Resident Evil 4 Remake Leon

Brak Resident Evil 4 Remake na Xbox One tylko pokazuje, jak słaba była ta konsola

Mateusz Wróbel | 24.09, 09:00

Capcom idzie za ciosem i po świetnym przyjęciu Resident Evil 2 Remake, a także przyzwoitym Resident Evil 3 Remake, zaoferuje nam pełnoprawne odświeżenie Resident Evil 4 (Remake). Fani "dwójki" powinni ucieszyć się przede wszystkim, bo będziemy mieli tutaj do czynienia z kontynuacją przygód Leona S. Kennedy'ego i Ady Wong.

Produkcja była zapowiadana jako next-genowy tytuł. Na wielkim pokazie Sony z czerwca tego roku ujawniono pierwszy zwiastun gry, którego fragmenty zostały zarejestrowane na konsoli PlayStation 5. Czuć było zapach bieżącej generacji konsol szczególnie po szczegółowości otoczenia i detalach na twarzy bohaterów - w mojej opinii wyglądało to zdecydowanie lepiej niż przy Resident Evil Village, który również był promowany najczęściej gameplayami prosto z najnowszej konsoli Sony.

(Nie) żegnamy PS4

Re 4 Remake Ashley

Jakież było moje zdziwienie, gdy w trakcie Tokyo Games Show Capcom potwierdził, że Resident Evil 4 Remake trafi także na poprzednią generację konsol. Nie dość, że doniesienia o pierwszym, w pełni "next-genowym Residencie" można włożyć między bajki, to w dodatku Japończycy zdecydowali się na dość nietypowy ruch, ponieważ nadchodząca przygoda pojawi się nie na PlayStation 4 i Xbox One, a jedynie na PS4. 

Mimo tego, że Capcom mocno współpracuje z Sony od dawna (wszak to Japończycy - podobnie sytuacja wygląda ze Square Enix), to jednak pokazanie środkowego palca w kierunku posiadaczy Xboxa One jest widoczne gołym okiem. Źle to wygląda również na tle zapowiedzi Phila Spencera, który w wielu ostatnich wypowiedziach tak bardzo zabiega o społeczność azjatycką, chcąc oferować im jak najlepsze doświadczenie na konsolach Xbox w trakcie ogrywania tytułów pochodzących od twórców z Japonii czy Korei. 

Można zastanowić się, czym kierował się Capcom przy zrezygnowaniu ze stworzenia wersji Resident Evil 4 Remake na Xbox One. Czy chodzi tutaj o optymalizację gry? Zbyt niską moc sprzętu, przez którą produkcję trzeba by było mocno ograniczyć na XONE, a na to deweloperzy nie mają tyle czasu? Czy może jest to jakaś umowa między Capcomem a Sony, w której chodzi o to, aby nie wydawać nadchodzącej przygody Leona na starszą generację konsol Xbox? Pomyślmy.

Xbox One nie otrzyma RE 4 Remake ze względu na moc?

RE 4 Remake piwnica

Zaczynając rozważania od ostatniego przykładu, nawet w świetle potencjalnych doniesień o tym, że Sony dba o pewne kruczki w umowach, które mają zniechęcić niektórych twórców do umieszczania gier w m.in. abonamencie Xbox Game Pass, to jednak nie uważałbym, aby chodziło tutaj o "zablokowanie" premiery na Xbox One. To nie jest sprzęt, który w obecnych czasach jest niesamowicie popularny i mógłby w jakiś sposób wpłynąć na sprzedaż tytułu na PS4.

Sama optymalizacja gry w moim odczuciu może być już problemem, bo o ile Resident Evil 2 Remake, Resident Evil 3 Remake, a nawet i Resident Evil Village działają na Xbox One prawidłowo, tak pojawiały się w ich przypadku częste zjazdy klatek na sekundę poniżej wartości "30". Nie były one sporadyczne, jak w przypadku PS4, a wręcz każde przyglądanie się efektom specjalnym, takim jak wybuchające beczki na ulicach Raccon City, doprowadzały do spadku płynności na Xbox One.

Schylam się ku stwierdzeniu, że Resident Evil 4 Remake może nie trafić na Xbox One z tego względu, że gra, jako pierwszy Resident Evil, jest tworzona z myślą o konsolach obecnej, a nie poprzedniej generacji. Bardzo możliwe, że Capcom początkowo projektował przygodę Leona i Ady z myślą o PS5 oraz XSX|S, a dopiero po przygotowaniu mechanik, animacji i ogólnie świata, postanowił "przenieść gotowca" na PS4 oraz XONE, sprawdzając, czy jest w ogóle sens dostosowywać projekt pod zeszłą generację konsol, nie niszcząc przy tym balansu gry i nie ograniczając różnych rozwiązań, z którymi obecna generacja konsol spokojnie sobie poradzi.

Tym też sposobem japońscy deweloperzy mogli dojść do skutku, że przenoszenie RE4 Remake na Xbox One nie ma sensu. Brak tej pozycji na poprzedniego Xboxa uważam tylko za potwierdzenie dotyczące tego, jak słaba była ta konsola. Swego czasu nawet z niej korzystałem, ale po ogrywaniu np. Assassin's Creed: Odyssey czy Mass Effect: Andromeda najczęściej w przedziale 23-27 klatek na sekundę i w dodatku bardzo niskiej jakości oprawy graficznej, mam z nią bardzo złe wspomnienia. Cieszę się natomiast z tego, że za kilka lat nie będziemy musieli pisać podobnych słów o Xbox Series X, który nie tyle, co jest równy PS5, ale w niektórych dziedzinach nawet lepszy.

cropper