Pierwsi wirtuozi muzyki do gier. 10 najlepszych kompozytorów epoki 8/16-bitowych komputerów i konsol

Pierwsi wirtuozi muzyki do gier. 10 najlepszych kompozytorów epoki 8/16-bitowych komputerów i konsol

Bartosz Dawidowski | Dzisiaj, 09:02

Obecnie nikt nie kwestionuje tego, że w branży gier działa wielu artystów. 45 lat temu było jednak inaczej; gry były traktowane jako rozrywka wyłącznie dla dzieci - bez większej wartości. Jako pierwsi nad poprawą tej reputacji działali muzycy. 

Gry już mają swój istotny wkład w historię muzyki. Dzięki możliwościom, jakie dawał układ SID z Commodore 64, już w latach 80. powstał zupełnie nowy gatunek muzyczny – chiptunes, który stał się ostoją demosceny. To właśnie w tej poetyce wyrażali się pierwsi artyści w branży gier wideo.

Dalsza część tekstu pod wideo

Mały syntezator dźwięku, skryty pod obudową Commodore 64, był naprawdę przełomowy. Pierwsi twórcy zaczęli przełamywać ograniczenia trzech kanałów, zaledwie trzech głosów dostępnych w tym układzie, kreując najwcześniejsze muzyczne arcydzieła w historii gier. Następnie dołączali do nich inni muzycy - m.in. na NES, Amidze, SNES czy Mega Drive.

Koji Kondo

Koji Kondo to absolutna ikona Nintendo. Ten muzyk być może nie był tak bogaty w ekspresji, jak inni kompozytorzy z tego okresu, ale działał w ograniczonych warunkach znacznie słabszego układu dźwiękowego w NES (C64 oferowało o wiele więcej w zakresie audio). Koji Kondo potrafił zachować umiar, stawiając na bardzo proste, czytelne melodie. Dlatego jego utwory z NES do dziś brzmią dobrze.

Nobuo Uematsu

Konsola NES miała słabiutkie głosy basowe w porównaniu z Commodore 64. Być może właśnie dlatego japońscy kompozytorzy szukali innej formy wyrazu, niż typowa muzyka elektroniczna czy chiptunes. Tutaj wybił się Nobuo Uematsu, który zaczął rywalizować z twórcami Dragon Quest właśnie na polu muzyki nawiązującej do klasycyzmu. Tak powstały pierwsze ścieżki dźwiękowe do Final Fantasy, z utworami które rozpoznają i nucą do dzisiaj miliony fanów na całym świecie.

Yasunori Mitsuda

W czasach gdy Yasunori Mitsuda zaczynał swoją karierę muzyczną, Nobuo Uematsu był już doświadczonym weteranem branży. Ale to właśnie Yasunori Mitsuda wyprzedził swojego mentora i stworzył najlepszy soundtrack epoki 16-bitowej w postaci Chrono Trigger. Ten album do dzisiaj prawie nic się nie zestarzał, a SNES nie brzmiał w żadnej grze tak dobrze.

Patrick Phelan

Patrick Phelan to absolutna legenda muzyki amigowej i muzyk, który przebił talentem samego Barry'ego Leitcha (Lotus 2). Mężczyzna stworzył przede wszystkim niezwykle nowoczesny i bogaty w wysokiej jakości sample  soundtrack do Lotus 3 (w 1992 roku był to absolutny przełom w jakości audio). Dzięki niemu do dziś wspominana jest również platformówka Zool, którą okraszono muzyką tak dobrą, że trudno było szukać rywala w tej kategorii na jakiejkolwiek konsoli.

Chris Huelsbeck

Ten Niemiec po prostu rozwalił system, doprowadzając w latach 80. układ SID z Commodore 64 do absolutnych granic możliwości. Następnie kompozytor przeszedł płynnie na 16-bitową Amigę, zachwycając nas między innymi kompozycjami z Turrican czy The Great Giana Sisters.

Tim Follin

Tim Follin doprowadził układ dźwiękowy w konsoli NES do limitu możliwości. Nikt inny nie wydobył takiego bogactwa dźwięków z tej 8 bitowej konsolki. Autor zachwycał w Bionic Commando i Ghouls 'n Ghosts, a muzyczne magnum opus Follina to intro do Solstice, które broni się przy odsłuchu nawet dzisiaj, przypominając utwory rocka progresywnego.

Koichi Sugiyama

Wciąż nie mogę się pogodzić ze śmiercią Sugiyamy! Ten człowiek był legendą branży gier, pierwsza osobą, która odważyła się wprowadzić poetykę muzyki klasycznej do RPG. Sugiyama był starannie wykształcony na Akademii Muzycznej w Tokio i wykorzystywał klasyczną metodę kompozytorską do udźwiękowienia serii Dragon Quest. A szło mu to tak dobrze, że po dziś dzień soundtrack z Dragon Quest 3 na SNES słucha się z ogromną przyjemnością - niepotrzebne są remixy i nowe aranżacje tego majstersztyku.

Martin Iveson

Muzyka Martina to dla mnie nieodłączny element duszy Amigi. Jego kompozycje do słynnych wyścigów Jaguar XJ220 stały się prawdziwym popisem możliwości 4-kanałowego układu audio z A500. W innych grach Iveson sprawnie wplatał elementy nu-jazzu, rocka i bluesa, co też wyróżniało go spośród innych muzyków w branży gier.

Rob Hubbard

Rob Hubbard to absolutna legenda epoki ośmiobitowych komputerów. Jego przełomowe kompozycje z The Last V8, International Karate czy Sanxion, to klasyki które po dziś dzień są remiksowane i aranżowane na nowo przez fanów z całego świata. Według wielu osób był to najlepszy kompozytor muzyki do gier epoki 8 bitów. Trudno się dziwić takim osądom. Jego kompozycji do dzisiaj słucha się z przyjemnością - w oryginalnej formie. Magnum opus Hubbarda to utwór napisany do Sanxion.

Martin Galway

Układ dźwiękowy SID w Commodore 64 był ograniczony, trochę jak barokowy klawesyn - słabszy od fortepianu, bo nie potrafiący wydobyć z siebie subtelnego wolumenu dźwięków. Pomimo ograniczeń genialni kompozytorzy i tak wydobywali z niego, tak jak J.S. Bach, niezwykły przepych melodii. Tak też działał Martin Galway, którego uważam za najlepszego muzyka z tamtej epoki. Martin tworzył istne etiudy na C64 (choćby w Wizball i Green Beret), a szczytem jego możliwości było awangardowe intro do Parallax. Do dzisiaj trudno uwierzyć, że ktoś wydobył takie bogactwo dźwięków z Commodore 64

Martin Galway zmusił też SID pozornie do czegoś niemożliwego. Kompozytor znalazł sposób, by pewnymi sztuczkami programistycznymi "emulować" na C64 czwarty, niezależny głos, a efekty tego zabiegu mogliśmy słuchać m.in. w Arkanoid.

Bartosz Dawidowski Strona autora
cropper