To jeden z najlepszych seriali akcji ostatnich lat! Nadróbcie go zanim zniknie z Netflixa
W połowie lutego z oferty Netflixa zniknie niezwykle efektowny serial “Wojownik”. Osadzona w drugiej połowie XIX wieku w Stanach Zjednoczonych produkcja koncentrująca się na wielkiej wojnie pomiędzy kilkoma chińskimi gangami działającymi w San Francisco, w którą wikła się główny bohater serii. Podstawą scenariusza do tej trzysezonowej serii stały się zapiski przedwcześnie zmarłego, legendarnego aktora.
Bruce Lee był niewątpliwie jednym z tych aktorów drugiej połowy XX. wieku, do którego idealnie pasuje popularne sformułowanie: “The Man, The Myth, The Legend”. Jedną z największych zagadek jego krótkiej, acz niezwykle intensywnej kariery była zawsze kwestia autorstwa słynnego serialu “Kung Fu”, znanego także polskim widzom dzięki wielokrotnemu powtarzaniu go w telewizji. Ze wspomnień, zarówno samego gwiazdora, jak i jego żony Lindy Lee Caldwell wynika, że na początku lat 70’ przedstawił on projekt serii, pod roboczym tytułem “The Warrior”, którą byli zainteresowani przedstawiciele Warner Bros. i Paramount, ale ostatecznie strony nie doszły wtedy do porozumienia. Kilka miesięcy później na małym ekranie zadebiutowała jednak pewna produckaj, której fabuła bardzo przypominała skrypt aktora.
Mowa naturalnie o “Kung Fu”, w którym początkowo w roli Caine’a chciano obsadzić właśnie Bruce’a Lee. Mimo ponoć najszczerszych chęci ostatecznie z niego zrezygnowano, tłumacząc tą decyzję wyraźnym akcentem aktora, utrudniającym widzom zrozumienie mówionych przez niego kwestii. W roli głównej ostatecznie wystąpił David Carradine, co po latach uznano za jeden z najbardziej jaskrawych przypadków tzw. “whitewashingu”, potęgowanego przez plotki o tym, że Warner Bros. tak naprawdę wykorzystało wiele pomysłów samego Bruce’a Lee, jednocześnie nigdzie nie zaznaczając jego wkładu w rozwój dość popularnej w swoich czasach serii, ostatecznie rozwijanej przez telewizję ABC.
Choć trudno pozbyć się wrażenia, że wspomniany Caine miał wiele wspólnego z postacią Ah Sahma, w rozwijanym przez samego gwiazdora “The Warrior”, ostatecznie nie ulega wątpliwości, że autorstwo serii z Carradine’m należy przypisać, mocno zafascynowanemu światem szeroko rozumianego Wschodu, Edowi Spielmanowi, którego główną inspiracją okazał się seans “Siedmiu samurajów” Akiry Kurosawy, a także jego branżowemu partnerowi Howardowi Friedlanderowi, który doradził swemu koledze umiejscowienie akcji serialu w Stanach Zjednoczonych, czyniąc z niego rodzaj oryginalnego westernu. Debiutująca w 1972 roku produkcja doczekała się trzech sezonów i międzynarodowego uznania, czyniąc z samego Carradine’a niezwykle popularnego aktora. Tymczasem temat serii Bruce’a Lee wrócił na agendę w XXI. wieku za sprawą wysiłków jego córki Shannon.
Bezcenne notatki
Kwestia dawnych zapisków Bruce’a Lee pojawiła się w drugiej dekadzie XXI. wieku, gdy firma Perfect Storm Entertainment wraz z Shannon Lee ogłosiła prace nad produkcją serialu “The Warrior”, rozwijanego dla telewizji Cinemax. Jednym z producentów wykonawczych serii został, znany choćby z reżyserii filmów z serii “Szybcy i Wściekli” Justin Lin, zaś na showrunnera pierwszego sezonu wybrano Jonathana Troppera. Twórcę do tej pory najbardziej znanego z pamiętnego serialu “Banshee”, którego ostatni odcinek wyemitowano w Cinemax w 2016 roku. W późniejszych latach zajmował się on również rozwojem nieco innych produkcji, takich jak seriale “See” i Vinyl”, dopiero jednak w “Wojowniku” powracając do tego z czego jest najbardziej znany.
Wyemitowana po raz pierwszy w 2019 roku pierwsza odsłona serialu cieszyła się na tyle dużym zainteresowaniem, że tytuł został bardzo szybko przedłużony o kolejny sezon, debiutując ostatecznie w 2021 roku. Będąc zresztą ostatnim oryginalnym tytułem wyprodukowanym przez stację Cinemax przed ostatecznym wchłonięciem jej przez Warner Bros., co oznaczało również przejście wszystkich wcześniej produkowanych tu seriali do oferty HBO MAX. Dość szybko ogłoszono, że MAX przedłuży produkcję tego tytułu w trzecim sezonie, który oficjalnie pojawił się w streamingu w 2023 roku. Początkowo wydawało się, że przejęcie tytułu przez Warner Bros. oznacza żywot dłuższy niż tylko jedna seria; bardzo szybko jednak, bo w 2023 roku, podjęto decyzję o jej ostatecznym anulowaniu.
Decyzja ta spotkała się ze zdziwieniem widzów, zwłaszcza iż trzecia odsłona, produkowana już dla HBO MAX została całkiem dobrze przyjęta, a historia miała potencjał by być kontynuowana także w kolejnych latach. Skasowanie serialu wywołało silną reakcję fanów. W sieci ruszyły petycje i kampanie w mediach społecznościowych, a twórcy i aktorzy otwarcie mówili o chęci kontynuowania historii na innej platformie. Trzeci sezon, choć domykał część wątków, wyraźnie sugerował dalszy rozwój opowieści o wojnach tongów i narastających napięciach rasowych w San Francisco XIX wieku. Dla wielu widzów koniec „Wojownika” pozostaje symbolem problemu współczesnej telewizji: nawet serial ceniony artystycznie i narracyjnie nie ma gwarancji przetrwania, jeśli nie wpisuje się w krótkoterminowe cele biznesowe. Jednocześnie produkcja zapisała się w historii jako długo odkładana, ale w końcu spełniona wizja Bruce’a Lee — nawet jeśli przerwana zbyt wcześnie.
Chińczyk w San Francisco
Głównym bohaterem “Wojownika” jest wspominany już wcześniej tajemniczy mężczyzna Ah Sahm, który przybywa do Stanów Zjednoczonych z misją odnalezienia swojej siostry. Tu bardzo szybko styka się nie tylko ze złym traktowaniem ze strony Amerykanów, ale także zostaje sprzedany do jednego z miejscowych chińskich gangów. Biegły w sztukach walki mężczyzna w końcu odnajduje siostrę, która jednak ani myśli powracać do ojczyzny, mając już ugruntowaną pozycję jako właściwie liderka jednej z lokalnych organizacji przestępczych. Walcząca o przejęcie większych wpływów w kryminalnym półświatku między innymi z grupą Hop Wei Tong, do której z konieczności przystępuje Ah Sahm.
Mimo skupienia na walce o wpływy w chińskim kryminalnym półświatku San Francisco seria nie koncentruje się wyłącznie na postaciach imigrantów, umiejętnie kreśląc również innych bohaterów. Takich jak choćby pewien irlandzki gliniarz, delegowany do zajmowania się sprawami w Chinatown, którego partnerem zostaje z kolei młody funkcjonariusz, trafiajacy tu z Georgii. Owo pochodzenie staje się zarzewiem licznych konfliktów, mających swoje źródło rzecz jasna jeszcze w czasach wojny secesyjnej, a scenariusz umiejętnie kreśli charakter postaci, która ze względu na brak przynależności do lokalnej społeczności z jednej strony jest w stanie widzieć więcej niż miejscowi, ale z drugiej naraża się również na dodatkowe niebezpieczeństwo, nie mając świadomości lokalnych uwarunkowań. Część postaci wzorowana była zresztą na rzeczywistych bohaterach; dobrym przykładem jest tu choćby Ah Toy, prowadząca miejscowy dom publiczny, wzorowana na realnej kobiecie, mającej duże wpływy w San Francisco.
Z czasem seria mnoży przeróżne wątki, wprowadzając na arenę nowe postacie, przy okazji dając jednak sposobność do aranżowania niezwykle efektownych bijatyk, które oczywiście są głównym atutem “Wojownika”. Uwagę zwraca znakomity casting do tego serialu, wykorzystujący główne atuty odtwórców, ewidentnie przykrywając również ich wyraźne wady. Andre Koji, delikatnie mówiąc, nie jest najwybitniejszym aktorem, ale w roli małomównego, stoickiego mistrza sztuk walki z Foshan sprawdza się znakomicie, na ekranie prezentując głównie swoje naturalne atuty. Podobnie można powiedzieć o pamiętanym choćby z “The Raid” Joe Taslimie, również znanym ze znakomitych umiejętności walki wręcz. Serial od czasu do czasu potrafi wyjść poza konwencję serialu gangsterskiego umiejscowionego w danym okresie i przejść m.in. w western, również działa na jego korzyść.
W “Wojowniku” po raz kolejny objawia się to jak doskonale konwencję kina akcji czuje Jonathan Tropper, którego kolejne poprzednie produkcje trudno było jednocześnie sprowadzić do typowych “nawalanek”. Scenariusz bardzo dobrze dba bowiem o podbudowę charakterystyki poszczególnych bohaterów, ich specyfikę i interakcję z innymi postaciami, co objawia się tu przede wszystkim w relacji pomiędzy Ah Sahmem a Młodym Junem, a także funkcjonariuszami O’Harą i Richardem Lee. Bohaterami od siebie różnymi, a jednocześnie jakże sobie bliskimi. Świetnie wypadają tu także postacie kobiece, doskonale radzące sobie w twardym, męskim świecie po raz kolejny umiejętnie tu kreślonym. Wartka akcja i znakomita choreografia walk sprawiają, że jest to produkcja, którą zdecydowanie warto obejrzeć, jeśli jeszcze nie mieliście ku temu okazji.
Przeczytaj również
Komentarze (15)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych