konsekwencje poprzedniego filmu przestaną mieć znaczenie. Zbyt mroczny - że zgubi się to, co w tej wersji Spider-Mana od początku było tak żywe i naturalne.

No i wreszcie jest jeszcze jeden problem: oczekiwania. Po takim sukcesie każdy będzie patrzył na nowy film trochę surowiej niż zwykle. Nie jak na początek nowego etapu, ale jak na test, czy ta seria potrafi być wielka również bez całego bagażu nostalgii. I właśnie dlatego Brand New Day ma przed sobą zadanie trudniejsze, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Podsumujmy… 

Brand New Day zapowiada się nie tyle jako kolejny rozdział, co jako bardzo ważny sprawdzian dla całej tej wersji Spider-Mana. Po latach budowania emocji, relacji i wielkich wydarzeń przychodzi moment, w którym trzeba udowodnić, że ten bohater potrafi unieść film także bez dodatkowych kolumn, które go podeprą. I szczerze mówiąc - to może wyjść tej serii na dobre, bo najlepsze historie często zaczynają się właśnie wtedy, gdy znika komfort.

Koniec końców, jeśli twórcy dobrze wykorzystają nowy punkt wyjścia (a są w stanie to zrobić) i naprawdę zrozumieją, kim Peter Parker jest po tym wszystkim, mogą zrobić coś znacznie ciekawszego niż kolejne widowisko oparte na skali. Mogą opowiedzieć historię bardziej osobistą, dojrzalszą i może nawet potrzebną tej postaci właśnie teraz. Ale żeby tak się stało, trzeba będzie trafić naprawdę precyzyjnie.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper