Netflix

Netflix musi wprowadzić zmiany. Disney, Amazon i HBO Max już go zrzuciły z fotelu lidera

Mateusz Wróbel | 04.07, 22:15

HBO Max, Netflix, Disney+, Amazon Prime Video... W świecie seriali niczym w branży gier wideo. Każda duża firma ma swoją własną platformę, na której lądują wszelakie filmy oraz seriale. Od zalewu materiału czasami ciężko nawet być na bieżąco z najpopularniejszymi produkcjami, ponieważ brakuje czasu na ich obejrzenie.

Między VOD a grami wideo widać natomiast jedną cechę wspólną. Gdy Xbox Game Pass debiutował na rynku, nie wszyscy byli nastawieni do niego pozytywnie. Jednak wraz z odsłanianiem kolejnych kart przez Microsoft, ukazujących przede wszystkim ogromne zainteresowanie usługą, reszta korporacji również postanowiła stworzyć swoje abonamenty. Ubisoft ma teraz własne Ubisoft+, Electronic Arts zaserwowało EA Play Pro, a Sony PS Plus Essential/Extra/Premium. Do tego ma dojść jeszcze SEGA, która w ostatnich raportach także potwierdziła, iż chciałaby wejść z przytupem w świat usług.

Analogicznie sytuacja wyglądała przy Netflixie. Gdy zaczął być coraz to popularniejszy na świecie, to swoje własne platformy postanowiły stworzyć takie firmy, jak Apple (Apple TV+), Disney (Disney+) i HBO (HBO Max). Różnica jednak między Netflixem a Xbox Game Passem jest taka, że ten drugi utrzymuje poziom, który oferował w ostatnich latach. Netflix natomiast tego nie robi.

Kiedyś to było

Stranger Things

Nie ulega wątpliwości, że Netflix ostatnio stawia na ilość, a nie jakość. To dość często spotykane zjawisko, które można zauważyć m.in. w ogromnych RPG-ach od wielkich firm. Wystarczy przypomnieć sobie, jak bardzo zalane zostało nijaką zawartością Final Fantasy XV czy Assassin's Creed: Odyssey Gdy któraś z firm jest zbyt długo gigantem na rynku, to w znaczącej ilości przykładach zaczyna zaniedbywać klienta, aby tylko dać mu jak najwięcej materiału - i to niekoniecznie takiego, który choć w najmniejszym stopniu mógłby go zaciekawić.

Kupując Netflixa w 2018 czy 2019 roku można było zapoznać się z takimi hitami, jak The Umbrella Academy, Dom z Papieru, Dark, Szkoła dla Elity, Kingdom czy Stranger Things. Piękny zestaw seriali, prawda? Każdy z nich wyróżniał się czymś innym, ale co najważniejsze produkcje te stały na wysokim poziomie realizacji. Dzisiaj z powyższego "starter-packa" z poprzednich lat warto przyjrzeć się wyłącznie... Stranger Things. Reszta seriali albo szoruje o dno, albo zostało zakończonych (na szczęście) lub usuniętych, bo nie spełniły oczekiwań wydawcy. Do dzisiaj mam za złe Netflixowi, że nie udało się dokończyć kryminalnej historii w Mindhunter.

Z drugiej strony patrząc na to, co dzieje się w The Umbrella Academy, to może i dobrze, że Mindhuntera zapamiętaliśmy tak dobrze. Byłem wielkim fanem powyższego serialu o superbohaterach. Dwa pierwsze sezony były niesamowite pod wieloma względami, a w trzecim postanowiono zrobić ukłon w stronę Elliota Page'a (technicznie Ellen Page, bo aktorka postanowiła zmienić swoją płeć półtora roku temu), który popsuł wiele.

Przekładanie pewnych spraw nad wszystko inne

The Umbrella Academy 3

Uwaga na małe spoilery z The Umbrella Academy 3!

Ów ukłon dotyczył tego, że przez pierwsze odcinki w trzecim sezonie The Umbrella Academy jesteśmy świadkami przemiany Vanyi Hargreeves w Viktora Hargreevesa. Na ekranie słuchamy opowiadań o tym, jak od dłuższego czasu postać nie czuła się dobrze we własnej skórze, a dopiero po pewnych wydarzeniach z drugiego sezonu poznała swoją prawdziwą tożsamość. Nie miałbym temu nic przeciwko, gdyby nie ucierpiało na tym tempo serialu, które w przypadku tej produkcji zawsze było narzucane w taki sposób, aby widz ani przez sekundę się nie nudził.

W tym przypadku natomiast twórcy zbyt dużo czasu poświęcili na podkreślenie i ubarwienie rzeczonego wątku, bo jestem zdania, iż równie dobrze można było zamknąć go w kilku zdaniach i skupić się na prawdziwym zagrożeniu. Scenarzyści i Netflix postanowili jednak zrobić z tego jedną z najważniejszych przemian w tym sezonie, która kompletnie nie wpłynęła na fabułę, a jedynie nieumiejętnie wydłużyła odcinki. Po raz kolejny zauważyć można wciskaną na siłę przez giganta VOD poprawność polityczną.

Koniec spoilerów z The Umbrella Academy 3.

Netflix, popatrz na swoich konkurentów

The Expanse

Z Netflixem oficjalnie żegnam się 9 lipca i wątpię, abym miał ochotę wracać tutaj w najbliższych kilkunastu miesiącach. Prawdopodobnie poczekam kilka lat, aż znowu nazbiera się wielki pakiet ciekawych seriali, które będę mógł obejrzeć za jednym zamachem. Płacenie 60 złotych za miesiąc (można taniej, ale wtedy jesteśmy skazani na 720p (29 złotych/msc) lub 1080p (43 złote/msc), co automatycznie cofa nas do 2010/2015 roku) dostępu w rozdzielczości 4K mija się z celem, skoro na rzeczonej platformie ląduje maksymalnie jeden dobry serial na kwartał. 

Konkurencja w postaci Disney +, HBO Max i Amazon Prime Video już kilka miesięcy temu zrzuciła Netflixa z fotelu lidera. Szczególnie ta ostatnia platforma to obecnie gwarancja jakości i liczę na to, że przez napór kolejnych klientów nie będzie ona zaśmiecana niskiej jakości produkcjami. Do tego zachęcająca cena wynosząca 50 złotych za rok, która pozwala dodatkowo odbierać gry z Amazon Prime Gaming - chociażby między 12 a 13 lipca każdy klient otrzyma Mass Effect: Edycja Legendarna i Need for Speed Heat - czy korzystać z darmowych dostaw w sklepie Amazona. I to bez ograniczeń w rozdzielczości przy oglądanych serialach/filmach, bo w tym przypadku mamy do czynienia wyłącznie z jednym planem. Netflix, ucz się.

cropper