The Last of Us Remake to jedno wielkie nieporozumienie. Czy mamy już 2030 rok?

The Last of Us Remake to jedno wielkie nieporozumienie. Czy mamy już 2030 rok?

Mateusz Wróbel | 13.01, 12:38

The Last of Us Remake nie zostało wciąż oficjalnie ujawnione przez Sony, ale zapowiedzi powinniśmy spodziewać się już w nadchodzących miesiącach. Uważam natomiast, że odświeżenie historii Ellie i Joela jest obecnie w ogóle niepotrzebne.

Dobre odświeżenia gier (pokazują to chociażby wyniki sprzedażowe udanego Resident Evil 2 (2019)) są pożądane przez graczy. Pod warunkiem, że wydawcy chcą odmłodzić produkcję mającą na karku przynajmniej kilkanaście lat, a nie coś, w co dzisiaj można jeszcze bez jakichkolwiek przeszkód grać. I właśnie w tym momencie na salony wjeżdża The Last of Us Remake.

Dolać oliwy do ognia

O pełnoprawnym odświeżeniu historii Ellie oraz Joela mówiło się już w poprzednim roku, a wszystko za sprawą Jasona Schreiera i jego obszernemu wpisowi opublikowanemu na portalu Bloomberg. Ciekawie się to zgrało, bo wieść o The Last of Us Remake została wypuszczona w świat wraz z informacjami skupiającymi się wokół tego, iż Days Gone 2 - z różnych względów - nie powstaje.

Jak można się domyślić, negatywny odbiór był zauważalny na każdym kroku. Twitter został zalany wpisami, które stawiały Sony w złym świetle, nie pomagał również sam fakt, że główni deweloperzy Days Gone (nie pracujący już w ekipie Sony) dolewali oliwy do ognia. Koniec końców taka, a nie inna reakcja odbiorców, była do przewidzenia. To jedna z dziwniejszych decyzji twórców PlayStation - i oby ostatnia w tej generacji, bo nie wyobrażam sobie otrzymywać na PS5 remaki gier dostępnych na PS4.

Komu to potrzebne? Sony i HBO

Można gdybać, co by było, jeśli Jason Schreier "ujawniłby" The Last of Us Remake bez wspominania o Days Gone 2 w tym samym czasie, ale teraz nie ma to większego sensu. Istnienie gry potwierdziło już sporo rzetelnych źródeł, więc można założyć, że Naughty Dog opracowuje obecnie więcej niż dwie pozycje (oprócz nowego tytułu AAA dochodzą również frakcje do The Last of Us Part II).

Wiele mówi się w ostatnich dniach o tym, że premiera remake'u odbędzie się w ostatnim kwartale 2022 roku. Jestem w stanie w to uwierzyć, ponieważ w tym samym okresie na rynku ma pojawić się serial The Last of Us tworzony przez platformę HBO. Już Wiedźmin od Netfliksa pokazał, jak można dać grom z danej marki drugie życie, więc w przypadku marki Sony również może dojść do sytuacji, w którym zostaną upieczone dwie pieczenie na jednym ogniu.

Z drugiej strony The Last of Us Remake może zadebiutować w okolicy dopakowanej wersji The Last of Us 2, do której zostaną wrzucone rzeczone frakcje. Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby wydawca postanowił sprzedawać obie produkcje w specjalnym zestawie - z czegoś takiego korzysta często Ubisoft, a jednym z przykładów jest kosztujący lekko ponad 100 złotych bundle składający się z pełnych wersji Assassin's Creed: OriginsAssassin's Creed: Odyssey.

Dobry krok, ale nie dla zapalonych graczy

The Last of Us Remake to opłacalna decyzja pod względem finansowym, bo jeśli odświeżenie historii Ellie oraz Joela ukaże się w okolicach debiutu frakcji do TLOU 2 oraz serialu od HBO, to z pewnością będzie cieszyć się ono sporym zainteresowaniem wśród osób niebędących zapalonymi graczami.

Jestem pewny, że 99% osób tutaj zebranych pierwsze The Last of Us ukończyło minimum raz i dla nich remake tejże produkcji to jedno wielkie nieporozumienie. Sam uważam, że miałby on sens, gdybyśmy zbliżali się do 2030 roku i mieli w swoich domach już PS6. Wtedy nawet pochwaliłbym Sony za to, że umożliwi nam przypomnienie sobie tej świetnej przygody z PS3/PS4 w całkowicie nowej oprawie i innowacyjnymi mechanikami.

Dzisiaj, kiedy i pierwsze i drugie TLOU można ograć i na PS4 i na PS5, nie potrafię pochwalić PlayStation za ich decyzję. Z odświeżeniem wyskoczyli trochę za wcześniej, a sam debiut serialu w podobnym okresie nie jest w mojej opinii żadnym usprawiedliwieniem. To jedynie - nazwijmy to po imieniu - skok na pieniądze.