PSN

PS Plus Spartacus coraz bliżej? Czy Sony może rzucić rękawicę Microsoftowi?

Kajetan Węsierski | 29.01, 17:00

Gdyby nie liczyć przejęcia Activision (Blizzard King) przez Microsoft, prawdopodobnie wspominając o najgłośniejszym temacie ostatnich tygodni, mówilibyśmy o tajemniczych informacjach napływających do nas ze strony Sony. Te zdają się bowiem sugerować, że japońscy giganci zamierzają dostarczyć nam usługę, która może być niejako odpowiedzią na Game Passa od Xboksa oraz jego sukces.

Mowa oczywiście o PlayStation Plus Spartacus, albowiem pod takim kryptonimem kryje się tajemnicze przedsięwzięcie, które bez wątpienia przygotowuje Sony. I choć w gruncie rzeczy nie wiadomo jeszcze, w jakiej formie będzie ono dostępne, kiedy do tego dojdzie, a nawet czym właściwie tajemnicza nazwa jest, to wiemy jedno - coś się na pewno za kulisami dzieje. A my żywimy się nadzieją. 

Wiele wskazuje bowiem na to, o czym można było czytać w ostatnich tygodniach już kilkukrotnie, że PlayStation może dostać „swojego Game Passa”, albo przynajmniej coś na wzór usługi oferującej dostęp do biblioteki (płatnych lub nie) gier we wstecznej kompatybilności. Jakkolwiek by nie było, brzmi to ciekawie. A to chyba ostatni dzwonek, aby rzucić rękawicę Xboksowie, który rozpycha się w branży gier coraz śmielej. 

Co wiemy? 

Wiemy niewiele. Pierwsze doniesienia z Bloomberga były dość ogólnikowe i informowały o trzech „poziomach” subskrypcyjnych, z których każdy kolejny oferowałby więcej możliwości. Pozwolę sobie tu zacytować fragment z newsa Mateusza, który opublikowany został w grudniu ubiegłego roku:

Pierwszy z nich [poziomów Spartakusa - przyp. Kaj.] będzie zawierał wszystkie korzyści płynące z PS Plusa, drugi dodatkowo oferowałby duży, stale aktualizowany katalog gier na PS4 i PS5, a ostatni - oprócz wymienionych przed chwilą bonusów - umożliwiłby rozgrywkę w tytuły klasyczne dostępne wyłącznie na PSP, PS1, PS2 czy PS3, a także pozwoliłby testować rozszerzone wersje demonstracyjne nowych produkcji.

PlayStation Logo

Jak by nad tym nie rozmyślać, wiele wskazuje na to, że określenie „Game Pass od Sony” brzmi sensownie i wydaje się, iż korporacja będzie dążyła niejako do powiązania ze sobą usług PlayStation Plus oraz PlayStation Now (tudzież wchłonięcia ich przez nowy, obszerniejszy twór). Wydaje się, iż mówimy tu o czymś naprawdę wartościowym i zdecydowanie wartym wyczekiwania, ale czy równym Game Passowi? 

Dorównać Game Passowi

No właśnie - trudno jednoznacznie stwierdzić, czy możemy tu mówić o abonamencie, który będzie w stanie stanąć w szranki z Game Passem. Ten ma już pewien status na rynku i ugruntowaną pozycję. Co więcej, startował jako coś świeżego i zaczynał od zera, nie mając praktycznie żadnego porównania ani punktu odniesienia. Choć początki były zapewne trudne, patrząc z zewnątrz, każdy kolejny będzie miał trudniej. 

Gdy bowiem prekursor wypala, wszyscy następni są do niego porównywani i muszą oferować przynajmniej podobny poziom. Wystarczy spojrzeć na Steam i Epic Games Store. Ci drudzy mieli już przetarty szlak i trudno powiedzieć, żeby całkowicie zawalili sprawę - pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w bardzo ciekawy sposób wszystko tam kwitnie. Jest jednak jedno „ale” - Steam wciąż zdaje się na innym pułapie. 

PS

I podobnie może być z Game Passem. Usługa Sony, jeśli tylko pojawi się w takiej formie, o jakiej możemy czytać, będzie - chcąc czy nie chcąc - przyrównywana do tego, co gwarantuje Microsoft. A nie jest możliwe, aby na start była tak bezbłędna. Idąc dalej, jest bardzo mało prawdopodobne, że już w momencie debiutu będzie oferowała tak obszerną bibliotekę tak mocnych gier. To oczywiście naturalne, ale „niedzielni” odbiorcy niekoniecznie to zrozumieją. 

Mówimy więc o czymś zdecydowanie niełatwym do wdrożenia. Jeden błąd i można popaść w niełaskę, a warto pamiętać, że pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Sony musiałoby wytoczyć naprawdę ciężkie działa i najlepszą artylerię, by móc spróbować zmierzyć się z Microsoftem w kwestii abonamentu na gry wideo. Co więcej, choć ich produkcje first party są stosunkowo wyżej oceniane, w tym spotkaniu to oni byliby Dawidem, który rzuca wyzwanie Goliatowi. 

Będzie ciekawie

Wydaje mi się jednak, że bardzo ciekawie byłoby oglądać Sony z pozycji pretendenta, a nie kogoś, kto może wygodnie obserwować poczynania konkurencji z tronu. Ostatni raz byli w sytuacji, gdzie to oni musieli się bardziej starać przy okazji premiery poprzedniej generacji konsol. Wtedy Xbox - po kapitalnej erze X360 - zdawał się rozpędzać. Tak się natomiast nie stało. Troszkę zaszkodzili sobie sami, a troszkę ulegli zmotywowanemu PlayStation. 

PlayStation Wallpaper

Liczę, że podobnie byłoby teraz, ale w drugą stronę. Widzieliśmy w historii sytuacje, gdzie zapał był w stanie przenosić góry i przekraczać granicę. A walka o wpływy na takim szczeblu ma to do siebie, że najbardziej korzystają odbiorcy. Dokładnie ci, o których toczą się boje. Tak więc będzie to nie tylko intrygujące widowisko, ale także sytuacja, w które każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu mógłby czuć się zwycięsko. 

Tak więc - czy Sony może rzucić rękawice Microsoftowi? Może. Powiem więcej - powinno i zdecydowanie jest to krok, który wygląda na naturalne następstwo obecnej sytuacji. Xbox zdaje się rozpędzać coraz bardziej, a kolejne zakupy (Bethesda, Activision…) pokazują, iż nie będą się cackać. PlayStation musi podjąć walkę, a mają oręż, który może okazać się kluczowy dla przebiegu pojedynku - kapitalne tytuły od własnych studiów. 

Sony nie od dziś stoi grami i tym, że oferuje pozycje, które są w stanie bezproblemowo sprzedać konsole. Jeśli tylko zaczęliby od bogatej biblioteki tego, co dostawaliśmy od nich przez lata, byłby to dobry start. Niestety są w sytuacji, gdzie wszystko inne trzeba odłożyć na bok i z odwagą pokazać, że wciąż są wśród największych i zamierzają walczyć o gracza. Wierzę, że tak właśnie się stanie, a mityczny Spartacus doczeka się pozycji Game Passa. 

cropper