Metal Gear Solid 4 - po osiemnastu latach gra opuści PlayStation 3

Metal Gear Solid 4 - po osiemnastu latach gra opuści PlayStation 3

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 10:00

Poprzeczka jaką postawiono już przy Metal Gear Solid 3: Snake Eater (2005) była bardzo trudna do przeskoczenia. Każdorazowe pojawienie się gry na targach z reguły owocowało długim zwiastunem lub materiałem z rozgrywki i obowiązkowemu wystąpieniu Hideo. Po kilku przesunięciach terminu premiery, ostatecznie MGS4: Guns of the Patriots trafił do globalnej sprzedaży 12 czerwca, 2008 roku. Tym samym można śmiało rzec, że tego dnia zakończyła się era tytułów na wyłączność od third - party developerów, przynajmniej na kilka dobrych lat, zanim nie pojawił się Bloodborne autorstwa zespołu z From Software. 

Koncepcja na głównego bohatera, Old Snake'a (David Hayter) z trudem odnajdującego się w nowej rzeczywistości nanomaszyn i nieuniknionej kontroli przepływu wszelkich informacji za pośrednictwem wyhodowanych SI wpasowała się w całokształt historii i nawet rozgrywki. Stanowiło to także pewnego rodzaju przesłanie o stopniowym odejściu takich bohaterów na okres ponad dekady jak się później okazało. W końcu nowego pełnokrwistego Metala dostaliśmy prawie 7 lat później, z otwartym światem i uzależniającym gameplay'em traktującym kwestię grindu bardzo esencjonalnie. 

Dalsza część tekstu pod wideo

MGS4 bardzo mocno skupiał się na zamknięciu fabuły całej sagi. W założeniach scenariusza miał nie pozostawiać po sobie żadnych pytań i ewentualnych niedomówień. Czy tak się stało w istocie? I tak i nie. Chociaż gra stara się wraz z każdym z pięciu aktów zaspokajać ciekawość gracza to do pełnego zrozumienia wymagała szerokiej znajomości serii. Nic dziwnego przy takim nawarstwieniu wątków i wydarzeń na przestrzeni tych wszystkich lat. Wtedy aby zachęcić nowych odbiorców, Konami udostępniło za pośrednictwem PlayStation Store aplikację uzupełniającą, czyli MGS4 Database, wirtualne kompendium sagi z opisami postaci oraz wydarzeń. 

Trudny projekt

undefined

Gra jest zbiorem inspiracji z dużych oraz mniejszych ekranów. Hideo do dzisiaj nie ukrywa fascynacji ikonami kina. Okres premierowy ostatniego punktu na mapie Solid Snake'a oraz jemu podobnych oscylował setkami irracjonalnych zapowiedzi. Wyrastające w czasie rzeczywisty wąsy podstarzałego bohatera wspominamy nawet teraz. Kwestia medialnej mitologii wokół tych wypowiedzi nie bawi mnie dlatego, że tradycyjnie "nie pykło". Powód jest zgoła odmienny, odnosi się do sprzeczności jaką nadal jest Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots - projekt pełen technicznego archaizmu wsparty mistrzowską reżyserią. To już wiekowy tytuł, jak dotąd zakleszczony w "egzotycznej" architekturze konsoli PlayStation 3, jednej z trudniejszych maszyn do okiełznania z punktu widzenia deweloperów. Założone w 2005 roku studio Kojima Productions średnio poradziło sobie technicznie przy projekcie Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots. 

 Czy czwarty Metal Gear Solid zapewnił wszystko co musiał czy zostawił po sobie więcej kontrowersji niż pamiętne Sons of Liberty? Gra stała się jednym wielkim zwiastunem nieodwracalnych zmian, które miały dopiero nadejść. Postępująca nanotechnologia, prywatyzacja armii, wojna przepoczwarzająca się w coś gorszego - militarny biznes. Czy cokolwiek przetrwało z tej wirtualnej wróżby? I tak i nie. Nie atakują nas chodzące, dwunożne roboty Gekko lecz globalny system informacyjny uderza co sekundę. Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots tworzy obraz sprzeczności, którą w istocie jest. Oto ukazuje się wysokobudżetowa produkcja nafaszerowana przerywnikami odnoszącymi się do technologii przyszłości, lecz sama mocno odstaje na wielu technicznych płaszczyznach. To taka analogia dla wszystkiego czym było PlayStation 3 w pierwszych latach obecności na rynku.

Powrót z emerytury

undefined

Metal Gear Solid 4 wzburzyło liczne grono odbiorców, nie wszystkim spodobało się rozwinięcie i zakończenie wątków kluczowych dla trylogii poprzedzającej wydarzenia z Guns of the Patriots. Pewien akt zbudowano dzięki nostalgii, przywołując nasze wspomnienia z czasów, gdy jako dzieci poznawaliśmy historię Solid Snake'a, projektu Les Enfants Terribles, grupy FoxHound i konspiracji stojącej za kroczącą bronią masowego rażenia, Metal Gear Rexem. Czwarta część wymaga znajomości serii, czego nie ukrywał sam jej reżyser, Hideo Kojima, twórca o wielu obliczach, człowiek angażujący się w każdy projekt do stopnia przesadzonych ambicji. W Guns of the Patriors obiecywał "wąsy Snake'a rosnące w czasie rzeczywistym" - nie urosły nawet o pół centymetra. 

W ODD pragnie "zeskanować ducha" - wierzę w jego sukces, choć to irracjonalne przedsięwzięcie. Firma Konami ujawniła nową kolekcję Metal Gear Solid, wśród tytułów poddanych wizualnej kosmetyce znajduje się Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots, opuszczając PlayStation 3. Wydawca ściąga Starego Węża z emerytury. Podniesiona rozdzielczość, zwiększona ilość klatek animacji to oczywistości, bo kulą u nogi Snake'a były notoryczne ekrany ładowania oraz trwające kilka minut instalacje gry w przerwach między aktami. Widok bohatera palącego cygaro niczym smok miał rekompensować czas oczekiwania. Przygotowywany remaster, miejmy nadzieję, oszczędzi nam poziomów pociętych na mniejsze i większe sekcje upstrzone ekranami z napisem "loading" - co zabijało regrywalność oryginalnego wydania. Powrót Guns of the Patriots rozpali ugaszony lata temu płomień dyskusji o decyzjach scenarzystów i kontekście całej historii w grze. Choćby z tego powodu nie mogę się doczekać powrotu na Bliski Wchód, gdzie otwierała się ta kontrowersyjna przygoda. 

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper