Silent Hill - już nie miasto. O planach Konami w kontekście umiejscowienia akcji nowych odsłon
"Co naprawdę odróżnia Silent Hill od reszty gier? Skoro już muszę odpowiedzieć, to niespotykana atmosfera. Reszta jest raczej ortodoksyjna i wyłączona z innowacyjnych mechanik" - głos zabrał Keichiro Toyama. Człowiek ten stworzył markę Silent Hill, by odejść z Konami i tworzyć nowe dzieła. Seria ewoluowała bez udziału jej stwórcy godnie rywalizując m.in. z Resident Evil. Dzisiaj seria ta wraca do nawyków z dawnych lat. Kluczowa będzie tutaj literka "f".
Silent Hill f nie zwodzi bohaterów. Przybywa do nich pod postacią mgły i każe mierzyć się z odpryskami przeszłości. Przeszłość jest częścią sumienia. Zgodziłby się ze mną Ryukishi Zero-Nana znany szerzej pod pseudonimem Ryukishi07, autor cenionych powieści When They Cry. Scenariusz zapowiedzianej gry wyszedł spod jego pióra. Ebisugaoka, skromne, górskie miasteczko, gdzie żyje Hinako, protagonistka horroru. Trochę to wszystko przypomina mi przywołane Forbidden Siren i budżetową serię DreadOut (przeznaczoną również dla fanów japońszczyzny). Na szczęście nie ma tym razem mowy o oprawie drugiej kategorii. To wciąż Unreal Engine, z którym bardzo dobrze radzili sobie nasi autorzy z Bloober Team.
Krakowianie przepisali na nowo historię Jamesa Sunderlanda i zrobili to na tyle dobrze, że zyskali możliwość prac nad renowacją oryginału, o której po latach mówiło się ciszej niż o "dwójce" - Konami nie ustaje w dowożeniu nostalgicznych doświadczeń, firma postępuję adekwatnie w kontekście serii Metal Gear. Plany wobec Cichego Wzgórze są jednak intensywniejsze.
Coroczna groza

Producent serii, Motoi Okamoto, zwierzył się redaktorom popularnego, japońskiego magazynu Famitsu z zamiarów wydawcy. Są to założenia jak najbardziej realne, czy wpływające pozytywnie na jakość, do jakiej seria zdążyła przyzwyczaić fanów? Z Silent Hill bardzo często eksperymentowano, raz celnie (rewelacyjne Silent Hill: Shattered Memories), innym razem mylnie (Homecoming), deweloperzy nie ustawali w pomysłach. Konami obrało ciekawą drogę w trakcie doboru zespołu do produkcji gry Silent Hill: Downpour, odsłonie zgoła odmiennej, dziejącej się poza docelowym miastem, znanym z czasów, gdy nad rozwojem serii czuwali wirtuozi z Team Silent.
Nie jest to oczywiście błędne myślenie, a wynik rynkowej kalkulacji. Przed kilkunastoma laty z podobnego założenia wychodzili przedstawiciele Capcomu wierzący, że rokroczne premiery są gwarantem stałego zysku, niekoniecznie wyższego. Premiera gry ze znanej serii odbywająca się raz na kilka lat wzbudza szersze zainteresowanie. Nadchodzące Resident Evil: Requiem zostało dodane do listy życzeń przez cztery miliony użytkowników. Współczesne iteracje Silent Hill nie cieszą się takim wzięciem. W 2024 roku odbyła się premiera Silent Hill 2, miniony rok dostarczył bardzo istotne Silent Hill f z koncepcyjnego punktu widzenia.
Sprawna produkcja

Konami chcą wycisnąć ile się da z flagowych serii, przy okazji odzyskując utracone przed laty zaufanie graczy (anulacja Silent Hills, fokus inwestycyjny dla gier mobilnych). Japoński wydawca dysponuje technologią Unreal, co usprawnia produkcję nowych gier, do tego często oferowanych w porządnej jakości. Silent Hill f nie borykało się z problemami technicznymi, kusiło świetnie zaprojektowanym światem, muzyką i dobrze napisaną fabułą. Jeśli firma zamierza brnąc nadal w podobnym kierunku, przenosząc horror Cichego Wzgórza w nowe miejsca, wykorzystując lokalny folklor, by przestraszyć graczy - jestem za. Lepsze Silent Hill co roku, niż raz na dekadę.
Przeczytaj również
Komentarze (8)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych