Haunted

Haunted Chocolatier PRZEBIJE Stardew Valley? Poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 14:00

Wystarczy jedno nazwisko twórcy i kilka pierwszych materiałów, żeby w społeczności graczy zrobiło się głośno. I to dlatego, że wcześniejszy projekt okazał się czymś więcej niż tylko udaną grą. Haunted Chocolatier od pierwszej zapowiedzi wygląda jak tytuł z tej samej szkoły projektowania - skupiony, klimatyczny i budowany wokół przyjemnej pętli rozgrywki, do której chce się wracać.

Tym razem zamiast farmy mamy czekoladziarnię, zamiast upraw - zbieranie składników i walkę z potworami, ale rdzeń wydaje się podobny: własne tempo, rozwój i świat, który reaguje na działania gracza. Oczekiwania rosną błyskawicznie, bo trudno je zatrzymać, gdy poprzednie dzieło stało się dla wielu punktem odniesienia całego gatunku. Tu nie wystarczy „bardzo dobrze”. Tu każdy będzie patrzył, czy uda się przeskoczyć własny sukces. Ale od początku…

Dalsza część tekstu pod wideo

Słowem o Stardew Valley

Mało kto spodziewał się, że niewielka, pikselowa gra o prowadzeniu farmy stanie się jednym z największych fenomenów ostatnich kilkunastu lat. Bez wielkiej kampanii marketingowej, bez znanej marki i bez zespołu liczącego setki osób. Stardew Valley wystartowało skromnie, ale bardzo szybko zaczęło działać pocztą pantoflową.

Ogromną rolę odegrało tu tempo rozgrywki i swoboda. Gracz nie był popędzany - totalnie bez presji czy listy obowiązków do odhaczenia pod zegarek. Można było grać efektywnie - ale można też było po prostu żyć w tym świecie. Łowić ryby, poznawać mieszkańców, urządzać farmę po swojemu. Ta elastyczność sprawiła, że tytuł trafił zarówno do weteranów gier, jak i do osób, które wcześniej po kontroler sięgały sporadycznie.

Z czasem sukces przestał być tylko sprzedażowy. Wokół gry powstała ogromna społeczność, tysiące modów, poradników i własnych historii graczy. Każda większa aktualizacja wywoływała kolejną falę powrotów, a wsparcie po premierze było długie i konkretne. Zamiast szybkiego „wydane i zapomniane”, dostaliśmy projekt rozwijany z uporem i dbałością o detale.

Dziś Stardew Valley funkcjonuje już nie tylko jako hit indie, ale jako punkt odniesienia dla całego gatunku gier cozy i symulatorów życia. To przykład, że przemyślana mechanika, spójny klimat i konsekwencja w realizacji wizji potrafią zbudować coś znacznie większego niż jednorazowy sukces. To marka, do której wciąż się wraca - nawet jeśli miało to być tylko na jeden sezon w grze.

Powtórka z roz(g)rywki? 

Haunted Chocolatier na pierwszy rzut oka wygląda jak duchowy krewny farmowego hitu, ale z wyraźnie innym klimatem i punktem ciężkości. Jak wspomniałem we wstępie, zamiast rozwijania gospodarstwa mamy prowadzenie sklepu z czekoladą, a zamiast codziennej rutyny na polu - eksplorację, walkę i zbieranie rzadkich składników. Pozostały natomiast własne tempo, rozwój krok po kroku i satysfakcja z budowania czegoś swojego. To nadal ma być gra, w której pętla rozgrywki uspokaja, ale jednocześnie daje poczucie postępu.

Dużo wskazuje na to, że większą rolę odegra tu przygoda i system walki. Zdobywanie surowców nie ograniczy się do spokojnego zbierania - często będzie wymagało wypraw w niebezpieczne miejsca i starć z przeciwnikami. To może nadać całości więcej dynamiki i sprawić, że każdy „dzień pracy” w grze będzie miał trochę inny smak. Połączenie cozy zarządzania z lekkim action RPG brzmi jak rozsądne rozwinięcie znanego schematu, a nie jego kopia.

Potencjał na powtórzenie sukcesu bierze się też z zaufania, jakie gracze już mają do twórcy. Poprzedni projekt pokazał, że potrafi on projektować systemy, które zazębiają się ze sobą i nie nudzą po kilku godzinach. Jeśli tutaj dostaniemy podobną dbałość o detale, sensowną progresję i świat, który reaguje na działania gracza, efekt może być bardzo podobny - kolejne miejsce, do którego chce się wracać.

Nie bez znaczenia jest też to, że Haunted Chocolatier nie wygląda jak próba przebicia poprzedniego hitu na siłę. Kierunek jest inny, klimat mroczniejszy, a motyw przewodni świeży. To często lepsza droga niż robienie „tego samego, tylko więcej”. Jeśli balans między spokojem, eksploracją i rozwojem biznesu zagra, druga wielka historia sukcesu wcale nie brzmi jak przesada.

Podsumujmy to…

Konkludując, oczekiwania wobec Haunted Chocolatier są ogromne, ale tym razem to nie wygląda na przypadkowy hype. Fundament jest mocny - sprawdzona filozofia projektowania, czytelna pętla rozgrywki i pomysł, który od początku ma własną tożsamość. To nie jest próba powtórzenia poprzedniego sukcesu jeden do jednego, tylko krok w bok, z zachowaniem tego, co zadziałało najlepiej.

Czy uda się przebić fenomen poprzedniej gry? Tego dziś nikt uczciwie nie rozstrzygnie. Ale wszystkie znaki wskazują, że możemy dostać tytuł, który znów wciągnie na długie godziny i będzie żył latami dzięki społeczności graczy. A w tym gatunku właśnie to jest najważniejsze - nie głośna premiera, tylko długie, spokojne życie po niej.

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper