Bartłomiej Topa

"Powrót" - wywiad z Bartłomiejem Topą. "Doświadczeń trumiennych już kilka mam za sobą"

Roger Żochowski | 19.05, 15:47

Z okazji premiery pierwszego sezonu serialu "Powrót" produkcji Canal +, mieliśmy okazję porozmawiać z jednym z najbardziej utalentowanych polskich aktorów, gwiazdą takich produkcji jak "Drogówka", "Kler" czy "Wataha". Bartłomiej Topa, bo o nim mowa, opowiedział nam sporo o pracy na planie serialu, w którym tematem przewodnim jest... zmartwychwstanie. 

Roger: Zapewne już padało takie pytanie, ale jakie to uczucie grać osobę, która zmarła i leży w trumnie? Można powiedzieć, że przeżył pan swój własny pogrzeb. 

Bartłomiej Topa: Tych doświadczeń trumiennych już kilka mam za sobą. Lata temu, tuż po szkole, dostałem propozycję zagrania w Wiedniu. Trafiłem do trumny położonej na jednym z mostów na pół godziny i z przestrzeloną głową. Trumna była aluminiowa i zimna, bo kręciliśmy jesienią. To było dla takiego młodego człowieka dość poważne doświadczenie, ale jestem aktorem, więc próbowałem sobie jakoś tłumaczyć ten stan. Drugi raz leżałem w trumnie podczas kręcenia zdjęć do filmu "Prowokator" z Krzysiem Pieczyńskim i Bogusiem Lindą. Odpadłemu tam od górskiej ściany i wpadłem co Czarnego Stawu Gąsienicowego. Potem Krzysztof modlił się nad moją trumną tak ją potrząsając, że bałem się, że spadnie z koziołków, na których stała. I teraz trafiłem do trumny trzeci raz. Ja o śmierci myślę bardzo często, ale tutaj jest techniczna sytuacja. Długo kręciliśmy te sceny, z różnych ustawień kamer, dostaliśmy tych trumien kilka, żeby móc je rozwalić, dobrze sfilmować. Mieliśmy nawet zbudowany w studiu filmowym grobowiec rodzinny serialowego Jana. Ale muszę powiedzieć, że było bardzo wygodnie, scenografia wyścieliła całość gąbeczką, więc leżało się przyjemnie.

Bartłomiej Topa

Część zdjęć w „Powrocie” kręconych była nie w studiu, a na prawdziwym cmentarzu. Jak wygląda praca na planie w takim miejscu, są jakieś restrykcje?

Są, oczywiście. Zdjęcia kręcone były na Woli, na przepięknym cmentarzu anglikańskim. Mielimy tam specjalną, wydzieloną strefę, w której udało się też zbudować wspomniany grobowiec. Ochrona dbała o wszystko, my też byliśmy świadomi, że kręcimy na cmentarzu, że obecni są ludzie, którzy chcą spokoju. Trwało to 2-3 dni, ale jak to na planach filmowych, są wyznaczone ścieżki i jest praca do wykonania. 

Jak w ogóle zareagował pan na propozycję zagrania w „Powrocie” osoby, która zmartwychwstała?

Temat jest niezwykle interesujący i moje pierwsze pytanie, które zadałem reżyserowi, Adrianowi Pankowi, brzmiało jakie cechy nadnaturalne posiada serialowy Jan. To jest człowiek, który tydzień po śmierci budzi się w trumnie, dostaje drugą szansę od życia i coś z tym musi zrobić. Zgodziłem się, bo był to bardzo interesujący koncept, nawet z punktu widzenia mojego serialowego przyjaciela Kostka granego przez Wojciecha Mecwaldowskiego, którego odwiedzam zaraz po wstaniu z grobu. Tydzień gościa nie ma, był pogrzeb, a tu nagle pojawia się w jego domu. W takim wypadku i ja zadawałbym sobie mnóstwo pytań, próbując dociec, czy jest to w ogóle możliwe i o co w tym wszystkim chodzi. 

Bartłomiej Topa

Jest to jakby nie patrzeć nawiązanie do Biblii i Chrystusa.

Odniesień religijnych i duchowych oczywiście nie brakuje, nie bez powodu też emisja pierwszego odcinka odbyła się w Wielki Piątek. My się jednak na tym nie skupiamy. Ważniejszy jest aspekt szansy na zmianę pespektywy patrzenia na swoje życie, na relacje z rodziną, przyjaciółmi. I serialowy Jan z tego korzysta, choć nie ma precyzyjnie przygotowanego planu, co będzie robił po kolei. „Powrót” to zwrócenie uwagi na ważne aspekty egzystencji, dzięki czemu i widz może sobie zadawać trudne pytania.  

A czy odkrycie tajemnicy zmartwychwstania jest w ogóle celem serialu?

Kluczem jest dotarcie do tego, co jest w życiu ważne, weryfikacja wartości jakimi się kierujemy. Na pewno na pierwszym planie nie znalazły się zdolności nadnaturalne. Nawet gdy Jan spotyka się z Marią Magdaleną, nie wiadomo czy to sen czy jawa, czy to się wydarzyło czy nie. 

Jest Pan aktorem bardzo rozchwytywanym, ostatnio ciekawa rola w serialu „Zachowaj spokój”, fani kojarzą też doskonale znakomite kreacje z filmów Smarzowskiego jak „Drogówka”, „Dom zły”. Zastanawia mniej czy jest jakiś konkretny gatunek filmowy, w którym Bartłomiej Topa czuje się najlepiej. 

Uwielbiam absurdalny dowcip, ale uwielbiam też tajemnicę jaka jest zawarta w dramacie, to co mieliśmy choćby okazję oglądać w "Drogówce" Wojtka Smarzowskiego. Myślę, że bliższy jest mi dzisiaj uśmiech niż takie potężne, głębokie role. Chociaż z tym też jest różnie, bo jak dostanę dobry scenariusz jakiegoś kryminału czy filmu dochodzeniowego to z chęcią się w to zaangażuje. Nie ma skrystalizowanego gatunku, w których się odnajduję, może nawet zagrałbym chętnie w produkcji fantasy?

https://youtu.be/BafARuKSQyU
 
W „Powrocie” kilka razy musi się pan wdrapywać na budynek, z którego Jan obserwuje swoją rodzinę. Był jakiś kaskader, który powtarzał te ujęcia? 

Część skoków i scen, w których się wspinam  odegrałem sam, ale oczywiście miałem kaskadera, który pomagał mi zwłaszcza gdy trzeba było grać  kilka ujęć z rzędu ( duble).

A czy kluby nocne, które często i gęsto odwiedza Jan w „Powrocie” faktycznie istnieją w Warszawie, czy była to tylko dobrze dobrana scenografia? 

Tak, Warszawa jest rzeczywiście bohaterem serialu. Część zdjęć kręciliśmy w prawdziwych klubach, choćby na słynnej ulicy Mazowieckiej, część była przygotowana na potrzeby serialu. Na Pradze stworzona została też piekarnia, którą możemy podziwiać w „Powrocie”. 

To na koniec - zmieniłby Pan coś w swoim życiu, gdyby podobna sytuacja faktycznie miała miejsce? Ja się nad tym zastanawiałem i w sumie ciekawie byłoby móc chociaż na chwilę stać się persona non grata, spróbować w życiu czegoś zupełnie nowego.

Bardziej bym pewnie rozpoznawał swoje zmysły. Traktował je dogłębniej, miał bardziej wyczulony smak, chciałbym bardziej wrażliwie odbierać ten świat i mieć jeszcze lepszą intuicję. Wyobraźnia nam podsuwa wiele pomysłów, czasami przenoszę się w niej w różne miejsca, by zobaczyć ze skarpy morze, na szczytach gór poczuć pędzące chmury. Jestem w stanie sobie wyobrazić jak się człowiek czuje w takich miejscach. I ta wolność wewnętrzna, którą mam w sobie, jest dla mnie jakimś aspektem zmartwychwstania. 

Dziękuje za rozmowę. 

cropper