10 filmów, które powinniście mieć na uwadze, bo mogą się okazać czarnymi końmi 2022 roku

10 filmów, które powinniście mieć na uwadze, bo mogą się okazać czarnymi końmi 2022 roku

Dawid Ilnicki | 12.01, 11:28

Jak co roku o tej porze serwisy internetowe prześcigają się w tworzeniu list najbardziej oczekiwanych filmów roku. My także postanowiliśmy sprawdzić jakie produkcje mogą się w najbliższych miesiącach cieszyć wielkim zainteresowaniem, nie uwzględniając jednak najbardziej oczywistych typów.

Chcąc wymienić najciekawsze produkcje z tego roku z pewnością należy skierować swój wzrok na kino superbohaterskie. Naturalnie dużym zainteresowaniem cieszyć się będą filmy Marvela, takie jak kolejna odsłona przygód Doktora Strange czy nowe “Black Panther”, ale powinien być to dobry rok również dla DC. Już w marcu zobaczymy bowiem nowego “Batmana”, wyreżyserowanego przez Matta Reevesa, a fani oczekują także na widowisko “Black Adam”, który ma się pojawić w kinach w lipcu. 

Ze swymi nowymi filmami mają powrócić również mistrzowie kina. Większość kinomanów czeka na nowy obraz Martina Scorsese “Killers of the Flower Moon”, w którym zagrają m.in. Leonardo DiCaprio i Robert de Niro. W tym roku zobaczymy produkcje Guillermo del Toro (“Zaułek koszmarów”, netflixowy “Pinokio), Alejandro Gonzaleza Inarritu (“Bardo”) jak i nowy film aktywnego ostatnio Stevena Spielberga “The Fabelmans”. Ekranizację jednej z najsłynniejszych powieści Dona DeLillo dla Netflixa przygotowuje również Noah Baumbach. Wreszcie jednym z najciekawszych obrazów pierwszej połowy roku powinien być “The Northman” Roberta Eggersa, który łączy typową dla tego twórcy atmosferę z niezwykle popularnym motywem Wikingów. Nową produkcję, o której na razie niewiele wiadomo, powinien pokazać również Jordan Peele (“Nope”).

W tym artykule postanowiliśmy jednak wyróżnić produkcje artystów dobrze już kojarzonych, ale nie funkcjonujących jeszcze w głównym nurcie, jak również reżyserów prawdziwych klasyków, o których było w ostatnich latach zdecydowanie ciszej. Standardowo powinien być to świetny rok dla A24, ale również Netflix ma w zanadrzu kilka interesujących produkcji, realizowanych przez uznanych twórców.

Wszystko wszędzie naraz

Pierwszą propozycją wspomnianego, amerykańskiego dystrybutora A24 jest film znanego duetu Dan Kwan - Daniel Scheinert, odpowiedzialnego za nietuzinkowego “Człowieka-scyzoryka”. Najnowsze dzieło dwójki reżyserów zapowiada się na bardzo nietypowe kino fantastyczne, eksplorujące wiele różnych wszechświatów. W rolach głównych wystąpią tu Michelle Yeoh i Jamie Lee Curtis. Biorąc pod uwagę pomysłowość i nietypowe poczucie humoru wspomnianych twórców należy się tu szykować na niespodziankę roku. 

Crimes of the Future

Po ośmiu latach od “Map Gwiazd” w kinach powinno się pojawić nowe dzieło Davida Cronenberga. Co istotniejsze, jego najnowsza produkcja wydaje się powracać do głównego nurtu twórczości legendarnego Kanadyjczyka, czyli miksu science-fiction z horrorem, po kilku nietypowych dla tego reżysera pozycjach, takich jak choćby "Eastern Promises". Jak sam powiada: “Musimy sobie wyjaśnić kilka spraw z Przyszłością”. Najnowszy obraz ma być rodzajem kryminalnej dystopii, a jednocześnie w otwarty sposób nawiązuje do jednego z pierwszych dzieł, młodego jeszcze wtedy reżysera. W obsadzie znaleźli się m.in. Lea Seydoux, Viggo Mortensen i Kristen Stewart. Rok 2022, również dzięki tej produkcji, zapowiada się zatem znakomicie dla kina fantastycznego.  

Infinity Pool

Także dlatego, że w najbliższych kilkunastu miesiącach powinniśmy zobaczyć również nowy obraz syna Davida, Brandona. Jego poprzednia produkcja, znakomity “Possessor”, nieprzypadkowo znalazła się w wielu zestawieniach czołowych filmów 2020 roku, nie tylko w kategorii science-fiction i horroru. W głównej roli zobaczymy tu, mającego ostatnio dobrą passę, Alexandra Skarsgaarda, który w 2022 roku będzie również gwiazdą wspomnianego już “The Northman” Roberta Eggersa. Fabuła filmu, opowiadająca o parze spędzającej wolny czas w ekskluzywnym kurorcie, mocno przypomina powieści J.G. Ballarda, a biorąc pod uwagę brutalność poprzedniego dzieła młodego twórcy należy się tu nastawiać na wyjątkowo mocny seans. A gdyby komuś mało było twórczości Cronenbergów, do swego reżyserskiego debiutu szykuje się także córka Davida, Caitlin. Produkcja “Humane” ma ruszyć na wiosnę 2022 roku. 

The Killer

Jak na klasę reżysera wyjątkowo cicho w ostatnim czasie o najnowszym projekcie Davida Finchera, który po pamiętnym “Manku” zdaje się wracać do opowieści, które wychodzą mu najlepiej. Bohaterem ma być tu płatny zabójca, który stopniowo zaczyna odczuwać wyrzuty sumienia i pragnie wycofać się z dawnej profesji. Ta decyzja naturalnie spotka się ze sprzeciwem jego mocodawców. Realizowany dla Netflixa film został oparty na komiksie Alexisa Nolenta, a główne role mają w nim zagrać Michael Fassbender i Tilda Swinton. 

The Pale Blue Eye

Niestety mocno nieudane “Poroże”, mające swoją premierę w tym roku, nieco podkopało pozycję Scotta Coopera, który jednak ma już na koncie kilka niezwykle udanych produkcji, zwykle zahaczających o konwencję westernu. Jego najnowsze dzieło ma być z kolei wciągającą opowieścią gotycką, w której jedną z głównych postaci będzie młody Edgar Allan Poe, grany przez kojarzonego choćby z “Gambitu Królowej” Harry Mellinga. Partnerować on będzie m.in. Christianowi Bale’owi, który zagrał już w poprzednich produkcjach amerykańskiego reżysera, a także Gillian Anderson i Charlotte Gainsbourg. Zapowiada się co najmniej interesująco!  

Don’t worry Darling

Odpowiednikiem zeszłorocznego filmu Edgara Wrighta “Last Night in Soho” może być najnowszy film Olivii Wilde, zapowiadany na wrzesień tego roku. I tu mamy bowiem do czynienia z powrotem do przeszłości (tym razem w lata 50.), sekretami wychodzącymi na jaw i atmosferą sennego koszmaru. W rolach głównych mają tu wystąpić Harry Styles i Florence Pugh. Początkowo kojarzona głównie jako aktorka, choćby z “Dr. House’a”, Wilde okazała się sprawną reżyserką, za sprawą niezłego “Booksmart”. I choć nie realizowała jeszcze horroru/thrillera, jej najnowszy projekt wygląda bardzo ciekawie. 

Apollo 10 ½

Kolejną, niezwykle interesującą produkcją Netflixa w tym roku powinien być nowy film Richarda Linklatera. Twórca m.in. “Boyhood” wraca w nim do animacji, która z całą pewnością nie jest mu obca, biorąc pod uwagę niezwykle udane “Przez Ciemne Zwierciadło”, nieprzypadkowo uważane za jedną z najlepszych adaptacji powieści Philipa K. Dicka. Fabuła tej produkcji, tworzonej techniką rotoskopową, będzie się koncentrowała wokół lądowania Apollo 11 na księżycu.

Nieznośny ciężar wielkiego talentu

Nicolas Cage to z całą pewnością fenomen, którego znaczenie - podobnie jak w przypadku Keanu Reevesa, ale na innych zasadach - dawno wyszło już poza świat aktorski. W poprzednim roku status ikony próbował wykorzystać w swym najnowszym filmie szalony, japoński twórca Sion Sono, ale “Więźniów Ghostland” niezwykle trudno nazwać dziełem udanym. Takim może być za to film Toma Gormicana, w którym Cage zagra oczywiście samego siebie, a partnerować mu będzie m.in. Pedro Pascal. Upadły gwiazdor ma w nim przyjąć ofertę miliardera, która okaże się zupełnie czym innym niż się wydawało. Zapowiada się niezła zabawa!

Three Thousand Years of Longing

Po siedmiu latach od świetnie przyjętego “Mad Maxa: Na drodze gniewu” za kamerę powraca także George Miller i choć projekt, o którym mowa był już zapowiadany na 2020 roku wiele wskazuje, że w najbliższych miesiącach będzie miał on w końcu swoją premierę. Zapowiadany on był jako mieszanina fantasy z romansem i miał opowiadać o zadowolonym ze swego życia uczonym, który napotyka na swojej drodze dżina, godzącego się na spełnienie jego trzech życzeń. Brzmi przedziwnie, ale magia reżysera plus doborowy duet aktorski Idris Elba - Tilda Swinton dają nadzieje na to, że może być to wyjątkowo udane i zaskakujące dzieło. 

Disappointment Blvd.

Rozczarowaniem nie powinien się okazać najnowszy film z Joaquinem Phoenixem, dla którego początek nowego roku powinien być udany ze względu na premierę filmu “C’mon C’mon” Mike’a Millsa, pokazywanego w zeszłym roku na festiwalach w Polsce. Gwiazdor zagra również w najnowszej produkcji Ariego Astera, który po premierach “Hereditary” i “Midsommar” zyskał opinię jednego z czołowych twórców horroru. Jego najnowsza produkcja ma być jednak czarną komedią, z elementami kina grozy, opowiadającą o dekadach życia niezwykle sprawnego biznesmena.