GTA 6 to wierzchołek góry lodowej. Take-Two rośnie na najciekawszego wydawcę następnych lat
Gdyby branża gier była układem słonecznym, Grand Theft Auto VI byłoby w nim słońcem - potężnym grawitacyjnym centrum, wokół którego krążą nadzieje graczy, budżety reklamowe i lęki konkurencji.
Ostatni raport finansowy Take-Two Interactive tylko to potwierdził: gigant oficjalnie przyklepał datę premiery na listopad 2026 roku. To już nie są mgliste obietnice, to odliczanie, które z każdą sekundą przyspiesza tętno całego sektora rozrywki.
Co więcej, wydawca zapowiedział, że machina marketingowa, jakiej świat jeszcze nie widział, ruszy pełną parą już tego lata. Możemy się spodziewać, że od czerwca każdy ekran, każdy billboard i każdy zakamarek internetu będzie krzyczał „Vice City”. To będzie grube uderzenie, które prawdopodobnie zdefiniuje na nowo pojęcie kampanii reklamowej w XXI wieku, przyćmiewając największe hollywoodzkie blockbustery.
Jednak patrząc na Take-Two wyłącznie przez pryzmat Rockstar Games, popełniamy kardynalny błąd poznawczy. Oczywiście, Jason i Lucia to dzisiaj twarze korporacji, ale pod powierzchnią kryje się gigantyczna góra lodowa, której ogrom dopiero zaczynamy dostrzegać. Take-Two to dzisiaj wielogłowa hydra, która swoimi mackami oplata niemal każdy segment rynku, od smartfonów po najbardziej wyrafinowane symulacje strategiczne.
Więcej niż tylko gwiazdy rocka
Wiele osób zapomina, że w skład tej potężnej rodziny wchodzi chociażby Zynga. Choć dla hardkorowego gracza gry mobilne mogą brzmieć jak obelga, dla finansistów to fundament, który pozwala Rockstarowi na sześcioletnie cykle produkcyjne. Zynga to finansowa poduszka powietrzna, która sprawia, że Take-Two nie musi się spieszyć, a jakość gier nie jest poświęcana na ołtarzu kwartalnych raportów dla giełdy.
Idąc dalej, mamy 2K Games - wydawniczą potęgę, która właśnie przeżywa swój renesans. Weźmy na warsztat Borderlands 4. Choć oficjalne słupki sprzedaży konkretnych kopii są jeszcze przed nami, raporty jasno wskazują na ogromne zainteresowanie i popularność, która przebija dotychczasowe rekordy serii. Borderlands to już nie jest „ta dziwna strzelanka z komiksową grafiką”, to popkulturowy fenomen, który generuje miliardy dolarów.
Wracając do gangsterskiej tematyki, warto zwrócić uwagę na ciekawą sytuację wokół The Old Country. Aktorka wcielająca się w główną bohaterkę ostatniej odsłony niemal wprost zasugerowała, że historia będzie kontynuowana w kolejnych projektach. To sygnał dla graczy: Mafia sprzedaje się na tyle dobrze, że Take-Two widzi w niej długofalowy plan, a nie tylko jednorazowy powrót do przeszłości. Sycylijskie klimaty mają przed sobą świetlaną przyszłość.
Niesamowite jest to, że Take-Two posiada w zanadrzu wieczne produkty. GTA V i GTA Online to fenomeny, które mimo trzynastu lat na karku, wciąż potrafią zwiększyć przychody o kilkanaście procent w skali kwartału. To ewenement na skalę światową - gra, która sfinansowała powstanie swojej następczyni i prawdopodobnie kilku innych projektów po drodze, nie tracąc przy tym ani grama ze swojej popularności.
Ale to nie GTA jest obecnie najbardziej fascynującym elementem raportów finansowych, lecz Red Dead Redemption 2. Przygoda Arthura Morgana to koń pociągowy, który galopuje coraz szybciej. Wiele źródeł potwierdziło już, że trwają prace nad next-genową edycją gry, która ma wycisnąć wszystko z PS5 i Xbox Series X. To będzie moment, w którym świat na nowo oszaleje na punkcie Dzikiego Zachodu.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w kolejnym raporcie finansowym RDR2 oficjalnie stanie się trzecią najlepiej sprzedającą się grą w historii ludzkości. Prześcignie dotychczasowych rywali, ustępując miejsca jedynie nieosiągalnemu Minecraftowi i starszemu bratu, GTA V. To pokazuje, że Take-Two posiada dwie z trzech najpotężniejszych gier w historii tego medium.
Armia drugiego rzutu: Ciche potęgi
Głębiej w strukturze Take-Two znajdziemy projekty, które u każdego fana gier wywołują dreszcz emocji. Współpraca z Remedy Entertainment przy remake’ach dwóch pierwszych części Max Payne to strzał w dziesiątkę. Połączenie genialnego pisarstwa Finów z budżetem Take-Two może dać nam jedne z najlepszych gier akcji tej generacji, przywracając blask mrocznemu kryminałowi w nowej oprawie.
Nie można zapomnieć o BioShocku. Czwarta część powstaje od lat w nowym studio Cloud Chamber i choć twórcy milczą, to oczekiwania są gigantyczne. Take-Two doskonale wie, że marka BioShock to synonim prestiżu i ambitnego gamingu, który przyciąga do konsol nie tylko fanów strzelania, ale i miłośników wielowarstwowych historii. To kolejny as w rękawie, który może zostać wyciągnięty w najmniej oczekiwanym momencie.
A co ze strategiami? Civilization to seria, która od dekad nie ma sobie równych, a najnowsza, siódma część, przygotowuje się do kolejnego podboju świata. Dodajmy do tego XCOM - markę, która niegdyś zdefiniowała nowoczesne strategie turowe. Take-Two kontroluje te nisze w sposób niemal absolutny, sprawiając, że fani planowania nie mają innego wyjścia, jak tylko zasilać konto amerykańskiego wydawcy.
Wisienka na torcie
Na horyzoncie majaczy również Judas - nowa produkcja Kena Levine’a, twórcy BioShocka. To gra, która ma być "narracyjnym LEGO", czyli projektem tak ambitnym, że nikt inny poza Take-Two prawdopodobnie nie odważyłby się go sfinansować. To właśnie ta odwaga w wydawaniu gier autorskich, obok masowych hitów, czyni tego wydawcę najbardziej interesującym graczem na rynku.
Take-Two umiejętnie balansuje między cynicznym zarabianiem na mikrotransakcjach w NBA 2K, a budowaniem artystycznego dziedzictwa w mniejszych projektach. To firma, która nie boi się opóźnień, bo wie, że jakość jest jedyną walutą, która nie traci na wartości. Ich portfolio to dzisiaj perfekcyjnie skrojony garnitur: solidny, elegancki i piekielnie drogi, ale warty każdego centa.
Patrząc na kalendarz wydawniczy i potencjał ukrytych marek, widać wyraźnie, że nadchodzące lata będą należeć do nich. Take-Two nie tylko przetrwa końcówkę obecnej generacji konsol - ono ją zdominuje, być może w towarzystwie CD Projekt oraz PlayStation, które zapewni Intergalactic czy nowy projekt Sony Santa Monica Studio.
Podczas gdy inni wydawcy borykają się z kryzysami tożsamości, Take-Two dokładnie wie, kim jest: liderem, który nie musi krzyczeć, by wszyscy go słuchali. Wszystkie te elementy - od Zyngi po Kena Levine’a, od kowbojów po gangsterów z Vice City - tworzą obraz korporacji, która jest obecnie w najlepszej formie w swojej historii. Listopad 2026 roku będzie momentem, w którym góra lodowa wreszcie uderzy w rynek z pełną siłą.
Przeczytaj również
Komentarze (17)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych