Battlefield 2042 kosztem nowego NFS-a? To nie była najlepsza decyzja EA

Battlefield 2042 kosztem nowego NFS-a? To nie była najlepsza decyzja EA

Mateusz Wróbel | 04.12.2021, 19:00

Battlefield 2042 przyczynił się do przesunięcia premiery nowego Need for Speeda. "Ścigałka" od Criterion Games zadebiutuje w następnym roku, więc fani tejże serii mogą czuć się lekko zawiedzeni.

Battlefield 2042 miał być przełomowy. Miał zaoferować wojnę na ogromną skalę z gęstym, niepowtarzalnym klimatem. Ta gra miała być po prostu najlepszą strzelanką dostępną na rynku. Co się stało, każdy fan gier wideo doskonale już wie. Niestety, ale najnowsza produkcja EA DICE jest krytykowana przez graczy i co najgorsze są to w większości sytuacji - w moim odczuciu - słuszne negatywne opinie.

Beta nie była taka zła...

Moja przygoda z Battlefield 2042 była dość niestabilna, ponieważ po zapoznaniu się z betą, w której udostępniono jeden tryb rozgrywki i jedną mapę, byłem do listopadowej premiery nastawiony pozytywnie. Doniesienia z sieci sugerowały, że testy odbywają się w oparciu o starszą wersję produkcji, która finalnie nie prezentowała się aż tak źle, jak większość malkontentów piało tuż po starcie rozgrywek.

Stoczyłem kilka bitew w becie i dawały mi one sporą satysfakcję z walki na Orbitalu. Zadowolenie z ustrzeliwania kolejnych wrogów na odległych, dobrze prezentujących się terenach (najlepiej wspominam pierwsze trąby powietrzne, które mocno zmieniały taktykę i wpływały na działanie interfejsu) wylewało się na każdym kroku i trzymałem kciuki za to, aby kolejne tryby, nowe mapy i reszta specjalistów z pełnej wersji trzymały taki sam, a najlepiej to zaoferowały jeszcze większy poziom.

...ale finalna wersja gry pozostawia wiele do życzenia

Koniec końców z pełnoprawnym Battlefield 2042 spędziłem ponad 30 godzin. Szczerze powiedziawszy nie żałuję, bo nie uważam ten czas za stracony. Wbrew powszechnej opinii zabawa w wydanej parę tygodni temu strzelance daje frajdę - szczególnie w Battlefield Portal, gdzie możemy stworzyć własne rozgrywki. Zdecydowanie gorzej względem bety wypadają jednak starcia na ogromną skalę, bo z każdym meczem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nikt nie gra tutaj drużynowo. Odradzasz się w wybranym przez siebie punkcie, wbiegasz do strefy przejętej przez przeciwników, w najlepszym przypadku zabijasz oponenta, a po chwili giniesz. I tak w kółko. Brak współpracy jest rażący i myślę, że jest to w pewnym sensie spowodowane ilością specjalistów, których umiejętności niestety pozwalają na taki, a nie inny, bardziej przeze mnie pożądany styl zabawy.

Zresztą, podobnie sytuacja wypada w Hazard Zone, które na dodatek ma nieprzemyślany system progresji. Branie udziału w rozgrywkach skupiających się na przejmowaniu dysków z danymi z randomami to największy grzech, jaki można popełnić grając w Battlefield 2042. Dochodzimy do momentu, w którym jedynym ratunkiem jest Battlefield Portal. Społeczność tworzy naprawdę ciekawe rozgrywki i w ostatnich dniach biorę udział już wyłącznie w niestandardowych wariantach starć (a te są bardzo kreatywne, bo trafiłem nawet na serwer przypominający symulator wojny, coś na podobieństwo ARMY 3), które dają mi najwięcej frajdy. W życiu nie pomyślałbym, że będę świadkiem sytuacji, w której gracze są bardziej kreatywni od twórców w tak ważnych kwestiach.

Battlefield 2042 cierpi również na błędy, które w sieciowej strzelance są niewybaczalne. Najgorsze w tym wszystkich jest to, że są to bugi, których nie doświadczyłem w trakcie październikowych testów. Zapoznając się z opiniami graczy zauważyłem, że nie jestem jedyny, który uważa, że beta była stabilniejsza niż pełna wersja gry. Dlaczego tak się stało? Tego pewnie nigdy się już nie dowiemy.

Patrząc na BF 2042, brak nowego NFS-a boli

Po całej aferowej premierze Battlefield 2042 boli mnie to, że Electronic Arts poświęciło jeden, ważny dla mnie projekt na rzecz strzelanki EA DICE. Zajmuje się nim Criterion Games, które zostało - prawdopodobnie - zmuszone do wstrzymania prac nad nowym Need for Speedem na rzecz udzielenia pomocy szwedzkim deweloperom. Nie dość, że w 2020 roku nie otrzymaliśmy nowej odsłony wyścigowej serii, bo "Elektronicy" zmienili zespół sprawujący pieczę nad serią, to dodatkowo wydawca w 2021 roku postawił wyłącznie na BF2042.

Niektórzy powiedzą, że przecież otrzymaliśmy w tym roku Forza Horizon 5F1 2021, a zaraz zadebiutuje GRID Legends czy Gran Turismo 7, ale mnie, zagorzałemu fanowi wyżej wspomnianej marki EA, bardzo brakuje Need for Speeda. Przy każdej kolejnej odsłonie marki czuć zapach palonej na światłach gumy, w powietrzu zawsze unosi się wspaniały klimat ulicznych, nielegalnych wyścigów a złego słowa nie mogą powiedzieć nawet o tych najnowszych, bardziej rozbudowanych historiach fabularnych, które mnie osobiście zachęcały do brania udziału w kolejnych zawodach i odblokowywania nowych wozów. W odsłonie o podtytule Heat wątek główny był dość przyzwoity - oczywiście jak na ten gatunek gier.

Jedynym pozytywem płynącym z tej decyzji EA jest to, że Criterion Games otrzyma więcej czasu na dopieszczenie swojego produktu. Pokładam w nim ogromne nadzieję i mam nadzieję, że pod najważniejszymi aspektami tego typu gier będzie on na swój sposób przełomowy. No i pasowałoby w końcu zrezygnować z konsol poprzedniej generacji, co myślę zacznie powoli stawać się standardem w pozycjach wydawanych w 2022 roku - bo jak nie w nadchodzących miesiącach, to kiedy?