PS5 u Lewego i Travisa to marketingowy strzał w dziesiątkę. Sony doskonale wie, co robi

PS5 u Lewego i Travisa to marketingowy strzał w dziesiątkę. Sony doskonale wie, co robi

Kajetan Węsierski | 27.10.2020, 22:00

Zdjęcie Roberta Lewandowskiego z DualSense do PS5 wywołało ogromna falę oburzenia. Gracze dociekali, dlaczego Sony stawia najpierw na celebrytów, a dopiero potem na redakcje zajmujące się grami wideo. Cóż, tak działa marketing. Pozwólcie, że wyjaśnię! 

W ostatnich tygodniach dużym echem rozeszły się ruchy promocyjne największych graczy na rynku konsol. Sony i Microsoft wytoczyły najcięższe działa i sięgnęły po celebrytów dużego kalibru. Spotkało się to oczywiście z wielkim poruszeniem i wywołało masę kontrowersji. O ile taki typ promocji Xboksa usprawiedliwiono (gdyż wcześniej sprzęt wysłano także redakcjom zajmującym się grami wideo), o tyle PlayStation 5 najpierw powędrowało do gwiazd światowego formatu

I szczerze muszę się przyznać, że tak negatywny odbiór wywołał u mnie duże zaskoczenie. Przeglądałem komentarze pod newsami na portalu, obserwowałem grupy związane z branżą na Facebooku i różne fora. Z większości dyskusji wylewało się dość sporo jadu i niezrozumienia całego zabiegu. Zdecydowałem więc, że podzielę się moim postrzeganiem tej sprawy i postaram się wytłumaczyć, dlaczego akcja zakrojona w tę stronę i takie ruchy są świetnym pomysłem. 

Po pierwsze – to ogromne zasięgi

W promocji chodzi przede wszystkim o reklamę. Choćby nie wiadomo jak dobrze była zaplanowana kampania marketingowa, dopóki nie dotrze do odbiorców, nie ma ona żadnego sensu. Wszystko bowiem rozbija się o potencjalnych odbiorców. Najłatwiej jest to zrobić właśnie poprzez kanały przekazu, mogące rozesłać informacje do niezwykle szerokich grup. Wspomnianymi „kanałami” są w tym przypadku właśnie Robert Lewandowski i Travis Scott. 

Może warto pokrótce napisać, kim obaj Panowie są. Pierwszego z nich prawdopodobnie nie muszę wcale przedstawiać. Z dziennikarskiego obowiązku napiszę jednak, że jest to Reprezentant Polski w piłce nożnej, zawodnik Bayernu Monachium, zdobywca Ligi Mistrzów z ubiegłego sezonu oraz najlepszy piłkarz tychże rozgrywek. Robert Lewandowski to także zasięgi. Jego konto na Instagramie obserwuje obecnie 19,8 miliona użytkowników. Ta liczba może przemawiać do wyobraźni.

Lewy i PS5 

Drugi bohater tekstu, Travis Scott, jest zdecydowanie bliższy młodemu pokoleniu. Mówimy bowiem o 29-letnim raperze ze Stanów Zjednoczonych, którego popularność w ostatnich latach wręcz eksplodowała. Dla osób, które go „skądś” kojarzą – tak, to ten gość od ogromnego koncertu w Fortnite. O fenomenie artysty powstają już książki, a wszyscy chętni mogą obejrzeć dokument na Netflixie

I choć wiem, że muzyka, którą tworzy, może nie przypaść do gustu lwiej części czytelników, to faktem jest, że obecnie na samym Instagramie obserwuje go 34,4 miliona użytkowników. Każdy z jego wpisów ma średnio 3 miliony reakcji, a wszystkie akcje kolaboracyjne są nagłaśniane, jak mało co. To powinno samo w sobie stanowić odpowiedź, skąd takie działania ze strony japońskich gigantów branży technologicznej.

Travis Scott i PS5

Po drugie – niedzielni odbiorcy

W całym tym narzekaniu bardzo szybko zapominamy o jednym. W większości jesteśmy graczami „hardcore’owymi”. I nie mam tu na myśli uzależnienia tudzież grania zawodowego. Jeśli jednak, Drogi Czytelniku, codziennie czytasz nowe doniesienia z branży, premiery gier są dla Ciebie niczym małe święta, a nowa generacja konsol przyćmiewa inne popkulturowe aspekty bieżącego roku, to... Jesteś w mniejszości! Prawdą jest, że osoby jak my (i mam przez to na myśli siebie oraz większość czytających ten wpis) to zaledwie część ze sprzedanych ponad 110 milionów egzemplarzy PlayStation 4. Tu już nie ma czego szukać. 

Zresztą wystarczy wejść pod jakikolwiek news związany z nowymi konsolami, gdzie zostaliście zapytani o preferencje odnośnie do przyszłej generacji. Lwia część podjęła już decyzję, a sporo osób na pewno jej nie zmieni. I wydaje mi się, że choć wielu graczy opowiada się za tym, że z zakupem wstrzyma się do nowego roku, to żadna recenzja sprzętu nie przekona ich do przewartościowania priorytetów. My, którzy pasjonujemy się grami wideo, zostaliśmy już złowieni, a takich ryb się nie łowi kolejny raz. Sieć została zarzucona w nieco innym miejscu. 

PS5 i DualSense

Trafianie do szerokiego grona odbiorców

Najlepszy połów można zorganizować właśnie wśród obserwatorów kont celebrytów takiej rangi. Muszę przyznać wprost, że bardzo mocno byłem zaskoczony oburzeniem i hejtem, jakie narosły przy okazji zdjęć popularnego Lewego z padem DualSense od PS5. Nie tak dawno, bo w sierpniu tego roku, magazyn „Forbes” opublikował listę Najbardziej Wpływowych Ludzi w Polskim Internecie. W zestawieniu znalazła się masa blogerek, YouTuberów i piosenkarki... Na czele był jednak sportowiec. Dobrze wiecie, kto. Nikt tak mocno nie wpłynie na niedzielnych graczy, kusząc ich na zakup. 

Zaraz obok jest Travis Scott. Dziś ciężko mówić o nim jak o celebrycie najętym do promowania konsoli. Raper został przecież ogłoszony strategicznym partnerem PlayStation 5. Nie jestem tym zaskoczony – obracanie się w sferach biznesu wychodzi jego marce nawet lepiej niż sama muzyka. 

Nie trzeba wcale sięgać daleko pamięcią, aby przypomnieć sobie, że gwiazdor współpracował z Nike (gdzie właściwie kolaboracje cały czas prężnie kwitną) i choćby siecią restauracji McDonald’s. W USA wie o nim chyba każdy dzieciak. Wszyscy tam chcą mieć takie buty, takie ciuchy, takie życie i… Taką samą konsolę

Reasumując...

Doskonale rozumiem, z czego wynika oburzenie zapalonych graczy. Ci nie czekali na kolejne zdjęcia gwiazd z PlayStation 5. Nie jest to coś, co może interesować. My kochamy specyfikacje, prezentacje nowych gier oraz ich analizy. Chcemy prawdziwego branżowego mięsa – najlepszych i najbardziej soczystych kawałków informacji. Tu jednak należy się zatrzymać i dojść do wniosku, że te ostatnie działania Sony nie były bynajmniej wymierzone w nas. One mają przyciągać jeszcze nieprzyciągniętych. 

Prawdą jest bowiem, że gry wideo nie są już hobby niszowym. Coraz więcej osób wsiąka w ten świat, a kolejne tytuły wypływają na szerokie wody mainstreamu popkulturowego. Giganci zamierzają wyprawiać się coraz bliżej horyzontu, aby tylko odkrywać to, co jeszcze nieodkryte. Z tego względu Sony rozesłało konsole do takich gwiazd, a Microsoft zdecydował się wyprodukować trzy lodówki w formie Xboksa Series X. Te trafiły w ręce osób z ogromnymi zasięgami, aby mogła zobaczyć to jak najszersza widownia, a nie do największych ekspertów od sprzętów kuchennych. Tak działa marketing