Najgorsze i najlepsze filmy na podstawie gier. Wybieramy

Najgorsze i najlepsze filmy na podstawie gier. Wybieramy

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 11:00

Gry to młode medium. Filmowe adaptacje znanych hitów ze świata interaktywnej rozrywki pojawiły się pod koniec lat 80., choć trudno wywołać tę absolutnie "pierwszą". Internet podpowiedział mi, że była to Mirai Ninja (1988, reż. Keita Amemiya) oparta na chodzonej bijatyce pod tym samym tytułem od Namco. Potem pojawili się bracia Mario w filmie Super Mario Bros. (1993, reż. Rocky Morton), teoretycznie pierwszej amerykańskiej próbie przeniesienia postaci z gier na srebrne ekrany. Jako gracze i widzowie częściej oglądaliśmy spektakularne porażki filmowców chcących ze wszystkich sił dostarczyć ciekawą kliszę, by fandom się cieszył, a bilety sprzedawały w zawrotnym tempie. 

"Myślę, że częścią problemu wynikającego z odpowiedniej transformacji gry w film jest różnica na poziomie strukturalnym. Film to pasywne medium opowiadające konkretną historię, a my, jako widzowie możemy się jedynie relaksować i patrzeć. Gry są aktywne, dają i historię i rozgrywkę [tłum. własne]" - przemyśleniami dzielił się legendarny kreator z Nintendo, Shigeru Miyamoto (Miyamoto, The Interview, Egde Magazine). Trudno odmówić mu racji co do wypowiedzianych słów, lecz historia zna przypadki, gdy film nakręcony na kanwie popularnej gry nie dawał jej twórcom powodów do wstydu, gdy ci sami ujrzeli materiał w kinie, co niestety wydarzyło się w niesławnych adaptacjach Tekken i Dead or Alive, nie wspominając o Street Fighter. Skupię się na dziełach, które przetrwały próbę czasu nie wpadając w ogień krytyki. Kolejność listy przypadkowa. Będą i takie, które poniosły sromotną porażkę. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Mortal Kombat (1995, reż. Paul Anderson) 

undefined

Gra Mortal Kombat II znajdowała się w fazie testowej, gdy w Midway pojawił się amerykański producent filmowy, Lawrence Kasanoff, który wpadł odwiedzić przyjaciół ze studia. Natknął się na automat z pierwszą częścią i zaczął grać. Szybko dostrzegł, że uniwersum wojowników biorących udział w międzywymiarowym turnieju stanowi niezły materiał referencyjny do kręcenia filmu. Szefostwo Midway nie podzielało tego entuzjazmu wskazując, że filmowe adaptacje gier poniosły komercyjne klęski (Street Fighter, Double Dragon). Po miesiącach negocjacji Kasanoff wywalczył prawa do użycia licencji na potrzeby filmu. Spośród wielu reżyserów, którzy kładli na biurku producenta swój "pitch" na film, Kasanoff wybrał młodego, niedostatecznie znanego filmowca, Paula Andersona, który w 1994 roku nakręcił swoje debiutanckie dzieło, Shopping. Anderson natychmiast się zgodził na realizację adaptacji Mortal Kombat i przystąpił do pracy. Zdjęcia trwały od sierpnia do grudnia 1994 roku. Efekt? To najlepsza adaptacja gry wideo w dziejach, a kultowe sceny i dialogi pojawiły się nawet w późniejszych grach cyklu. Wystarczy napisać o słynnej walce Johny'ego Cage'a z czterorękim Goro i pewien chwyt, dosłownie, poniże pasa, który przewinął się w grach ze smoczej serii. Walki z udziałem Scorpiona, Sub-Zero, czy fenomenalna ścieżka dźwiękowa zapewniły filmowi Andersona status legendy. 

Resident Evil (2002, reż. Paul Anderson) 

undefined

O tę adaptację walczyły znane nazwiska. George Romero, utytułowany reżyser (Noc Żywych Trupów) w 1998 roku stworzył reklamę live-action gry Resident Evil 2, w której wystąpił nieżyjący już aktor, Brad Renfro (Leon). Spot pojawiał się wyłącznie w japońskiej telewizji, lecz przykuł uwagę ojca marki. Shinji Mikami cenił zresztą dokonania Romera i cieszył się na myśl, że jedna z legend kina grozy podejmie się tematu adaptacji Resident Evil. Wytwórnia Constanti Films już w 1997 roku nabyła prawa do nakręcenia filmu na kanwie uniwersum i poszukiwano odpowiedniego reżysera. Pierwszy scenariusz napisał Alan B. McErloy, znany ze współpracy z Toddem McFarlenem, autorem komiksów poświęconym postaci Spawna. Jak ujawniono na łamach PlayStation Magazine ze stycznia, 1998 roku, scenariusz nie odnosił się bezpośrednio do jednostki S.T.A.R.S. czy korporacji Umbrella, lecz stawiał na członków oddziału specjalnego S.W.A.T. Skrypt ten został odrzucony. Nie przyjęto również aż sześciu draftów scenariusza od Romera. Ponownie, postawiono na młodzież, a Paul Anderson przy dość niskim budżecie stworzył mocarną adaptację Mortal Kombat. Postanowił, że film nie będzie w żaden sposób powiązany z grą i użyje licencji jako materiału referencyjnego (pojawia się motyw z posiadłością i podziemnym kompleksem laboratoryjnym). "Aby przestraszyć trzeba pozostać nieprzewidywalnym, dlatego czułem wolność zmieniając historie i dopisując świeżych bohaterów" - wyznał w 2001 roku Paul Anderson. Historia Alice Prospero (Milla Jovovich) budzącej się z amnezją i zmierzającą w głąb laboratorium z grupą uzbrojonych po zęby komandosów Umbrella'i zgrabnie połączyła horror z akcją. Resident Evil było ważną adaptacją z punktu widzenia graczy i fanów zombie, bo wreszcie nakręcono film o umarlakach, pierwszy raz od dawna. Muzykę dograł sam Marilyn Manson a zdjęcia trwały głównie w Berlinie i co tutaj ukrywać - to się nadal dobrze ogląda. Kolejne filmy niestety nie dorównały oryginałowi. 

Lara Croft: Tomb Raider (2001)

undefined

Paramount Pictures, jedna z najpotężniejszych wytwórni filmowych na świecie (założona przez Stevena Spielberga) w 1998 roku pozyskała prawa do stworzenia adaptacji jednej z najpopularniejszych gier komputerowych w historii, Tomb Raider. Przygody Lary Croft od brytyjskiego studia Core Design szybko stały się popkulturowym fenomenem, więc przygotowanie filmu było już tylko kwestią czasu. Chętnych do pisania scenariusza rzecz jasna nie brakowało, z propozycją w biurze producenta, Lawrence'a Gordona stawili się m.in. Brent Friedman (tragiczne Mortal Kombat: Unicestwienie) i Steven E. de Souza (Street Fighter). Gordon odrzucił obydwa scenariusze, bo w Paramount nie było miejsca na komercyjną porażkę, do czego zobowiązywało nazwisko założyciela firmy. Reżyserem filmu Tomb Raider ostatecznie został Simon West. Potem należało wskazać odpowiednią aktorkę zdolną odtworzyć sylwetkę legendarnej heroiny na srebrnym ekranie. Spekulowano, że główną rolę zagra Rhona Mitra. Wygrała jednak inna. "Było wiele interesantek, lecz przestały mieć one znaczenie, gdy pojawiła się Angelina Jolie, reszta przestała mieć znaczenie" - wspominał producent, Lawrence Gordon. Film okazał się sukcesem kasowym, niestety sequel nie powtórzył już tego osiągnięcia. 

Alone in The Dark (2005, reż. Uwe Boll)

undefined

O ile Resident Evil doczekało się akceptowalnej adaptacji, tak pierwsza gra z gatunku survival-horrorów nie może poszczycić się tym samym. Uwe Boll, niesławny reżyser słynący z kiepskich adaptacji wziął się adaptację na podstawie kultowej produkcji Infogrames. Scenariusz do filmu napisał Blair Erickson, który negatywnie wspominał kulisy współpracy z Bollem wskazując, że reżyser mocno nalegał, aby zmodyfikować skrypt i uczynić kinowe Alone in the Dark bardziej akcyjniakiem niż horrorem. Główną rolę zagrał Christian Slater, u jego boku wystąpiła Tara Reid. Krytycy uznali to "dzieło" za zbyt chaotyczne, pozbawione klimatu i angażującej opowieści. Był to jedyny jak dotąd przypadek, gdy twórcy ze świata filmu postanowili przenieść na srebrny ekran Alone in the Dark. 

Super Mario Bros. The Movie (2023, reż. Aaron Horvath, Michael Jelenic)

undefined

Po fatalnej adaptacji z 1993 roku, trzy dekady później udało się wyprodukować świetny film na bazie CGi, przy którym czuwał sam Shigeru Miyamoto. Pomysł na realizację wziął podczas przenoszenia klasycznych gier z Marianem do Virtual Console, gdy Miyamoto uznał, że można spróbować rozszerzyć spektrum możliwości jednej z najsłynniejszych postaci w dziejach popkultury. Jelenic and Horvath, którzy reżyserowali to widowisko uznali, że przedstawią początki braci Mario, zanim jeszcze o ich wyczynach usłyszałby cały świat. Pierwszy zwiastun zaprezentowano w 2022 roku, a film w następnym roku trafił do kin stając się kasowym hitem. To przykład, że nie każde uniwersum nadaje się do produkcji z żywymi aktorami. Super Mario Bros. The Movie jest tego najlepszym przykładem. 

Doom (2005, reż. Andrzej Bartkowiak) 

undefined

Hollywood już w połowie lat dziewięćdziesiątych było zainteresowane stworzeniem adaptacji Doom, który jako gra zdobywał coraz większą popularność. Prawa do licencji najpierw otrzymało Universal, następnie TriStar. Prace nad kinowym Doomem zostały wstrzymane z powodu masakry w szkole w Columbine z 1999 roku. Temat powrócił po kilku latach, a w roli głównej widziano Arnolda Schwarzeneggera. Po czasie uznano, że świetnie sprawdzi się Dwayne "The Rock" Johnson, którego finalnie obsadzono w roli czarnego charakteru. Jako głównego aktora zatrudniono Karla Urbana, a sam film został dość chłodno przyjęty w mediach, choć uważam, że miał naprawdę ciekawe sceny, w tym jedną z ujęcia FPP. Klimat produkcji celował w setting Doom III, który od niedawna był dostępny na rynku. 

Silent Hill (2006, Christopher Gans)

undefined

Francuski reżyser, Christopher Gans nie mógł uwierzyć w jakość oryginalnego Silent Hill (1999, Konami). Uważał, że twórcy ze studia Team Silent wyhodowali nowy rodzaj strachu i faktycznie, w kontekście medium gier tak właśnie było. Kamera nigdy nie pokazywała całość, a napięcie narastało wraz z muzyką. Udał się do producenta filmowego, Samuela Hadidy, który już wtedy prowadził rozmowy nt. adaptacji Resident Evil produkowanej przez wytwórnię Constantin Films. Roger Avary pisał scenariusz grając w serię Konami i trzymał się wytycznych reżysera, który miał mu przekazać: "pisząc scenariusz na podstawie gry spróbuj ją rozerwać na kawałki i z tychże kawałków zlep całość" - Avary tak właśnie zrobił. Film trzyma się pierwszych trzech części gry i nadal ogląda się go z zaciekawieniem. 

Gran Turismo (2023, reż. Neil Blomkamp)

undefined

To jedna z najlepszych i realistycznych adaptacji gry komputerowej. Sony już w 2013 roku miało plany na jej realizację, a na fotelu reżysera miał zajmować Joseph Kosinski. W 2022 roku ujawniono, że PlayStation Studios i Sony Pictures współpracują nad filmem Gran Turismo opowiadającym o szkoleniu najlepszych graczy GT Academy na zawodowych kierowców. W obsadzie pojawił się m.in. Orlando Bloom, a samo widowisko jest świetnie wyreżyserowane i warto je polecić nie tylko osobom znającym serię Polyphony Digital, lecz również fanom motoryzacji. 

Źródło: PPE
Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper