Kiedy skończy się moda na retro?
Remastery, rimejki, to znaki współczesnych czasów w świecie gier. Powroty dawnych serii stały się normą, podobnie jak tworzenie nowych wersji dawnych hitów. W cyfrowych sklepach często widzimy wyprzedaże (m.in. "Remasters & Retro"). Sony udostępnia klasyki w ramach PlayStation Plus lub do oddzielnego zakupu w PlayStation Store, Nintendo oferuje swoje perełki jeśli tylko sięgniemy po członkostwo w Nintendo Online, aktualnie w katalogu Switcha 2 znajdziemy hity z czasów GameCube'a. Nostalgia to bardzo cenna waluta, na niej wiele firm oparło swoje zyski, bardzo często z sukcesem. Pytanie, czy cała ta moda na granie retro kiedyś się skończy?
Dlaczego tak bardzo lubimy powracać do starszych gier? Czy poza nostalgią pozostało w nich coś więcej i czym właściwie jest retro? To określenie odnoszące się do krytycznego lub nostalgicznego spojrzenia w przeszłość, w kontekście medium gier jest ono bardzo wszechstronne. Istnieje wiele współczesnych gier stylistycznie nawiązujących do tytułów z przeszłości. Jednym z aktualnych przykładów jest powstający horror, Holstin, ulokowany w olsztyńskiej wsi, z akcją w latach 90. Produkcja świetnie bawi się oprawą i konwencją, mamy izometryczny rzut kamery i ujęcie znad ramienia bohatera, gdy dochodzi do walki. Trudno nie napisać, że tego tytułu wyczekuję z dużą niecierpliwością, biorąc pod uwagę rodowód i scenariusz opisywanej gry. Kolejnym przykładem praktyki zmierzającej do uwiecznienia standardów retro jest gra Alissa: Director's Cut, survival-horror ugruntowany w mechanikach oryginalnego Resident Evil, jednej z najchętniej "odtwarzanych" gier retro.
Z czego wynika tak duże zainteresowanie retro we współczesnym gamedevie? Przede wszystkim zwalnia projektujących z pewnej odpowiedzialności i ryzyka, nie piszę tego w negatywnym kontekście, bo sam uwielbiam wszystko, co ma przypięte łatkę retro. Pójście w stylistykę retro pozwala na szybsze planowanie rozgrywki, łatwiej również przewidzieć potencjalne zainteresowanie tytułem w mediach growych, wyczuć elektorat i określić podaż. Entuzjastów retro corocznie przybywa, bo starzeją się pokolenia graczy. Dzisiaj, gdy ogrywam The Evil Within, które ukazało się w 2014 roku, trudno nie napisać, że to produkcja retro, zwłaszcza, gdy korzysta z mechanik wypracowanych m.in. przez Resident Evil 4. Spójrzmy z jakim sukcesem spotykają się remastery pokroju Donkey Kong: Country Returns HD, które przecież samo w sobie było remakiem hitu z 1994 roku, Donkey Kong: Country Returns.
Fabryki wspomnień

Capcom, Square Enix, Konami, Nintendo, cenimy te firmy głównie za dokonania z przeszłości, ich współczesne dzieła są pochodnymi sukcesów sprzed dekad. Remake Metal Gear Solid 3, choć moim zdaniem zawiódł oczekiwania, sprzedał się i tak powyżej miliona kopii dając firmie podgląd na zainteresowanie marką w obecnych czasach, wielkim sukcesem okazał się powrót Silent Hill 2 w polskim wykonaniu, w planach znajdują się kolejne próby przeniesienia legend z katalogu Konami. Square natomiast w ciągu ostatniej dekady zdążyło przenieść całą serię Final Fantasy na współczesne platformy, oferując gry w lepszej rozdzielczości, choć największym hitem okazał się cykl remake'ów Final Fantasy VII, podzielony na kilka rozdziałów. Inna sprawa, że oryginał wciąż bardzo dobrze smakuje, wiem, bo ogrywałem jakiś czas temu na mniejszym ekranie Switcha, i to właśnie konsolka Nintendo stała się u mnie najczęstszym wyborem, jeśli idzie o rozgrywkę retro.
Dlaczego tak wiele serii powraca w odświeżonej formie? Niedawno rynek przywitał się ponownie z serią Legacy of Kain: Soul Reaver, jednej z najciekawszych gier z oryginalnego PlayStation, i choć nie jest to już ta moc jakości, co dawniej, chętnie powróciłem do świata Nosgoth, by raz jeszcze zmierzyć się z Kainem. Dużym sukcesem okazał się powrót Lary Croft wraz z dwoma pakietami jej klasycznych przygód z czasów, gdy za marką stali artyści z brytyjskiego Core Design. Z kolei Microsoft ogłosiło właśnie powrót Fable i Halo: Campaign Evolved. Swoją drogą, zawsze, gdy jakaś firma zapowiada remake znanej produkcji, jej oryginalne wersje windują w górę na aukcjach internetowych. W mediach społecznościowych coraz częściej trafiam na twórców, którzy ogrywają najlepsze tytuły z przeszłość w oryginalnej konfiguracji, tj. z konsolą i telewizorem CRT, ku lepszej oglądalności. Pytanie, kiedy ten szał na retro się zakończy?
Niezwyciężona nostalgia

Niezależnie od szerokości geograficznej, posiadanych platform i gatunkowych preferencji, bardzo lubimy wracać do gier, które stworzyły nas jako graczy. W moim przypadku takim tytułem pozostanie klasyczne Resident Evil 2, tchnęło jakieś emocje w fabułę, wprowadziło ciekawe rozwiązania do rozgrywki i stało się przykładem idealnego sequela. Jej remake błysnął jakością i połączeniem współczesnych rozwiązań z klimatem lat 90. Twórcy nigdy nie porzucą retro, tak samo jak gracze nigdy nie przestaną wracać do ukochanych produkcji, zwłaszcza, gdy coraz częściej pisze się o tym jakie to "kiedyś gry były lepsze" - coraz więcej retro oferuje m.in. sklep GOG.com, gdzie znajduje się bogaty katalog klasyki, a oferta stale się powiększa. Jedyna moda na retro, która zdaje się wydaje się gasnąć to próba produkowania konsol retro (NES Classic, PlayStation Classic). Żadna ze znanych firm nie podejmuje już kolejnych prób reinkarnacji dawnych platform. A stare gry? Te pozostaną z nami bardzo, bardzo długo. Lubimy nostalgię.
Przeczytaj również
Komentarze (19)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych