Phil Spencer -  o przejęciu dywizji Microsoftu niemal na skraju upadku marki

Phil Spencer - o przejęciu dywizji Microsoftu niemal na skraju upadku marki

Krzysztof Grabarczyk | 12.01, 13:42

Jedni zwą go "Królem", inni "Knurem". Nazwisko znają niemal wszyscy. Ten sam Phil Spencer przejął ster z grawerem Xboxa po marketingowej wtopie swojego poprzednika, Dona Mattricka. Pamiętacie debiut Xbox One w 2013 roku? Prezentowany pod postacią bardziej multimedialnego kombajnu niżeli stricte konsoli do gier. 

Gracze naturalnie zbojkotowali pokaz, natomiast Mattrick podpadł społeczności. Jego aparycja zresztą pasowała bardziej do prezentera podstacji telewizyjnej niż kogoś kto faktycznie jest w stanie skuteczne promować symbol tak światowego brandu. Po zwycięskiej batalii dla Xbox 360, Microsoft nabrał przysłowiowego wiatru w żagle. Ambicjonalny przerost formy nad treścią niestety dał się we znaki. 

Satya Nadella w 2014 roku wystosował e-mail, w którym pojawia się nazwisko Spencera jako osoby odpowiedzialnej za dział Xbox. Tak już zostało po dziś dzień. Należy uczciwie przyznać sukces w działaniu obecnego szefa Xbox. Dzięki niemu Xbox One względnie przeżył swój czas. Część graczy zarzucała Philowi niegdyś anulowanie obiecującego Scalebound od Platinum Games. W zalewie zasług, dzisiaj to ledwie kropla w morzu. Król Spencer nawet jeśli iluzorycznie dba o dobro społeczności, udaje mu się ta sztuka. Wizerunek ponad wszystko. 

Ponad podziały

Halo

Jak rozpoczynał swoją karierę? Do Redmond dołączył w 1988 roku. Występował w rozmaitych technicznych rolach. Przewodził pracom nad realizacją pierwszej cyfrowej encyklopedii opartej na CD-Rom od Microsoftu, Encarta. W późniejszych latach doglądał prac w Lionhead Studios (seria Fable) oraz RARE, kiedy pracował na stanowisku menadżera w Microsoft Games Studio Emea. Jego pierwsze, bardziej znane publiczne wystąpienie zanotowano podczas konferencji Microsoft w trakcie E3 2010. Cztery lata później stanął na czele działów odpowiedzialnych za interaktywną rozrywkę w całej firmie. Jego kariera z biegiem lat nabierała odpowiedniego rozpędu. Porównałbym Spencera z równie znanym i lubianym przypadkiem Reggiego Fils-Aime'a, niegdyś szefującego Nintendo of Americia. Przesympatyczny niczym sam Donkey Kong prowadził konferencje prasowe Nintendo jeszcze zanim japońska korporacja zdecydowała się zamienić tradycyjną formę na tzw. Nintendo Direct. 

Phil Spencer w ciągu ledwie kilku lat wypracował autorski wizerunek. Nie zakrawa na bycie medialnym gwiazdorem, jak niegdyś Tomonobu Itagaki czy nawet bardziej znany CliffyB (Cliff Blesziński). Stosuje ciekawą metodę skupiania uwagi wokół siebie, natomiast w ostateczności - na marce Xbox. Jak udało mu się tego dokonać i co faktycznie mu zawdzięczamy? Przede wszystkim, Spencer zmienił nieco zasady pojmowania jednej generacji sprzętów z następnymi. O co w tym chodzi? Jego najważniejszym występem w całej dotychczasowej karierze jest pamiętna konferencja podczas E3 2017. Na upartego jestem skłonny ku teorii, że był to jeden z najważniejszych momentów w nowoczesnej historii konsolowego rynku. Odcisnął piętno nie tylko na samej marce Xboxa, lecz również konkurencji. Microsoft nie tylko po raz pierwszy od lat ogłosił potężniejszą konsolę od Sony (Xbox One X przewyższał PS4 Pro), zredefiniowano pojęcie wstecznej zgodności oraz zapowiedziano dzisiejszą kartę przetargową korporacji, Xbox Game Pass. Tak to się zaczęło. Droga Phila Specnera do obecnego wizerunku. Słynne hasło "Beyond Generations" stało się wizytówką Spencera tamtego dnia, mniej więcej tak już pozostało. 

Wynosząc Xbox ponad podziały, celem Spencera stała się integracja rodziny Xboxa w jeden wspólny ekosystem. Jak wiemy, początkowo nie było łatwo. Prawdopodobnie jednym z feralnych skutków decyzji o dostarczeniu zbliżonych doświadczeń dla wszystkich posiadaczy systemów Microsoftu okazał się wątpliwy pokaz Halo: Infinite od 343 Industries latem, 2020 roku. Na szczęście, zdecydowano o rocznym przełożeniu terminu premiery. Zaletą Spencera jest również duża wyrozumiałość. Feralnej nocy gdy ogłoszono anulowanie Scalebound, Spencer po latach wyciągnął wnioski z tamtej lekcji." Próbowaliśmy coś osiągnąć. Nie udało się nam. Żałuję, że byliśmy tak publiczni w naszych próbach" - wyjaśnił w 2020 roku, po czym dodał coś extra w odniesieniu do nieukończonego Fable: Legends - "Nauczyłem się zarówno na przykładzie Fable Legends oraz Scalebound, że publiczne zapowiedzi będę robić tylko wtedy, gdy plany staną się realne w naszych rękach". Czy Spencer czegoś się nauczył? Myślę, że przypadek Halo: Infinite jest pewnym przejawem skutecznej nauki. 

Grający biznesmen 

Phil Spencer

Jednym z głównych, wizerunkowych atutów Phila Spencera jest bez wątpienia kreacja osoby mocno zainteresowanej grami nie tylko od strony promocyjnej. Często podkreśla uznanie wobec tworów konkurencji, czemu towarzyszą wpisy z gratulacjami przy okazji każdej premiery gier Sony. Wielokrotnie wspominał, że jego zamiarem nie jest toczenie konsolowych wojen. Niegdyś słusznie przyznał, że branża winna mieć to dawno za sobą. Dzisiaj weszliśmy w erę abonamentowej rozrywki, cross-playu czy mniejszego znaczenia ekskluzywności. Niejednokrotnie wspominaliśmy, że Sony często adaptuje się do rozwiązań proponowanych i skutecznie wdrażanych przez Microsoft. Phil Spencer w odróżnieniu od konkurencji, nie kryje skromnej fascynacji działaniami PlayStation. 

W wywiadzie udzielonym w listopadzie ubiegłego roku, szef Xboxa stwierdził, że "zrobili naprawdę dobrą robotę z PS5" oraz "chciałby tego samego dla Xbox". Spencer stara się czerpać inspirację od pokoleniowego przebicia brandu PlayStation. Kluczem do sukcesu w przypadku Sony jest koncentracja na obszernym katalogu gier. To udało się zrealizować niemal bezbłędnie za czasów PS4. Phil Spencer jednak stosuje taktykę opiewająca na lata. Ogłoszenie przeszło cztery lata wstecz nowych koncepcji teraz zaczyna przynosić określone profity. Według ostatnich doniesień, Xbox Series X/S rozeszły się w 12 milionach egzemplarzy. Kiedy przejął dywizję Xboxa po medialnej porażce Xbox One, nie wróżono mu zbyt długiej kariery. 

Tymczasem nie tylko udało się wyprowadzić dział na prostą, lecz wdrożyć rozwiązania już teraz definiujące przyszłość grania na konsolach. Sony nigdy nie zdecydowałoby się na autorską propozycję Game Pass, gdyby nie Phil Spencer. To on odpowiada za promocję cross-play między platformami oraz łączenie brandu w jeden ekosystem. Sony właśnie podąża wytyczonym szlakiem. Jim Ryan w odróżnieniu od kolegi po fachu, nigdy się do tego nie przyzna, zupełnie jakby nie pozwoliła na to jego "duma". Czasem zachodzę w głowę jak wyglądałby rynek gdy Spencer zajmował czołowe miejsce w PlayStation. Myślę, że Xbox nie miałby już racji bytu. Czy lubicie Phila Spencera czy uważacie jego osobę za postać nazbyt cenioną przez fanów?