Odludzie (2022) - recenzja filmu [Netflix]. Za mało szczerości na tym odludziu

Odludzie (2022) - recenzja filmu [Netflix]. Za mało szczerości na tym odludziu

Kuba Koisz | 08.01, 20:06

W horrory to trzeba umieć, szczególnie że ten gatunek coraz bardziej przekracza swoje granice, stając się niejako najchętniej eksplorowaną stylistycznie konwencją. Mówi się nawet o epoce „posthorroru”, czyli poszukującego, zadającego niewygodne pytania, starającego się wyjść poza swoje ramy, stając się windą w karierach początkujących twórców. Jakie jest „Odludzie” w reżyserii Davida Casademunta? Przeciwieństwem wszystkiego, o czym wspomniano w kontekście terminu „posthorror”. Pustą skorupą. Powtórką. 

Bohaterowie „Odludzia” żyją sobie gdzieś tam w Hiszpanii XIX wieku i nawet na tle im ówczesnych są odciętymi od cywilizacji „samotnymi wyspami”. Nie mają dostępu do mediów, środki transportu jawią im się jako luksus spoza ich świata, a sprawy fizjologiczne załatwiają w brudnych latrynach. Dwoje rodziców i jedno dziecko: ta komórka rodzinna to jednocześnie cały skład aktorki tego filmu, co jest zdecydowanie na plus, bo ekipka aktorska radzi sobie nieźle. Szkoda tylko, że brakuje tutaj życia w innych sferach, wszak jest tutaj czasami za minimalistyczne, począwszy od worldbuildingu, skończywszy na intrydze oraz banalnej psychologizacji. Pomysł jest prosty: rodzina, która nie wyściubia nosa poza własne terytorium, zaczyna cuć obecność czegoś ponad ich rozumowanie. Oczywiście, jak to w horrorach często bywa, ich percepcja może być interpretowana zarówno kluczem realistycznym, jak i magicznym. Z realistycznego punktu widzenia mamy do czynienia ze zwyczajnym szaleństwem wynikającym z życia w izolacji, a z nadnaturalnego oczywiście... z rzeczami nadnaturalnymi. Bardzo szybko jednak przestaje nam zależeć na poznaniu odpowiedzi na pytanie, czy rodzina postradała rozum, czy może odwiedziły ich odludzie demony i potwory, a zaczynamy wymieniać tytuły, które odpowiadały na nie lepiej. Oczywiście jest tutaj szereg tematów poruszonym wręcz mimochodem, począwszy od traum wojennych, które doświadczyła Hiszpania, skończywszy na refleksji o tym, co dziedziczymy od swoich przodków, a czego nie powinniśmy. Czym jest bycie przeklętym? Czy chodzi w tym o magię, złorzeczenie, a może po prostu środowiskowy ostracyzm, który wydaje się równie groźny, co dwa poprzednie czynniki?

Odludzie (2002) - recenzja filmu (Netflix). Gatunkowa zdarta płyta

Odludzie (2022) - recenzja filmu [Netflix]. Za mało szczerości na tym odludziu

Bestia żywiąca się strachem jest w tym filmie noszona na siermiężnych metaforach. Także i peryferyjność cywilizacji, będąca sama w sobie horrorem dla niektórych widzów siedzących wygodnie na kanapie, nie wzbudza lęku. Ot, taka „Czarownica” Eggersa pokazała to kilka razy lepiej i nie chodzi tutaj jedynie o wizualia, ale uchwycenie sedna mieszkania poza głównym nurtem świata.

Odludzie (2002) - recenzja filmu (Netflix). Pustkowie i odludzie, głównie fabularne

Nie jest to oczywiści rzecz tak zła, że do oglądania jedynie pod filarem ironii. Żaden to szrot, który kwalifikuje się jako wygaszacz ekranu do telewizora w czasie bezsennych, netfliksowych nocy. W zarzutach wobec takich filmów chodzi głównie o to, że próbują przetworzyć rzeczy wielokrotnie wydalone, tak jakby worek z napisem „pomysły” był pusty, a naturalną dla filmowca strategią jest pokazać coś, co jest mu znane. Nie w tym gatunku, mój drogi! Horror to dzisiaj obszerny w znaczenia gatunek, a kino typu "Odludzie", nawet jeśli jest przeznaczone na platformę streamingową, ma w sobie o wiele więcej nieszczerych nutek niż mogłoby się wydawać. I tak coś, co być może działa dla średnio wprawionego połykacza gatunku, dla osób siedzących w nim głębiej staje się nieznośne. A szkoda, bo „Odludzie” zaczynało się jak coś, co wizualnie starało się upodobnić do dzieł studia A24, a skończyło w koszyku z Biedronki po przecenie. Gdzieś na bezkresnej pustyni kina grozy leżało sobie takie coś i nikt o tym nie wspomni już za kilka tygodni. 

 

Atuty

  • EKipa aktorska, która daje radę
  • Początek - to naprawdę zaczyna się jak horror artystowski

Wady

  • Cała reszta
  • Im głębiej, tym większe odludzie
  • I festiwal wielokrotnie przemielonych pomysłów

Kuba Koisz

"Odludzie" to horror, który zgubi się na półce wśród innych przedstawicieli gatunku. Głównie z powodu swojej nijakości, będącej powtórzeniem wielokrotnie powtarzanych w tej konwencji historyjek.

3,0

Komentarze (18)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper