Dobre gry wyścigowe w 2025 roku? Pomożecie, bo nie mogę znaleźć

Dobre gry wyścigowe w 2025 roku? Pomożecie, bo nie mogę znaleźć

Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 13:00

Gatunek gier wyścigowych ma się dziś najgorzej od wielu lat. Jeszcze kilka sezonów temu można było odnieść wrażenie, że rynek w końcu się podnosi i szykuje się do nowej ery rywalizacji między wielkimi markami. Niestety, po premierze Gran Turismo 7 oraz nowej Forzy Motorsport okazało się, że złote czasy wyścigówek wciąż są przed nami - albo dawno minęły.

Gran Turismo 7, mimo kontrowersji z początku, ostatecznie udowodniło, że potrafi dostarczyć dopracowaną symulację i szeroki pakiet treści. To produkcja, przy której wyraźnie czuć lata doświadczeń studia Polyphony Digital. Tymczasem Forza Motorsport, choć reklamowana jako restart serii, nie była tą samą ligą. W wielu aspektach brakowało jej dopracowania, a obietnica gry jako usługi stała się bardziej wymówką niż faktyczną przewagą.

Dalsza część tekstu pod wideo

Na to wszystko nakładała się coraz większa stagnacja w segmencie gier motoryzacyjnych. Brakowało odważnych projektów, świeżych marek, a nawet solidnych produkcji klasy średniej, które kiedyś trzymały cały gatunek przy życiu. Fani wyścigów zaczęli przebąkiwać o kryzysie, a branża - zamiast reagować - zdawała się bezradnie rozkładać ręce.

Przełom? Nic tych rzeczy

Rennsport
resize icon

Dlatego końcówka 2025 roku miała być przełomem. Wydawało się, że to moment, w którym na rynek wjadą wreszcie dwie produkcje mogące zatrząść starym układem sił: Rennsport od Naconu oraz Project Motor Racing od Giants Software. I choć oba tytuły miały potencjał, okazały się największymi rozczarowaniami w wyścigówkowym kalendarzu.

Rennsport zapowiadano jako nową nadzieję symulatorów torowych - realistyczny model jazdy, nowoczesny silnik graficzny, duży nacisk na e-sport. Tymczasem po premierze gracze szybko przekonali się, że rzeczywistość nie ma nic wspólnego z obietnicami.

Recenzenci najczęściej narzekali na niedopracowany model fizyki, który określano jako sztywny, nieintuicyjny i pozbawiony charakteru. Zamiast nowoczesnej symulacji Rennsport przypominał mieszankę niespójnych systemów, które nie potrafiły razem współpracować.

Na Steamie pojawiały się opinie mówiące wprost, że samochody zachowują się jakby nie miały kontaktu z nawierzchnią, a różnice między poszczególnymi autami były minimalne lub wręcz niezauważalne. Dla fanów realizmu - wyrok śmierci.

Drugim problemem były ogromne braki w zawartości. Zaledwie kilka tras, niewielka liczba samochodów i mała różnorodność klas pojazdów sprawiły, że nawet wyrozumiali gracze szybko czuli, że płacą za wersję demo w cenie pełnej gry. Nacon obiecywał szybkie łatki i rozwój gry w oparciu o społeczność, ale większość graczy nie miała już cierpliwości czekać.

Inna nadzieja też umarła

Projectq
resize icon

Z kolei Project Motor Racing było najdziwniejszym projektem sezonu. Giants Software, znane z Farming Simulatora, próbowało wejść na rynek wyścigowy z grą, która miała być hybrydą realizmu i lekkiej rozrywki. Brzmiało to ciekawie, ale wykonanie kompletnie nie wyszło.

Najcięższy zarzut dotyczył grafiki, która w wielu recenzjach była określana jako sprzed dekady. Modele aut wyglądały plastikowo (gorzej niż w grach z PS4!), trasy były pozbawione detali, a efekty pogodowe potrafiły zawiesić nawet mocny sprzęt.

Do tego dochodził model jazdy, który nie zadowalał ani fanów symulacji, ani arcade’owych ścigałek. Gracze pisali, że samochody prowadzą się jak ciężarówki, a reakcje auta na gaz i hamulec były nienaturalne i opóźnione. To sprawiło, że Project Motor Racing nie potrafiło znaleźć swojej tożsamości.

Trzeci problem tej gry to liczne błędy - od niewidzialnych ścian, przez teleportujące się samochody AI, aż po regularne crashe do pulpitu. Na forach dominowało jedno słowo: niedokończone. W efekcie obie produkcje, które miały zmienić obraz rynku, tylko potwierdziły jego kryzys. Fani samochodówek zostali z poczuciem, że 2025 rok to kolejny sezon strat i rozczarowań.

Były też perełki

Asetto Cors
resize icon

Oczywiście nie wszystko było złe. Tegoroczne F1 25 okazało się jedną z najlepszych odsłon w historii serii. Codemasters dopracowało model jazdy, który wreszcie naprawdę wynagradza umiejętności gracza, a nie tylko odpowiednie ustawienia auta. To tytuł dla ludzi kochających Formułę 1.

Podobnie sprawa wygląda z Assetto Corsa Rally, które zadebiutowało we wczesnym dostępie. Już teraz widać, że deweloperzy mają na stole coś wyjątkowego - model jazdy jest dynamiczny, wymagający i sprawia niesamowitą satysfakcję. To jednak gra dla entuzjastów rajdów, nie szerokiej publiczności.

A gdzie w tym wszystkim zwykłe wyścigówki? Gdzie arcade’owe zabawy w stylu Forza Horizon czy Need for Speed? W 2025 roku ich po prostu nie ma. Rynek wygląda tak, jakby zapomniał o graczach, którzy chcą po prostu wcisnąć gaz i dobrze się bawić. To właśnie ta nieobecność boli najbardziej. Hardkorowi fani symulatorów jeszcze jakoś sobie poradzą, bo dla nich zawsze znajdzie się jakaś nisza. Ale gracze szukający czegoś „pomiędzy” są dziś praktycznie bezdomni.

Nadzieję daje jedynie Forza Horizon 6, która według zapowiedzi ma przenieść serię do Japonii. Sam koncept brzmi jak spełnienie marzeń: driftowe zakątki, górskie serpentyny, neonowe miasta i festiwal motoryzacyjnej kultury. Jeśli Horizon 6 rzeczywiście pojawi się w najbliższych miesiącach, może być pierwszą dużą, przystępną i dopracowaną wyścigówką od wielu lat. Brzmi dość zabawnie, prawda? 

Źródło: Opracowanie własne
Mateusz Wróbel Strona autora
Na pokładzie PPE od połowy 2019 roku. Wielki miłośnik gier wideo oraz Formuły 1, czasami zdarzy mu się sięgnąć również po jakiś serial. Uwielbia gry stawiające największy nacisk na emocjonalną, pełną zwrotów akcji fabułę i jest zdania, że Mass Effect to najlepsza trylogia, jaka kiedykolwiek powstała.
cropper