Prince of Persia: Zapomniane Piaski. Czy słusznie zapomnieliśmy o tej grze?
Marka Prince of Persia była kiedyś perłą w koronie Ubisoftu, który to jednak zachłysnął się sukcesem Assassin's Creeda i w czasach PS3 i Xbox 360, dał nam tylko dwie produkcje z kultowym Księciem.
W czasach PlayStation 2, trylogia Piasków czasu z Księciem Persji w roli głównej była jedną z najlepszych gier akcji na rynku z masą innowacyjnych mechanik, pomysłów, świetną stylistyką, muzyką i naprawdę dojrzałą historią. Teraz gdy Ubisoft skasował remake "Piasków czasu" i postawił wszystkie karty na powrót serii do jej korzeni sprzed prawie 40 lat, warto może sobie przypomnieć ostatni moment, w którym seria ta przypominała to, co dostawaliśmy w jej najlepszych czasach.
Po soft-reboocie z 2008 roku, czyli Prince of Persia, w 2010 roku francuski gigant wydał na świat grę, a właściwie to aż 4 różne gry zatytułowane Prince of Persia: Zapomniane Piaski. Dlaczego niby aż 4, skoro każda nosi ten tam tytuł? A no dlatego, że wersja ND, PSP, Wii oraz ta na PS3 i Xbox 360 oraz PC, to zupełnie różne produkcje z inną fabułą i odmienną rozgrywką. Czy naprawdę jednak były to aż tak tragiczne dzieła, aby zawdzięczać im "śmierć" całej serii na ponad kilkanaście lat?
Zapomniane czasy, zapomniane piaski
Jeśli chodzi o złożoność lore w Prince of Persia, tym bym się za bardzo nie przejmował. Gry sprzed czasów "Ubisoftu" są oddzielnym uniwersum od tego, co zostało zapoczątkowane w Piaskach czasu, a to co mamy obecnie w nowych metroidvaniach, też nie do końca współgra z żadną z poprzednich historii. Zapomniane piaski zostały umiejscowione nieco po wydarzeniach z Piasków czasu, ale przez grą Battles of Prince of Persia i Warrior Within. Pustą przestrzeń postanowiono wykorzystać na uzupełnienie historii Księcia o kanoniczne wydarzenia z jego bratem Malikiem, ale to nie jedyna wersja tej opowieści.
W głównej odsłonie na PC, PlayStation 3 i Xbox 360 bohater odwiedza królestwo swojego brata Malika, gdzie w obliczu najazdu zostaje uwolniona starożytna armia z piasku, co prowadzi do katastrofy i zmusza Księcia do zmierzenia się z konsekwencjami własnych decyzji. Wersja na PSP opowiada bardziej mroczną historię o przeklętym królestwie pełnym potworów, natomiast edycja na Wii przybiera baśniowy ton, skupiając się na współpracy z dżinnem i walce ze złowrogą królową. Z kolei wariant na Nintendo DS koncentruje się na konflikcie żywiołów i przywracaniu równowagi między siłami natury. Każda z tych interpretacji rozwija uniwersum na swój sposób, oferując zupełnie inne spojrzenie na zapomniane przygody Księcia.
Niestety ten fabularny chaos prowadzi do tego, że najlepsza z tych wszystkich opowieści nie jest kanoniczna, nad czym osobiście mocno ubolewam, bo będąc całkowicie szczerym, to właśnie wersja z Wii jest tą która zyskała największą miłość zarówno fanów jak i moją. "Next-genowa" wersja Księcia z PS3, Xbox 360 i PC jest nawet niezłą grą, ale ma historię, która jest po prostu cienka, zaś sama rozgrywka bardzo szybko staje się powtarzalna do bólu.
Gwóźdź do trumny serii?
Gruntowne różnice pomiędzy "dużym" Księciem a jego przygodami z Wii wynikają z tego, że na konsoli Nintendo deweloperzy bazowali na silniku Jade znanym z trylogii Piasków Czasu, a więc znajdziecie tam bardzo znajomy interfejs, mechaniki, animacje i całe inne możliwe dziedzictwo PlayStation 2 czy pierwszego Xboksa. Zapomniane Piaski na PS3 wykorzystują jednak Anvil, a więc bazują w sporej części na dokonaniach serii Assassin's Creed, co czuć na każdym kroku. Graficznie Anvil sprawia, że omawiana przygoda Księcia naprawdę nadal może się podobać i nie odstaje tak naprawdę jakościowo od innych gier z podobnego okresu, niestety poświęcając to kosztem 30 klatek na sekundę, podczas gdy edycja Wii śmiga w 60 klatkach, dzięki większej mocy konsoli niż miały te z szóstej generacji.
A jak wiemy, w takich zręcznościowych tytułach tak naprawdę płynność rozgrywki bywa na wagę złota i nie ma tu z czym dyskutować. Moim zdaniem gdybyśmy mieli doszukiwać się przyczyny tego, dlaczego Prince of Persia: Zapomniane Piaski ostatecznie zatopiło serię na długie lata, stawiałbym na bardzo powtarzalne i nudne sekcje platformowe, bo nie ma co ukrywać, że te z wersji PS3 są cienkie jak wężowa rzyć, w porównaniu z tym co oferowała trylogia z PS2. Nic tylko zatrzymywanie czasu i skakanie po 4 rodzajach wodnych strumyków i ścianek. No oszaleć idzie! Dodatkowo system walki też był taki powiedzmy sobie "meh" - brakowało w nim takiej "mięsistości" i dynamiki, które można było czuć w czasach PlayStation 2.
Wszystko to z kolei oferuje Książe z Nintendo Wii. Tamże sekcje platformowe są bardzo ciekawe i różnorodne, a walka dalej potrafi bawić tak jak dawniej, zwłaszcza dzięki ogrywaniu tego na Wiilotach, jakie zapewniają niesamowite wrażenia z zabawy, których nie uświadczycie na żadnej innej konsolce z tamtych czasów. Reasumując, odpowiadając na tytułowe pytanie - wszystko zależy od tego w jaką edycję graliście. Ta z PSP i NDS-a zostały słusznie zapomniane, bo są po prostu nijakie. Ta z PlayStation 3 i Xbox 360 mogła poradzić sobie znacznie lepiej, ale nudny design zatopił ten projekt jak i markę. Najbardziej niezasłużenie z radarów graczy zniknęła wersja z Nintendo Wii, która może być jak równy z równym postawiona przy klasycznej trylogii Piasków czasu.
Przeczytaj również
Komentarze (7)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych