Ghost of Yotei - szczyt tej generacji
Sucker Punch z impetem rozpoczęło poprzednią generację, wydając Infamous: Second Son, technicznie grę niezwykle dopracowaną, uchodzącą wówczas za lidera oprawy audiowizualnej, po drodze wpadł mocarny dodatek, First Light. Studio odłożyło superbohaterski cykl skupiając się na opowieści w feudalnej Japonii, z prawym bohaterem i historycznym kontekstem. Ghost of Tsushima, wydana u kresu kadencji PlayStation 4, wprawiła w zachwyt miliony łącząc piękną grafiką z interesującą rozgrywką zapożyczoną od największych hitów, dzięki bezpiecznej koncepcji gry z otwartym światem, scenariuszem rodem z filmów Kurosawy i sprawdzonym modelom zabawy przekroczyła trzynaście milionów sprzedanych egzemplarzy. Sześć lat później rynek przywitał równie imponujący sequel.
W 2021 roku, gdy rozpoczęto pre-produkcję Ghost of Yotei, marka miała już ugruntowaną pozycję na rynku, studio dysponowało gotową technologią, co pozwoliło skupić się na kreacji głównej bohaterki, Atsu, poszukującej zemsty za utratę rodziny. Historia w samej grze wydaje się mieć bardziej osobisty charakter, co jednak szybko ulega zmianie w miarę postępów fabularnych. Producenci otwierają grę w stylu oryginału, po emocjonującym prologu przed Atsu rozpościerają się malownicze doliny, z samego centrum wyrasta góra Yotei, otoczona wioskami u dołu. Całość porywa zmysły na bazowym modelu PlayStation 5, natomiast gra uruchomiona na wersji Pro nie ma sobie równych. Podoba mi się również podejście twórców do możliwości kontrolera Dual Sense, dzięki czemu udało się stworzyć ciekawe aktywności (jak pisanie imion oprawców).
Ghost of Yotei oferuje kilkadziesiąt godzin zabawy, co wpisuje się w aktualne trendy. Przy częstym natłoku zajęć pojawienie się tak obszernej gry, wymagającej zagospodarowania więcej niż dwudziestu godzin życia to często wyzwanie w codzienności. Uwielbiam jednak przygody łączące instensyność z relaksem, gdy po skończonej walce przed nami rozpościera się malowniczy krajobraz i autorzy poprzez ten świat krzyczą do nas: "biegnijcie dokąd chcecie, to dla Was" - takie odczucia mogą wprawdzie towarzyszyć każdej grze z dużą mapą, lecz seria Ghost robi to szczególnie dobrze.
Rozmiar ma znaczenie?

Gdy dostajemy produkt, grę, ulokowaną w otwartym świecie, z niemal obłędną grafiką trudno nie wyrokować, że oferowany przez jej autorów teren działań nie należy do specjalnie rozległych. Weźmy na tapet większość tytułów wyprodukowanych przez wewnętrzne studia PlayStation - Horizon: Zero Dawn, Days Gone, nawet Death Stranding, w każdej z tych świetnych produkcji nie mamy do czynienia z obszarem rozciągającym się na setki kilometrów. Mapy są dość średnie, lecz kipią od detali, Ghost of Yotei działa bardzo podobnie. Sucker Punch tworząc serię Ghost, wyciągnęło wnioski z cyklu inFamous, gdzie główny problem leżał w zbyt repetycyjnej metodzie aktywności, głównie tych pobocznych. Schematy zadań poza wątkiem głównym w Ghost of Yotei nie są wprawdzie odkrywcze, lecz tworzą ciekawą, uzupełniającą opowieść.
Gra w tej dziedzinie przypomina całkiem strawne Assassin's Creed: Shadows, choć jest bezapelacyjnie tytułem mocniejszym technicznie i systemowo. Głównym celem sequela była swoboda przekazana w ręce graczom. W tej dziedzinie świetnie radził sobie już oryginał, więc autorzy Ghost of Yotei postanowili jednak rozszerzyć mapę i nieco zmodyfikować rzeźbę terenu. Efekt? Satysfakcja z odwiedzanych lokacji jest identyczna jak w wydanym przed sześcioma laty oryginale. Jako Jin chłonąłem Cuszimę z czystej przyjemności, bo galop, wiar, zieleń i muzyka ładowały zmysły i nie chciało się przerywać. Atsu, nazywana przez mieszkańców wsi Onryo, duch zemsty, zapada w pamięci jako bohaterka skupiona na jednym zadaniu, porzucająca strach przed śmiercią, aby dotrzymać danej przysięgi pomszczenia bliskich. Zemsta od zarania dziejów była katalizatorem wielu dzieł literackich, filmowych i interaktywnych.
Uczta dla oczu

Ghost of Yotei, choć było nominowane w wielu kategoriach, nie zgarnęło nagrody za najlepszy kierunek artystyczny podczas The Game Awards 2025. Nie ulega natomiast wątpliwościom, że mówimy o jednej z najlepszych gier pod kątem wizualnym. Trudno nie oderwać wzroku od szczegółów podczas galopu, Ghost of Yotei robi wrażenie nawet w trybie wydajności, gdzie grafika zawsze ulega pogorszeniu. Sucker Punch, prawdopodobnie uszykuje nam wersję reżyserską na PlayStation kolejnej generacji, choć myślę, że tytuł obroni się samodzielnie, bez żadnych retuszy, jeszcze przez kolejne lata. Trudno nazwać historię Atsu rewolucyjną, bo opiera się na assetach poprzednika. Rolą sequela jest rozwój założeń oryginału, do jednego z podstawowych zadań należy ulepszenie grafiki. Ghost of Yotei robi to dobrze, jak mało która, współczesna produkcja.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Ghost of Yotei.
Przeczytaj również
Komentarze (25)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych