Przyszłość gamingu - grafika czy wydajność?

Przyszłość gamingu - grafika czy wydajność?

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 11:00

Zbliżamy się powoli ku końcowi aktualnej generacji konsol, choć dla wielu, jest ona całkiem rozczarowująca, niekoniecznie pod względem samych gier, lecz trudnego czasu dla producentów konsol oraz gier. Rosną zapytania o przyszłość gamingu, kierunków technicznych, w jakie brną studia deweloperskie, trudno nie napisać również o coraz większym wpływie sztucznej inteligencji na całą branżę.

Za czasów ośmiu czy szesnastobitowych konsol, gracze pecetowi nie do końca traktowali je zbyt poważnie. Chociaż biły w Stanach rekordy popularności tak mocne restrykcje Nintendo oraz oczywiste granice techniczne nie pozwalały na wiele. O legendach pokroju Doom można było jedynie pomarzyć. Wiele się zmieniło wraz z wejściem na rynek PlayStation. Przede wszystkim, konsole wkroczyły w erę 3D. W tym punkcie historii rozpoczyna się szczątkowa rywalizacja oraz podział grających. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Rdzenni pecetowcy obstawali przy swoim, ponieważ mogli de facto bawić się przy lepszej jakości. Nam może się wydawać, że trend porównywania rozmaitych wersji danej gry na konsole oraz PC wszedł w życie od niedawna. Zanim eksperci z Digital Foundry rozpoczęli swoją głośną obecnie działalność, mieliśmy całe multum innych wyspecjalizowanych komórek zajmujących się analizą gier pod kątem technicznym. Szerszy pogląd w temacie dał dopiero Internet. Kiedy właściwie zaczęliśmy przykładać wagę do różnic między platformami? Kiedy zaczęliśmy przedkładać wydajność ponad oprawę oraz odwrotnie. 

Klasa Premium

undefined

Dyskusja nt. mocy obliczeniowej konsol względem PC rozgrzewała graczy u zarania dziejów, wiele natomiast zmieniło się wraz z premierą mocniejszych edycji konsol. Ostatnie tygodnie spędziłem na szaleńczych sprintach (nie)wielkiego cyberpunka czyli rodzimego Ghostunnera. To świetny i bardzo pomysłowy projekt uświadamiający znaczenie odpowiedniej wydajności dla tempa i responsywności rozgrywki. W trakcie brnięcia przez gry stawiające na szybkość doceniamy potencjał lepszego klatkażu. Z tego względu stawiam na tryb Performance podczas wyboru ustawień jakości rozgrywki. I to w każdej produkcji. Chociaż istnieją na rynku tytuły, które osiągają zarówno śliczną oprawę oraz tryb 60 klatek na sekundę. Resident Evil 2 oraz 3 po renowacji miały z góry "przypisaną" podwojoną wydajność dla PS4 Pro/XOX. Nie mieliśmy nawet możliwości przeskoczenia na tryb bardziej filmowy. Rozgrywka w 60 klatkach jest dla mnie absolutnym priorytetem na drodze czerpania jak najlepszych wrażeń z rozgrywki. 

Kiedy w ręce wpadło mi upragnione PS5, nowojorskie eskapady Milesem Moralesem odbywały się tylko przy suwaku wydajności. Podobnie jak ostatnia ko(s)miczna wyprawa Ratcheta i Clanka wzdłuż czasowych wyrw. Do lepszej oprawy przyzwyczajamy się relatywnie szybko, do wydajności - jeszcze szybciej. Sprawdźcie to sobie w obojętnie której grze wydanej na przestrzeni ostatniego roku. To odwieczny dylemat, choć w przypadku świeżych jeszcze PS5/XSX już nie końca. Aktualna generacja w obecnym stadium oznacza już liczne kompromisy. 

Przyszłość grania

undefined

Zawsze uważałem, że w grach liczy się wydajność, niezależnie od jakości oprawy, ludzkie oczy przyzwyczają się do najpiękniejszych widoków czy najostrzejszych tekstur. Finalnie, to prędkość rozgrywki decyduje o komforcie, niezależnie od gatunku. Jak konsumenci łakniemy coraz lepszych efektów, choć już teraz zdecydowana większość twórców korzysta z podobnych narzędzi (patrz Unreal Engine). W dobie preferowania zewnętrznych licencji zamiast tworzenia autorskich technologii może dojść do rozbratu pomiędzy grafiką i wydajnością. Wybór w ustawieniach nie będzie już tak oczywisty. Dla mnie zawsze liczyła się wydajność i nie zmieni tego żaden, nawet najpiękniejszy, wirtualny świat. Firmy już prześcigają się w tworzeniu zaawansowanych technologii, czego przykładem jest ujawnione przed kilkoma dniami DLSS 5 od Nvidii. Technologia wywoła mieszane odczucia, lecz jej wpływ na przyszłość będzie znaczący. 

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper