The Sims 4: Wiejska Sielanka – graliśmy w najnowszy dodatek do serii od EA. O kurczaku, krowie i lamie

The Sims 4: Wiejska Sielanka – graliśmy w najnowszy dodatek do serii od EA. O kurczaku, krowie i lamie

Kajetan Węsierski | 08.07.2021, 21:30

Jakiś czas temu miałem okazję sprawdzić, czym właściwie jest nowy dodatek do The Sims 4 i jak wypada w praktyce. Jeśli jesteście ciekawi, czy "jedenastka" jest pod tym względem szczęśliwa, koniecznie rzućcie okiem na tekst, w którym dzielę się wrażeniami!

Jakiś czas temu zastanawiałem się, dlaczego zapanowała tak duża przerwa do jakichkolwiek nowych dodatków do The Sims 4. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób może być to zaskakujące, ale gdy przez kilka lat jest się do czegoś przyzwyczajanym, to potem zaburzenie pewnej rutyny prowadzi do konsternacji. A tym razem w Maxis było najciszej od wielu miesięcy, więc naturalne jest, iż traktowano to jako coś nienormalnego.

Okazało się jednak, że twórcy potrafią wynagrodzić cierpliwość. Po dłuższej przerwie przygotowali dla nas prawdziwą ofensywę. Pojawił się bowiem pakiet rozgrywki, nową kolekcję, a w końcu zapowiedź pełnoprawnego, jedenastego dodatku. Ów, ku uciesze wielu osób, okazał się spełnieniem tego, czego oczekiwano od samego debiutu. Trzeba było na niego poczekać, ale reakcje na zwiastun najlepiej pokazały, że tego właśnie chciała społeczność. Wreszcie dostaliśmy rozszerzenie nawiązujące do życia na wsi.

Graliśmy w Wiejską Sielankę

Miałem niewątpliwe szczęście wziąć udział w pokazie samego DLC, a następnie spędzić długie godziny, zgłębiając jego tajniki w udostępnionej wersji. I już na wstępie wypada zaznaczyć, że tym razem Maxis spełniło zapotrzebowanie. A to nie było wcale łatwą sztuką – zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż oczekiwania odnośnie do zawartości dodatku o takiej tematyce narastały przez długie lata. Niemniej, zacznijmy od początku.

The Sims 4: Wiejska Sielanka – graliśmy w najnowszy dodatek do serii od EA. O kurczaku, krowie i lamie

The Sims 4: Wiejska Sielanka wreszcie pozwala nam skupić się na iście farmerskich obowiązkach. Dla mnie, jako fana Animal Crossing, Harvest Moon czy Stardew Valley, był to strzał w dziesiątkę. Już na samym pokazie dało się odczuć, że twórcom przyświecał jeden ważny cel – odnalezienie balansu pomiędzy pchnięciem wszystkiego w stronę symulatora farmy, a utrzymaniem rozgrywki, którą doskonale znamy z podstawowej wersji.

I chyba się udało. Choć pojawiło się sporo nowych elementów (o których zaraz wspomnę), jednocześnie nie czuć przytłoczenia i zmiany fundamentalnych założeń gry. Wszystko się zazębia, a chęć skupienia na realizowaniu rzeczy dostępnych w dodatku, w żadnym stopniu nie wypacza tego, co tak dobrze znamy.

Nowości w The Sims 4: Wiejska Sielanka

Elementem, którego się nie spodziewałem, a który zrobił na mnie największe wrażenie podczas pokazu, była mechanika nazwana „Proste Życie”. Stanowi świetne wyzwanie i kapitalnie urozmaica rozgrywkę. Chodzi tu po prostu o pewne rozwinięcie podstaw funkcjonowania. Dla przykładu – aby zrobić tosty z serem, trzeba najpierw upiec chleb w piekarniku, następnie wydoić krowę, aby pozyskać mleko, z której zrobimy ser, a na końcu połączyć oba przygotowane składniki i zjeść pyszne śniadanie.

The Sims 4: Wiejska Sielanka – graliśmy w najnowszy dodatek do serii od EA. O kurczaku, krowie i lamie

Pozostając w klimatach jedzenia – dojdzie nowa cecha, nietolerancja laktozy, która również dodaje sporo immersji (zwłaszcza osobom, które na co dzień muszą łykać lactocontrol). Jeśli będziemy nieuważni i skonsumujemy produkt mleczny, może się to skończyć naprawdę nieciekawie. Nasze samopoczucie może spaść do niebezpiecznie niskich wartości. Aby nad tym zapanować, rzeczywiście trzeba nieco zwolnić. A przecież o to chodzi w takim dodatku!

Farmerskie życie

Nie mogę pominąć nowej mapy – więcej o niej napiszę prawdopodobnie w pełnoprawnej recenzji, gdy dane mi będzie spędzić tam dodatkowe godziny i bardziej skupić się na jej smaczkach, ale już teraz zdradzę, że wypada całkiem klimatycznie. Nie będzie to bynajmniej nasza polska wizja farmerskiej krainy, ale nie można odmówić jej pewnego rodzaju swojskości. Kluczowy nie jest tu jednak całokształt, a drobne elementy, które budują pełen obraz.

The Sims 4: Wiejska Sielanka – graliśmy w najnowszy dodatek do serii od EA. O kurczaku, krowie i lamie

Życie na farmie oznacza oczywiście dwa elementy – opiekę nad zwierzakami oraz roślinami. Jeśli chodzi o te pierwsze, wypada to naprawdę fantastycznie. Możemy budować relacje z kurami, krowami, lamami, lisami, królikami, a nawet ptakami! Część z nich jest dostępna do hodowania, aby pozyskiwać odpowiednie składniki (jak jajka, wełnę czy mleko), a z innymi zwyczajnie warto nie mieć na pieńku. Dochodzi nowy rodzaj śmierci! Gdy rozzłościmy kurę, ta może nas zabić.

Druga część, do której przywiązano sporo uwagi podczas prezentacji, to oczywiście warzywa i owoce. Te możemy sadzić, odpowiednio pielęgnować i w konsekwencji zbierać. Drugi etap jest tu szczególnie ważny, albowiem, jak zostało to zaznaczone, w zależności od naszego zadbania, możemy dostać 4 małe plony, 2 średnie albo jeden wielki ("olbrzymia roślina" - nowość względem zwyczajnych, które dostępne są w podstawowej wersji gry). I warto się na tym skupić, albowiem pieniędzy nigdy za wiele – zwłaszcza w The Sims 4!

Reasumując...

Zapowiada się naprawdę mocne DLC. Już teraz mogę napisać, że „jedenastka” (bo takim w kolejności będzie ten pełnoprawny dodatek) ma ogromne szanse okazać się dla Electronic Arts szczęśliwa. Jeśli tylko po premierze wszystko wypadnie tak dobrze, jak zaprezentowano to podczas pokazu oraz jak sam miałem okazję sprawdzić w trakcie rozgrywki, bez wątpienia będziemy mówić o najlepszym rozszerzeniu z dotychczasowych.

The Sims 4: Wiejska Sielanka – graliśmy w najnowszy dodatek do serii od EA. O kurczaku, krowie i lamie

Nie mogę się doczekać tego, jak będzie się ono zazębiało z kilkoma innymi pakietami i co jeszcze w zanadrzu kryją twórcy. Jestem zachwycony nowym terenem, parcelami (zwłaszcza wypoczynkową), pomysłem na rozrywkę, zwierzakami oraz ich animacjami, a także licznymi małymi usprawnieniami, które sprawiają, że rzeczywiście czujemy się jak mieszkańcy wsi. Jemy głównie to, co sami wyhodujemy i dzięki temu żyjemy.

Podczas rozgrywki da się poczuć, że twórcy doskonale wiedzieli, co robili. I choć przez ostatnie lata zdarzały się mniejsze i większe potknięcia, to tym razem prawdopodobnie dostaniemy dodatek, który może bardzo mocno ocieplić wizerunek twórców – nawet w oczach najbardziej zatwardziałych krytyków ich poczynań. Podsumowując, po pokazie i pierwszych kilku godzinach... Jest naprawdę dobrze!

cropper