Hideo Kojima tworzy aż dwie gry? To byłoby coś

Hideo Kojima tworzy aż dwie gry? To byłoby coś

Krzysztof Grabarczyk | 15.01, 10:00

"No place for Hideo" - jedna z otwierających sekwencji w Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots wykorzystała autorski slogan twórcy w formie autoironii. Mało kto wówczas przyszpuszczał, że nieco ponad dziesięć lat póżniej pokoleniowy reżyser raz na zawsze opuści markę Metal Gear na rzecz kurierskiej pracy w świecie pozbawionym racjonalności zdarzeń. 

Kojima nie tylko udowodnił, że stać jego studio na coś więcej niż jedną serię, lecz odnalazł się błyskawicznie w swojej nowej rzeczywistości, już bez Konami. Nastały nowe, chyba lepsze czasy dla niego i dla nas, graczy. Każdy wielki twórca mierzy się z krytyką i jednocześnie uznaniem. Dwustronna motywacja by zaskakiwać oraz jednocześnie wyciągnąć wnioski z pewnych błędów, przecież popełniamy je wszyscy.

Death Stranding winne być remedium dotychczasowej twórczości Kojima Productions. Pozbawione archaizmów, skupione na własnym świecie, kreujące hermetyczne złudzenie popadającego w izolację świata. Arcyważny projekt w całej karierze Hideo. Kontynuacja jest czymś wręcz koniecznym. Hideo Kojima pracuje jednak nad dwiema produkcjami. Produktywna ambicja nawiedziła umysł małego Japończyka? 

Welcome, Sam Porter Bridges

Death Stranding

Niegdyś zapytany o dalsze losy marki stwierdził, że jeśli Death Stranding 2 miałoby kiedykolwiek powstać, to jako całkiem nowa historia. To zdanie podsuwa wiele teorii w kwestii nie tylko samej linii fabularnej. Jeśli należycie do grona osób, które ukończyły wątek główny, wiecie jak bogata jest to treść. Przedstawione kolejno postacie, których nazewnictwo jest powiązane z istotą Wdarcia Śmierci wraz z licznymi przesłankami, wszechobecna chiralność i zasady funkcjonowania nowej rzeczywistości - to nie tylko metafora życia lecz ogrommny potencjał kreatywności. Potencjał dający możliwości pod całe słowotwórstwo już bardzo bogatego uniwersum Death Stranding. Zasadniczo, już w tej chwili mamy naprawdę bujną w treść i przesłanki, jednowymiarową odsłonę tego cyklu. 

Interesująca wizja podparta interpretacją cyklu życia i śmierci według starożytnych podań. Strefa narracyjna, merytoryczna oraz audiowizualna na przekór anty-kojimowskim malkontentom, pozbawiona jest staroszkolnych przyzwyczajeń, które stanowiły pewnego rodzaju lukę dla krytyki jeszcze za czasów Metal Gear Solid. Wersja reżyserka zaoferowała szczątkowy podgląd ewentualnego sequela. Death Stranding jest uniwersalne. To wielokulturowy twór namalowany w formie mistycznego pejzażu zaaranżowanego wprost z palety mitologicznej inspiracji. Tak pomysłowa wizja naturalnie wymaga rozwoju. Dostępna obecnie na PS4/PS5/PC zbudowała wystarczającą bazę fanów. 

Konkretnych informacji wciąż brak. Wpisy w mediach społecznościowych, fragmenty wywiadów, easter eggi poukrywane gdzieś na zdjęciach. Przypadek Hideo Kojimy zawsze wywołuje analityczną ciekawość jego fanów. YouTube wręcz roi się od materiałów próbujących skrupulatnie ułożyć najmniejsze ruchy medialne Hideo w spójny, zaplanowany ciąg wydarzeń ku odkryciu właściwej tożsamości nowej gry studia. Jak dotąd, mało komu się to kiedykolwiek udało. Kolejna, arcyważna informacja pojawiła się w listopadzie ubiegłego roku. Kojima Productions otworzyli oddział zajmujący się inną warstwą medialną - seriale, filmy, muzyka oraz "inna forma rozrywki". Moja teoria nie będzie niczym odkrywczym. Hideo może planować ekspansję uniwersum Death Stranding na inne gałązki kultury. To olbrzymi potencjał ku kreatywności. Setki wątków do rozwoju. 

Horror is alive?

Hideo Kojima

Od lat słyszymy ploteczki odnoszące się do totalnej zmiany gatunkowych preferencji Kojimy. Wizjoner jeszcze dwa lata temu zachwycał się filmem "Oko" z 2002 roku. A pamiętacie jeden z bardziej pokręconych motywów w demie P.T.? Gracz kroczył korytarzem wypełnionym obrazami z "żywym okiem". Oczywiście, była to sprawna optyka złudzenia i zarazem coś na kształt trudnej zagadki, poprzedzonej wcześniejszym działaniami w dość ścisłej kolejności. Mało kto na to wpadł. Tym bardziej nikt nie wpadnie na możliwy koncept horroru reżyserowanego przez niedoszłego kowala filmowej kliszy. Jedną z życiowych ambicji Hideo Kojimy był fotelik reżysera filmowego. W zasadzie przypadek Metal Gear Solid uczynił wizerunek twórcy czymś więcej. 

Reżyser filmowości w grach wideo. W zasadzie ten człowiek siedzący w branży od prawie trzech dekad jest niczym seryjny morderca, lecz na szczęście morduje jedynie cierpliwość i ciekawość zarazem. W swojej medialnej krucjacie zostawia poszlaki fanom, zupełnie jakby czasem wręcz pragnął dać się złapać. Umysł Hideo jest trudny do jakiejkolwiek klasyfikacji. Nie zdziwiłbym się, gdyby tworząc aż dwa projekty - jeden z nich okazałby się przedstawicielem segmentu AAA (Death Stranding 2) natomiast kolejny stanowił coś bardziej kameralnego, niczym produkt tej mniejszej kategorii. Hideo plus indie gaming? Cóż, tego jeszcze nie grali. Szkoda, że póki co to wyłącznie kwestia mojej wyobraźni. Na co stawiacie?