Cyberpunk 2077 - czy przesunięcie premiery uratowałoby projekt? Sprawdzamy jak gra wygląda rok po debiucie

Cyberpunk 2077 - czy przesunięcie premiery uratowałoby projekt? Sprawdzamy jak gra wygląda rok po debiucie

Krzysztof Grabarczyk | 27.11.2021, 10:00

Night City łączy i dzieli. Utopijna kolorowanka cyberprzyszłości nie mogła długo nabrać odpowiedniej feerii mieszanych barw przez szkolne błędy. Wskutek nieprzemyślanej premiery, CDP stał się wrogiem publicznym numer jeden. Szydercza społeczność graczy najpewniej przenigdy nie wybaczy pazerności zarządu, nacisku inwestorów, desperackiej próby utalentowanego studia, aby sprostać niemożliwemu. Historia pisania Cyberpunka 2077 jest złożona bardziej niż myślimy. 
 

Pierwsze zwiastuny opiewające jeszcze na 2021 rok zbudowały widmo hype'u tak dużego, że przerosłoby największych gigantów. REDzi po chwale Dzikiego Gonu spodziewali się ponownego głaskania po główce. I częściowo tak się właśnie stało. Reputacja bogatej przeszłości musiała dźwignąć ciężar organizacyjnych oraz technicznych niedopracowań. Dzisiaj, mija już niemal rok od traumatycznej premiery. Niczym Trauma Team, studio miesiącami naprawia grę.

Obecnie doprowadzona jest do stanu, w którym nawet znajdując się rok wstecz, ludzie wciąż wytknęliby błędy. Jednak nie w tak namacalnej formie. Bo czy Cyberpunk 2077 jest produktem technicznie zaniedbanym czy może stało się tak już na etapie wczesnego planowania? I jak przebiegła faza koncepcyjna? Firma niemal co dwa miesiące prezentuje nowe strategie działania obiecując większy nacisk na komunikację ze społecznością. Istnieją firmy, które w ogóle tego nie stosują, lecz wydają prawdziwe hity. Niedawno wypłynęła kolejna mniejsza kontrowersja. Oto sól w oku CDPu pojawia się w corocznych nominacjach The Game Awards. Aż w dwóch kategoriach. 

Here in Night City

Cyberpunk 2077 - rok po premierze

Jest właśnie godzina 20.45, za oknem robi się coraz bardziej świetliście we wszystkich neonowych kombinacjach. Schowek pęką od setek zgromadzonych broni, ubrań, przedmiotów kompletnie niecodziennego użytku. Czas zejść na gwarne ulice miasta wieczorną porą. Wreszcie Night City rozpoczyna poprawną imitację zagęszczenia ulic. Dwa miesiące wcześniej gdy tutaj zawitałem po przerwie - sądziłem, że jestem na zatrzymanej w czasie makiecie. A może to żart z okazji symulacji lockdownu w Night City? Twórcy gdyby tylko chcieli, mogliby sobie zażartować w imię obrony kolejnego z ubocznych efektów aktualizacji naprawiającej podobno wszystko. Wszyscy dobrze wiedzieliśmy, że żadne tłumaczenie nie jest już usprawiedliwione. Pomimo wszystko, sam lubię tutaj być. Night City potrafi w jakiś ukryty sposób zachęcić do eksploracji. 

Gdyby producent zdecydował się wstrzymać chociażby ten rok. Teraz serwisy pękałaby w szwach od codziennych informacji w temacie oczekiwanej od lat gry. Nigdy nie dowiemy się dlaczego w jednej chwili zdecydowano się porzucić koncept gry bliźniaczo podobnej do Wiedźmina. Zupełnie jakby nagle ktoś z maniakalnym uporem postanowił wyrzucić poprzednie dzieło do kosza rozpoczynając nową wizję. Nie da się inaczej wytłumaczyć obecności aż takie wielu niedopracowań 10 grudnia, 2020 roku. Kompilacje bugów przeżywały oblężenie na YouTube, natomiast oberwało się bardzo interesującej warstwie narracyjnej. Świat przedstawiony w Cyberpunk 2077 to małe dzieło. Ilość ciekawych pomysłów, fikcyjnych marek odwołujących się do obecnej rzeczywistości, arcyciekawe postacie drugoplanowe, spis fabularny. Niestety, gracze mniej cierpliwi nie chcieli przebijać się przez grubą warstwę baboli. 

Poprzednia generacja konsol, więc rzekomo ta docelowa, mogłaby dać radę z odpowiednim wyświetlaniem gry gdyby tylko zarząd wykazał się cierpliwością. Tak się nie stało. Ale to już było. Dzisiaj pozostaje dorwać tytuł na dożywotniej promocji i spróbować cieszyć się tym co już mamy. Trauma Team nie próżnowali, gdyż miasto choć skażone cyberpunkowym zepsuciem cywilizacyjnym, pozwala na klatkażową stabilność niezależnie od platformy. Bo ta gra to tak naprawdę trzy odrębne historie. Pecetowa, konsol starszej i obecnej już generacji. Najbardziej słusznym wyborem stało się posiadanie wysokiej klasy PC aby stuprocentowo cieszyć się grą. To luksus dla bardziej nielicznych. Ale to już było. Statystyki wskazują, że coraz więcej grających w tytuł odbiera pozytywne wrażenia. Może sprawa nie jest jeszcze tak przegrana jak wspominałem w jednym z ostatnich wpisów dotyczących najemnej eskapady V? Pierwsza zasada Afterlife otwiera furtkę dla historii pisanej konfliktem z ulokowanym w świadomości konstruktem osobowości buntownika z cyberpunkowej prehistorii. Rok później, Cyberpunk 2077 zostaje doceniony, jednak w zupełnie innych kategoriach. 

Radiowa uczta

Cyberpunk 2077 - gra dekady?

Driftując wzdłuż ciasnych i szerszych ulic Night City, w ucho wpada mi niejeden kawałek. Robi to na tyle umiejętnie, że zapisałem sobie nawet własną playlistę na co dzień. Marcin Przybyłowicz to jeden z niewielu przypadków studia, u którego nie sposób dotrzeć jakikolwiek spadek formy. Podobnie jak całej reszty odpowiedzialnej za bardzo dobrą ścieżkę audio. Od stacji Vexel Storm po Pacific Dreams. Jest czego posłuchać i z czego powybierać ulubione utwory. To kategoria jak najbardziej otwarta dla zwycięstwa Cyberpunk 2077 w corocznej nominacji. Większe kontrowersje wzbudza przynależność do miana "RPG of the Year". 

Tutaj nie brakuje głosów sprzeciwu co do faktycznej, gatunkowej przynależności. Opierający się na warsztacie rozwoju postaci z Wiedźmina, z wciąż identycznymi sprzecznościami. Połowa nabywanych umiejętności średnio się przydaje. Model strzelania podpatrzony od Bethesdy, wielokrotność w przebiegu misji zapożyczona z dużo bardziej cyberpunkowego mistrza gatunku, Deus Ex. Ktoś dumnie zażartował tweettując "najzabawniejsze jest, że Cyberpunk 2077 określa się mianem gry akcji, nie RPG". Czym jest w dzisiejszych czasach prawdziwa gra z tego gatunku? Równie dobrze, to samo mógłbym napisać o trzech ostatnich wariacjach Assassin's Creed. 

Tymczasem przygoda Niht City dostępna na Steam sprzedaje się coraz lepiej, zbiera coraz lepsze noty. Czas pogardy wobec REDów przeminął? Dla firmy to czas najwyższy aby zaprzestać odkładania wszystkiego co się da, na potem. Nowogeneracyjna aktualizacja, potwierdzone już dawno temu DLC. To czas może już nie żniw, lecz wyprostowania wizerunku nowej marki studia. Po co zatem czekać? Nadal rodzi się więcej pytań niż odpowiedzi. CD Projekt stara się przekuć każdą aktualizacją w jakiś komercyjny sukces. Jak dla mnie, wystarczy nadal działać. Pracy wciąż jest naprawdę sporo. Tymczasem producent atakują z kolejną obniżką gry na Czarny Piątek. Jedziecie do Night City?