SKLEP
Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 17.01.2018
Atak paniki – recenzja filmu
1813V

Atak paniki – recenzja filmu

W polskim kinie wcale nie dzieje się źle. Owszem, wciąż taśmowo powstają filmy bardzo słabe, w końcu w szybkim kręceniu prawdziwym mistrzem jest Patryk Vega. Nie zmienia to jednak faktu, że pojawia się coraz więcej młodych, zdolnych reżyserów, których filmy najczęściej przechodzą bez większego echa. A szkoda, bo nawet jeśli nie zbliżają się do ideału, warto zapoznać się z tym, co proponują. Tak jest między innymi z Atakiem paniki Pawła Maślony.

Film składa się z historii kilku ludzi. Andrzej i Elżbieta wracają samolotem do Polski i mają różnego rodzaju problemy z pasażerem siedzącym obok nich. Pisarka Monika spotyka się z byłym partnerem, który chce ją o coś poprosić. Miłosz jest kelnerem na weselu i jednocześnie stara się zadbać o imperium, które zbudował w grze online. Kamilę, która zarabia zaspokajając się przed kamerą w Internecie odwiedzają koleżanki ze szkoły, z którymi nie ma prawie żadnego kontaktu.

Tak, wiem, brzmi strasznie banalnie i może nawet wręcz odpychająco (taki jest też, niestety bardzo słaby trailer). Zapewniam jednak, że warto dać szansę Atakowi paniki. Narracja jest tu prowadzona równolegle, to typowy film z kalejdoskopem opowieści. Na szczęście – w przeciwieństwie do 11 minut Jerzego Skolimowskiego, które ledwo skończyłem oglądać – choć wszystkie są ze sobą w pewien sposób powiązane, to jednak nie wiąże się to z żadnym ważnym fabularnie zdarzeniem. Każda z nich razem i osobno – mam wrażenie – znakomicie chwyta ogólny stan polskiego społeczeństwa, które w różnych aspektach jest na krawędzi i wystarczy iskra, by wybuchło. Maślona doskonale ilustruje zachowywanie względnej równowagi przez każdego z nas, iluzję całkowitej kontroli nad życiem, którą wydaje nam się, że mamy. Tymczasem bardzo szybko może się okazać, że niewiele potrzeba, by coś, co jest dla nas ważne obróciło się przeciw nam. Gdy teraz o tym myślę, do głowy przychodzi mi końcówka Mrocznego Rycerza, gdy Batman zapytał Jokera, co zrobił w związku z Dentem, na co dostał odpowiedź: „Szaleństwo – jak dobrze wiesz – jest jak grawitacja. Wszystko czego potrzeba, to lekkie popchnięcie”.

Atak paniki jest też rewelacyjnie zagrany. Wszyscy aktorzy pojawiający się w filmie bezbłędnie pokazują najróżniejsze słabości, problemy i ogólny stan psychiczny swoich bohaterów. I to niezależnie, czy mówimy o znanych wykonawcach, jak Artur Żmijewski, czy też tych dopiero tak naprawdę zaczynających kariery, jak Aleksandra Pisula czy Bartłomiej Kotschedoff. Nieprzypadkowo jednak nagrodę na Festiwalu w Gdyni otrzymała Magdalena Popławska. Jej Monika jest wizytówką całego filmu, perfekcyjnie znerwicowana, neurotyczna, jednocześnie w jakimś stopniu fascynująca i odpychająca, sprawiająca wrażenie, że po dłuższej chwili spędzonej w jej towarzystwie miałoby się dość. Popławska niemal kipi emocjami i jest po prostu zachwycająca.

Nie trudno się zatem domyślić, że to właśnie jej historia jest tu najciekawsza. Bo jeśli o coś można by się przyczepić do Ataku paniki to właśnie do faktu, że nie wszystkie wątki są równie wciągające. Film traci przez to momentami tempo, gdyż chce się wrócić do innych postaci. Na całe szczęście nadrabiane jest to dużą dozą absurdalnego humoru, który w połączeniu z mocno działającym na zmysły finałem i ogólnym nastrojem sprawi, że po wyjściu z kina chwilę zajmie powrót do równowagi. Oczywiście tej udawanej.

Tagi: atak paniki film recenzja

Werdykt
  • + Aktorstwo, ze szczególnym uwzględnieniem Magdaleny Popławskiej;
  • + Świetne uchwycenie ogólnego stanu polskiego społeczeństwa;
  • + Absurdalny humor
  • - Nie wszystkie historie równie ciekawe
7.5
Jędrzej Dudkiewicz
Jędrzej Dudkiewicz Atak paniki Pawła Maślony jest kolejnym filmem potwierdzającym, że w polskim kinie zaczyna działać coraz więcej zdolnych reżyserów młodego pokolenia.

Miesięcznik PSX Extreme