Ted Lasso (2021) – recenzja 2. sezonu serialu [Apple TV+]. Czy drużyna powróci w drugiej rundzie?

Ted Lasso (2021) – recenzja 2. sezonu serialu [Apple TV+]. Czy drużyna powróci w drugiej rundzie?

Iza Łęcka | 24.10.2021, 18:00

Dla piłkarzy z Richmond i trenera Lasso rozpoczęły się kolejne rozgrywki, które zmuszają do stawienia czoła pojawiającym się problemom i wyzwaniom. W AFC Richmond etat przyjmuje nowa specjalistka, a Ted ukazuje nieznane wcześniej oblicze - czy następna odsłona serialu spotka się z tak entuzjastycznym przyjęciem, jak pierwsze odcinki? I tak, i nie. Zapraszam do recenzji 2. sezonu „Teda Lasso”.

„Ted Lasso” zadebiutował po raz pierwszy w 2020 roku, stając się jedną z wizytówek Apple TV+. Produkcja, której zadaniem było przede wszystkim przedstawienie absurdów i różnic międzykulturowych oraz czerpanie z potencjału propozycji w stylu mockumentary, zaskarbiła sobie przychylność i szacunek widzów. W krok za dobrym odbiorem posypały się również nominacje i nagrody – w 2021 roku Jason Sudeikis wygrał Złotego Globa w kategorii dla najlepszego aktora w serialu komediowym lub musicalu, a na tegorocznej gali Emmy twórcy mogli się poszczycić zdobyciem aż 7 statuetek. Obecnie sprawdzamy, w jakim kierunku podążyła ekipa w 2. sezonie oraz co czeka Teda i jego drużynę w kolejnych odcinkach.

Ted Lasso (2021) – recenzja 2. sezonu serialu [Apple TV+]. Po burzy przychodzi słońce

Ted Lasso (2021) – recenzja 2. sezonu serialu [Apple TV+]. Czy drużyna powróci w drugiej rundzie?

Klub z Richmond musi mierzyć się z następnym wyzwaniem – po zaliczeniu wtopy w ostatnim sezonie i spadku do niższej ligi, nadszedł czas ciężkiej pracy i pobudzenia ducha do walki, co wcale nie będzie tak prostym zadaniem. Rebecca Welton również doświadcza ważnych momentów – oprócz coraz większej miłości do drużyny, dąży do odnalezienia się w nowej rzeczywistości i otwarcia na nowe znajomości. Między Royem oraz Keeley kwitnie, choć ich sytuacje zawodowe znacząco się różnią się, pozycja Nathana nabiera znaczenia w zespole, Sam rozwija skrzydła na boisku. Nie zapominajmy także o Tedzie, którego mamy okazję znacznie lepiej poznać... I ten obraz znacząco zmienia postrzeganie trenera.

W 2. sezonie scenarzyści recenzowanego „Teda Lasso” prezentują nam całą paletę ludzkich uczuć i emocji – obserwując nastawienie amerykańskiego trenera oraz śledząc jego losy w pierwszej serii można było dojść do wniosku, że serial będzie niezwykle pozytywną, przynoszącą ukojenie historią, która po każdym odcinku poprawia humor. Obecnie twórcy poszli nieco inną ścieżką – prezentują coraz bardziej złożone portrety psychologiczne bohaterów, dają jasno do zrozumienia, że nawet w murach AFC Richmond nie ma wyłącznie czarno-białych postaci. Tak oto dowiadujemy się, co kryje się za niezwykle humorystycznym podejściem Teda, lepiej poznajemy trenera Bearda, mamy okazję śledzić rozwój Jamie'ego i Nathana. Drużyna sportowa oraz stojąca za nimi ekipa to nie tylko bezkształtna masa kopiąca piłkę, to ludzie z krwi i kości, różnorodni, z własnymi doświadczeniami, wspomnieniami, z własną historią – autorom serialu znakomicie udało się przedstawić ich przemiany i inne twarze.

W parze z całkiem interesująco skomponowanym scenariuszem idzie przyzwoita gra aktorska – na tyle, na ile umożliwiają to założenia opowieści. O ile we wcześniejszej serii pierwsze skrzypce w moim odczuciu grał Jason Sudeikis, tak nowy sezon troszkę spycha do na dalszy plan, a pozycja innych bohaterów jest wyrównana. Oczywiście część wątków jest naprawdę interesujących (bardzo intrygowała mnie psycholog sportowa czy relacja Rebecci i Sama), niektóre tracą parę już w połowie sezonu i nieco drażnią, „Ted Lasso” jednak nadal bawi i w wielu momentach potrafi rozbawić żartami. To niezobowiązująca propozycja idealna na weekendowe popołudnie, która daje jasny sygnał, że każdemu należy się druga szansa (mowa chociażby o Jamiem), a człowiek może nad sobą popracować i zmienić się na lepsze. Ten pozytywny przekaz wybrzmiewa z niemal wszystkich odcinków.

Ted Lasso (2021) – recenzja 2. sezonu serialu [Apple TV+]. Jest mniej wesoło, ale bez ściemy

Ted Lasso (2021) – recenzja 2. sezonu serialu [Apple TV+]. Czy drużyna powróci w drugiej rundzie?

W „Tedzie Lasso” nie brakuje także pewnych odstępstw, a do nich należy 9 odcinek najnowszej serii, w całości poświęcony zastępcy trenera. Nocna przygoda Bearda to opowieść z pogranicza prawdy i fantazji, czerpiąca nieco ze stylu Davida Lyncha, w której nie brakuje nawiązań do takich produkcji jak chociażby „Podziemny krąg”. Choć nadal nie dowiadujemy się zbyt wiele o tej zagadkowej i powściągliwej postaci, epizod był całkiem nieoczekiwanym odstępstwem od głównej fabuły. Niektórzy recenzenci narzekali, że na podobne pomysły można wpaść w bardziej zaawansowanej fazie historii, jednak trzeba przyznać, że serial Apple już w 2. sezonie doczekał się pewnych modyfikacji – między innymi w liczbie odcinków, jak i ich długości. Epizody były emitowane w tygodniowych odstępach, dlatego znakomicie było pobyć ze znanymi bohaterami nieco dłużej, choć niektóre opowieści wydawały się naprawdę przeciągnięte. Rozpoczynając swoją przygodę z trenerem futbolu amerykańskiego miałam wielkie oczekiwania, nowe odcinki bardzo mi się podobały, choć odniosłam wrażenie, że ekipa już troszkę złapała zadyszkę, dlatego nowym epizodom brakowało świeżości i zaskakującej formy wcześniejszych odcinków.

Oczywiście nie wszystkie rozwiązania scenarzystów w finale przypadną odbiorcom do gustu – i uważam to za jak najbardziej zrozumiałe. Mimo iż twórcy chcą pogłębić narrację, część wątków wydaje się wepchnięta na siłę i bez polotu. „Ted Lasso” to nie tylko przyzwoita rozrywka i produkcja wprowadzająca w dobry nastrój, niektórzy mogą uznać, że zabrakło pomysłów na równie mocne utrzymanie fabuły jak pod koniec 1. sezonu. Śmiało jednak stwierdzam, że zakończenie serii daje pole do popisu przy następnych odcinkach – a tych, jak wiemy, na pewno nie zabraknie, bo Apple już zapowiedziało dalsze prace. Miejmy nadzieję, że nie zabraknie kreatywności na następne epizody, postacie nie strzelą sobie samobója i brawurowo rozegrają kolejne spotkanie. A stawka wydaje się jeszcze większa niż zazwyczaj...

Recenzowany 2. sezon „Teda Lasso” to bardzo solidnie stworzona produkcja, która na trwałe wpisała się w katalog Apple TV+. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc miejmy nadzieję, że Brendan Hunt, Joe Kelly oraz Bill Lawrence mają jeszcze kilka rozwiązań taktycznych w garści i pomysłów na następną serię. Serial posiada kilka niedociągnięć, lecz szkoda, by potencjał zabawnego bohatera został zmarnowany – z niecierpliwością czekam na następny sezon.

Atuty

  • Scenariusz poszedł znacznie do przodu i zyskał na jakości – nie jest „jednowymiarowy”
  • Zmienił się klimat opowieści
  • Znakomita okazja do głębszego poznania bohaterów
  • Wysunięcie wielu ciekawych postaci na pierwszy plan

Wady

  • Powtórzę to ponownie – mało piłki nożnej
  • Niektóre wątki są wepchnięte na siłę
  • Zmiana czasu trwania odcinków
Iza Łęcka

Iza Łęcka

„Ted Lasso” w 2. sezonie nieco zmienił „swoją taktykę” i zaprezentował jeszcze kilka atutów na boisku. To historia przede wszystkim o ludziach – mimo że mało w niej piłki nożnej, polecam ją każdemu.

8,0

Komentarze (10)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper