Jeśli nie EA i Konami to kto? Oto firmy, które mogłyby pokusić się o stworzenie konkurenta dla FIFY i Pro Evo

Jeśli nie EA i Konami to kto? Oto firmy, które mogłyby pokusić się o stworzenie konkurenta dla FIFY i Pro Evo

Kajetan Węsierski | 04.12.2021, 17:00

Obecnie w świecie piłkarskich gier wideo funkcjonują dwa tytuły, które zawłaszczyły sobie większość rynku - dane Pro Evolution Soccer oraz FIFA. Czy obraz ten może się zmienić w najbliższych latach? Zobaczymy! 

Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem na świecie - liczne badania zdają się jednogłośne w takim werdykcie i właściwie trudno się z tym kłócić. Wystarczy w zasadzie spojrzeć na to, jakimi pieniędzmi obraca się w tej dyscyplinie, aby uzmysłowić sobie, jak potężny jest to przemysł i jak wiele osób się w niego angażuje. A gdy wciąż będzie brakowało przekonania względem tej tezy, pozostanie spojrzeć na wyniki oglądalności najważniejszych spotkań na największych imprezach. 

To wszystko sprawia, iż piłka nożna jest bardzo dobrze reprezentowana także w branży gier wideo. Oczywiście obecnie przodują dwie marki - FIFA (która od kilku lat zdaje się królować) oraz Pro Evolution Soccer (przemianowane w tym roku na ten nieszczęsny eFootball). Prócz tego całkiem dobrze trzyma się zabawa w zarządzanie (Football Manager i niedawno We Are Football), więc trudno narzekać na nudę. 

Zostańmy jednak przy grach, w których stricte kontrolujemy piłkarzy przez sterowanie wydarzeniami na boisku, a nie ich ustawianie dzięki odpowiedniemu zarządzaniu. Czy jest szansa, aby jacykolwiek deweloperzy mogli „zagrozić” pozycji hegemonów w branży? Cóż, to bez wątpienia trudne zadanie, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Przedstawię Wam dziś kilka firm, które mogą rzucić rękawice EA i Konami. 

Strikerz Inc.

Zacznijmy od „oczywistej oczywistości”, jak mawiał mój nauczyciel WOS-u. Mowa o ekipie Strikerz Inc., która sama siebie określa jako „fanów gier piłkarskich”. I jest to bez wątpienia bardzo mocnym argumentem za tym, by dać im szansę. Czemu? Cóż, kto lepiej zrozumie graczy, niż sami gracze?! Oni zdają sobie z tego sprawę i niejednokrotnie wspominali tę kwestię przy różnego rodzaju wypowiedziach. 

UFL

Co więcej - ich gra, UFL, jest jedyną, o której powstawaniu właściwie wiemy i która jest w pewnym sensie „namacalnym” kandydatem do walki z FIFĄ oraz obecnym eFootball (choć biorąc pod uwagę jego kondycję, nie będzie o to trudno). Dostaliśmy już oficjalną zapowiedź, pierwszego ambasadora i otoczkę wiązaną sporymi oczekiwaniami. Jaki będzie finał? Tego na ten moment nie wiemy. Jedno jest jednak pewne - to najbliższa premiera, która może włączyć się do walk. 

2K

Kolejni kandydaci to ekipa, która ma ogromne doświadczenie, jeśli chodzi o gry sportowe. A to, jakkolwiek by nie spojrzeć, spora zaleta. Mają w swoim portfolio kapitalną serię NBA 2K (to solidna produkcja, nawet pomimo nacisku na mikropłatności) oraz WWE 2K, które pomimo zjazdu jakościowego wciąż ma za sobą wiele udanych lat i duży potencjał na przyszłość. Mówimy więc o grupie, która wie, jak robić gry sportowe. 

NBA 2K22

Co więcej, silnik mają już właściwie gotowy i największą przeszkodą jest obecnie prawdopodobnie kwestia licencji. A te, jak wiadomo, mogą zostać bardzo szybko ugadane. Wystarczy odpowiedni zasób pieniędzy i „FIFA 2K” może stać się faktem. Czy rzeczywiście tak będzie? Trudno powiedzieć. Byłby to jednak całkiem racjonalny ruch i opcja, która ma większy sens, niż może się zdawać na pierwszy rzut oka. 

Sony

Zaskoczeni? Jeśli tak, to być może niekoniecznie słusznie! Najwięksi fani gier piłkarskich na pewno pamiętają trzy odsłony This is Football od Team Soho oraz pięć kolejnych od London Studio! Seria gier piłkarskich nigdy nie wypłynęła na tak szerokie wody, jak na przykład FIFA, a wydany w 2010 This is Football Management zdecydowanie nie był tym, czego fani futbolowych menadżerów mogli przed dekadą oczekiwać. Pora na powrót!

This is Football

Budżet? Na pewno jest. Utalentowane studia? Są. Ogromne zaufanie społeczne? Również jest. Problem jest taki, iż mówimy o gatunku gier, przy których bardzo łatwo się potknąć. Czy Sony odważy się na tak śmiały krok i zaryzykuje ryskę na swojej wręcz nieskazitelnej reputacji? Cóż… Xbox ma swój baseball wydany „multiplatformowo”, więc może i japońscy giganci zdecydują się na coś podobnego z piłką nożną? Byłoby ciekawie! 

Rockstar

Nieoczywisty wybór, prawda? Zdecydowanie tak i doskonale zdaję sobie z tego faktu sprawę. Należy pamiętać jednak o dwóch aspektach. Po pierwsze, już w 2006 roku Rockstar wydał grę sportową - Rockstar Table Tennis! Jasne, daleko temu do piłki nożnej, bo gdzie odbijanie paletkami piłeczki na stole, a gdzie rozgrywki 11 na 11 na dużych stadionach… Z drugiej strony - sport to przecież sport, a fundament oparty na rywalizacji działa podobnie. 

Rockstar Table Tennis

Jakby to wciąż było niewystarczająco, Rockstar ma po prostu pieniądze. Tego nie można im odmówić i nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby tylko sięgnęli odpowiednio głęboko do kieszeni, mogliby uzbierać budżet, który wystarczyłby im naprawdę na coś mocnego. Tak, wiem, jest to opcja bardzo mało prawdopodobna, ale jeśli już zdążyli się przekonać, jaką siłę mają gry nastawione na multiplayer to… Czemu nie?

Inne opcje 

Oczywiście na tym nie koniec. Swoje gry piłkarskie miały swego czasu takie tuzy jak Eidos Montreal, Square Enix czy nawet SEGA. I wszystkie mogłyby cofnąć się pamięcią do tamtych czasów, aby raz jeszcze spróbować wejść do tego świata - dziś, gdy gatunek zdaje się osłabiony, jak nigdy wcześniej. Sensible Soccer czy Actua Soccer już nie wrócą przez zamknięte studia, ale wciąż można wykreować nowego klasyka. 

Sensible Soccer

Opcji można szukać dalej - bo czemu Xbox nie miałby zaprezentować nam swojej gry? Tu również jest absolutnie wszystko - od utalentowanych deweloperów pod skrzydłami, przez ogromny budżet, aż po możliwości i rozgłos. Jak wspomniałem, gatunek gier piłkarskich jest dziś słabszy niż kiedykolwiek w przeszłości, więc to najlepszy moment, aby wpakować się z buta i ukroić sobie nieco tortu. A fani tego typu produkcji są naprawdę wdzięczni.