Disney+ wciąż nie dla Polski. Dlaczego tyle musimy czekać?

Disney+ wciąż nie dla Polski. Dlaczego tyle musimy czekać?

Kajetan Węsierski | 17.01.2021, 16:00

Choć 2021 rok od samego początku zapowiada się na niezwykle gorący, jeśli chodzi o Disney+, to niestety w kraju nad Wisłą wciąż musimy czekać na jakiekolwiek informacje odnośnie do daty premiery. Ciągnie to za sobą masę konsekwencji oraz pytań, które starałem się poruszyć w niniejszym tekście. 

Disney coraz bardziej rozkręca się ze swoją platformą streamingową. Najpierw w 2019 roku dostaliśmy genialny pierwszy sezon Mandaloriana, potem kilka ciekawych filmów, a teraz wszystko rusza z kopyta. Chwilę temu skończył się drugi cykl świetnego serialu z uniwersum Star Wars, dopiero co pojawiło się „WandaVision”, potem „The Falcon and The Winter Soldier”, a jeszcze później dziesiątki produkcji związanych z najgłośniejszymi markami będącymi pod banderą Myszki Miki. 

Wygląda na to, że wreszcie nadchodzi pora, w którym wszyscy szczęśliwcy posiadający Disney+ nie będą mieli czasu na nudę. A gdy jeszcze giganci branży rozrywkowej zdecydują się wrzucać tam filmy równo z kinami, będzie można mówić o jawnym konkurencie dla Netflixa oraz HBO Go/HBO Max. Plany są ogromne, już teraz jesteśmy świadkami nakręcania machiny, a oczekiwania fanów rosną z każdym kolejnym dniem. 

Ale nie dla Polaka to. My wciąż musimy czekać, a na ten moment w kontekście premiery posiłkujemy się zaledwie doniesieniami, plotkami i wychwytywaniem przekazu pomiędzy zdaniami wypowiadanymi przez szefostwo Disneya. Nie mówimy przecież o produkcie, którego dystrybucja jest trudna i zabroniona. Co więcej, żyjemy w czasach globalnej wioski, wszechobecnego internetu i najprężniej rozwijającego się społeczeństwa w historii. Co poszło nie tak

Wszystko zdaje się przygotowywane

Największym potwierdzeniem tego, iż Disney rzeczywiście zamierza otworzyć się na Polskę, jest dodawanie nie tylko napisów, ale nawet specjalnie przygotowanego dubbingu! Już w najnowszych produkcjach dostajemy bowiem specjalnie przygotowane wersje dźwiękowe (najświeższymi przykładami są chyba nowa odsłona Byczka Fernando i film z uniwersum „Fineasza i Ferba”). Czemu więc te produkcje nie mogą pojawiać się również w Polsce?

Disney+ wciąż nie dla Polski. Dlaczego tyle musimy czekać?

Odpowiedź jest krótka i mało satysfakcjonująca – nie wiem. Chciałbym wierzyć, że nagrywanie dubbingu sprawia, iż jesteśmy tuż, tuż od premiery, ale nie potrafię. Przecież już w momencie globalnej premiery Disney+ były produkcje z dubbingiem w naszym języku, jak „The Mandalorian” i ekranizacja live-action „Zakochany Kundel”. Wydaje mi się, że musimy uzbroić się w jeszcze większą cierpliwość, niż może się wydawać. 

Kwestia licencji

Najczęściej poruszanym tematem, jeśli chodzi o powody związane z brakiem Disney + na terenie naszego kraju jest oczywiście sprawa licencji. Jak wiadomo, Disney rozdawał je dawniej na lewo i prawo (przy sowitej zapłacie, co oczywiste). Z tego względu część ich produkcji mogliśmy oglądać na Netflixie, a przecież jeszcze podczas ubiegłorocznych wakacji, prawie wszystkie filmy z Marvel Cinematic Universe dostępne były do sprawdzenia na HBO Go. 

MCU to jednak zaledwie kropla w morzu. Zresztą, wystarczy wejść obecnie choćby na wspomniane HBO, gdzie znajdziemy przecież całą masę największych hitów Disneya. Są „Auta”, „Iniemamocni”, „CoCo”,” Ralph Demolka”, a nawet debiutujący w ubiegłym roku „Naprzód”. W przypadku tego ostatniego jest szczególnie nieciekawie, albowiem niedawne nałożenie licencji złamało nadzieje wielu osób na premierę Disney Plus w Polsce – przynajmniej w najbliższym czasie

Disney+ wciąż nie dla Polski. Dlaczego tyle musimy czekać?

I choć obecnie część licencji wygasła, to nie ukrywam, że nie mam pojęcia, jak działają umowy w tym temacie. Mogę jedynie przypuszczać, iż najwięksi gracze wiedzą, jak się zabezpieczyć (na przykład paragrafami na konieczność odczekania jakiegoś okresu, zanim ktoś inny będzie mógł mieć prawa do emisji danego dzieła na danym terenie). Może musimy czekać, ponieważ niektóre powiązania są jeszcze aktywne? Brzmi sensownie. 

Ile jeszcze?

Jak wspomniałem wcześniej, w gruncie rzeczy wciąż nie wiadomo, kiedy oficjalnie Disney Plus pojawi się w ofercie usług streamingowych dostępnych w naszym kraju. Na ten moment wszystko zdaje się wskazywać, że będzie to miało miejsce jeszcze w 2021 roku i mam ogromną nadzieję, że tak się właśnie stanie. Dla ich dobra warto byłoby wstrzelić się jeszcze w okres przed premierą HBO Max (która zaplanowana jest mniej więcej na środek roku), bo ten może zgarnąć dla siebie część widowni. 

Jestem skłonny uwierzyć, że już za kilka miesięcy wielu mieszkańców Polski będzie mogło wreszcie bez najmniejszego kłopotu sprawdzić, kim właściwie jest mały zielony stworek, który krąży po Internecie, co Mandalorianin skrywa pod maską i jak wypadł pierwszy serial z Kinowego Uniwersum Marvela. Potrzeba tu jednak potwierdzenia. Osobiście mam szczęście posiadać dostęp do usługi, ale zdaję sobie sprawę, że nie u każdego tak to działa. A naprawdę wiele omija Polskę i będzie to wszystko tylko rosło. 

Disney+ wciąż nie dla Polski. Dlaczego tyle musimy czekać?

Do zatoki piratów! 

W ramach konkluzji muszę wspomnieć także o pewnym negatywnym precedensie, który rodzi się wskutek tak okrojonych działań Disneya. Niestety ponownie zaczyna szerzyć się piractwo. Ludzie nie chcą czekać. Wszyscy korzystamy z Internetu i umówmy się – jeśli nie jesteś na bieżąco, nie ma Cię wcale. Warto zauważyć, że choć nie mamy w Polsce oficjalnego dostępu do platformy, to każdy zna już Baby Yodę, a lwia część osób dobrze wie, jak ów ma na imię. 

Nie lubimy spoilerów i chcemy być dziś aktualni z nurtem świata. Nie mamy czasu, by być w tyle. Zalewa nas zbyt wiele informacji, a bodźce stymulujące nas do tego płyną dosłownie zewsząd. Sprawia to, że wielu z nas wypływa do zatoki piratów i robi, wiadomo co, wiadomo gdzie i wiadomo za ile. 

I gdy myśleliśmy już, że czasy Torrentów przeminęły, wszystko zaczyna powoli wracać. Co robi Disney, gdy okazało się, że najlepszym sposobem na walkę z nimi jest zaserwowanie płatnej alternatywy, która jest wygodniejsza? Cóż, Disney pokazuje światu, jakie pyszne ma lody, a następnie pozwala je lizać przez szybę. Nie jestem więc zaskoczony, że są tacy, którzy próbują się włamać. Jestem ogromnym przeciwnikiem tego, albowiem nic nie uprawnia do kradzieży, ale jedno jest pewne – pokona to tylko premiera Disney+ w Polsce. 

cropper