Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 10.11.2021
Elden Ring będzie jedną z najważniejszych gier 2022 roku. Graliśmy w najnowszy tytuł From Software
2295V

Elden Ring będzie jedną z najważniejszych gier 2022 roku. Graliśmy w najnowszy tytuł From Software

Miesiącami czekałem na ten moment... From Software długo zwlekało z zaoferowaniem nowych materiałów, ale w ostatnich dniach miałem okazję odwiedzać zupełnie nowy świat, by na każdym kroku czuć znajome emocje przeplatane wyjątkowymi chwilami. Japończycy nie piszą nowego rozdziału w swojej historii, oni wnoszą na wyżyny latami wypracowaną koncepcję. Jaki jest Elden Ring? Poznajcie nasze wrażenia.

From Software w zeszłym tygodniu zaprosiło naszą redakcję na specjalny pokaz Elden Ring, po którym otrzymaliśmy możliwość sprawdzenia gry. Deweloperzy zaoferowali dziennikarzom wycinek produkcji, który szczęśliwcy będą mogli sprawdzić w najbliższy weekend – od wczoraj gracze otrzymują kody, by pobrać produkcję i przygotować się na nadciągające atrakcje... A możecie mi wierzyć: twórcy już na samym początku potrafią zachwycić.

Elden Ring to... Dark Souls 4?

Elden Ring - playtest - 1

Pierwsze włączenie Elden Ring potwierdziło moje przypuszczenia – choć From Software proponuje nowe IP, to jednak od początku deweloperzy chcą trafić w gust swojej oddanej publiki, która już po zobaczeniu menu pomyśli: „Dark Souls, czy to Ty?”. Japończycy w wielu miejscach odwołują się do swojej hitowej serii oferując znaną oprawę, bardzo klasyczne poruszanie się bohatera, a takie detale jak otwieranie drzwi zostało w zasadzie przeniesione z poprzednich produkcji. Walka również nie przeszła gigantycznych zmian, więc bez najmniejszego problemu staniecie za przeciwnikiem i jednym uderzeniem wsadzicie mu miecz w plecy – klasyka? W jak najlepszym wydaniu.

Twórcy postawili na wiele znanych mechanik i systemów, jednak mimo to nawet przez chwilę nie miałem wrażenia, by Elden Ring było tylko „kolejną odsłoną serii” lub „odciętym kuponem”, ponieważ From Software na dosłownie każdym kroku oferuje graczom mniejsze lub większe dodatki, które naprawdę znacząco wpływają na gameplay. Pierwszą z brzegu zmianą, którą dostrzeżecie od pierwszego chwycenia kontrolera w dłonie to pełnoprawny skok. Teraz w wielu miejscach możemy wykorzystać tak prostą dla wielu umiejętność, której nie musimy już łączyć ze sprintem – choć powinniśmy pamiętać, że również przeciwnicy mogą wchodzić na podwyższenia. Z Sekiro: Shadows Die Twice zapożyczono skradanie się, które ponownie pozwala schować się w większej trawie, by w odpowiednim momencie wynurzyć się i... Zatopić miecz w przeciwniku.

Jestem jednocześnie pewien, że żadna z poprzednich „Dusz”, przygoda Wilka czy też produkcja pełna krwi nie oferowała jednego – tak dużego i fantastycznego świata. Elden Ring przewyższa swoich poprzedników skalą i choć podczas testów otrzymaliśmy dostęp wyłącznie do małego wycinka, to jednak już teraz można łatwo poczuć siłę projektu. Twórcy zapewnili tak ogromne tereny, że nasz bohater może przejść obok całego obozowiska wrogów. Nie jest to oczywiście standard, wiele walk jest wymuszonych, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by czasami wziąć rozbieg i po prostu uniknąć starcia. Z powodu gigantycznych lokacji zastosowano jeszcze jeden system – stamina nie ucieka w momencie, gdy nie znajdujemy się w walce. Podczas swobodnej eksploracji możemy cały czas biegać, ale w momencie akcji, nadal powinniśmy bardzo rozważnie podchodzić do kondycji protagonisty.

Wskakujesz na konia?

Elden Ring - playtest - 2

Sytuacja tyczy się również konia, ponieważ już po pierwszych kilku minutach spotykamy Melinę, która zostaje naszą powierniczką – to dzięki niej ulepszamy postać, a zarazem otrzymujemy od tajemniczej kobiety przedmiot, który umożliwia przywołanie wierzchowca. Zwierzę pozwala w ekspresowym tempie przemieszczać się po lokacjach, z jego grzbietu możemy skakać lub po prostu prowadzić walkę – trudno tutaj jednak mówić o wielkim ułatwieniu, ponieważ rywale potrafią odskoczyć w idealnym momencie, zrzucić wojownika z towarzysza, a nawet samo celowanie jest kłopotliwe. Podoba mi się jednak bardzo przemyślana konstrukcja świata, ponieważ deweloperzy zadbali nawet o takie szczegóły, jak specjalne wiry – za ich pomocą podczas podróżowania na koniu możemy wzbić się w powietrze i trafić do innych lokacji. W niektórych miejscach jest to naprawdę niezbędne, ponieważ tereny są gigantyczne i wielopoziomowe.

W trakcie testów nie otrzymaliśmy dostępu do całej mapy, a nawet zdecydowano się zamknąć otwarte lokacje przez niewidzialne z oddali ściany, jednak skala Elden Ring powala. Poznanie wszystkich zakamarków prezentowanego kodu zajmie zainteresowanym przynajmniej 8-10 godzin, a wierzę, że niektórzy mogliby spędzić w tej miejscówce 3-4 razy więcej czasu, ponieważ na każdym kroku można natrafić na ciekawe miejsca lub nawet wielkich przeciwników – From Software chętnie teraz rzuca bossem lub minibossem w najmniej oczekiwanych momentach, więc musicie przygotować się na starcia z nawet dużymi smokami na otwartych przestrzeniach... Choć jak dla mnie największym wyzwaniem okazała się gigantyczna pajęczyca, która z dziką furią potrafi eliminować oponentów za pomocą sztyletów. Walka z nią odbywa się w małym, ciemnym pokoju, a przy pierwszym spotkaniu niemal spadłem z fotela, bo wchodząc do pomieszczenia nie spodziewałem się, że w jej rogu czai się takie bydle. To naprawdę warto przeżyć.

Japończycy zdają sobie sprawę, że zapewniają wielki świat, więc teraz możemy swobodnie przeglądać mapę – jej fragmenty zdobędziemy podczas rozgrywki. Na planszy oznaczymy przeciwników lub ważne lokacje, by w przyszłości wiedzieć, w które miejsce należy wrócić lub gdzie znajduje się ważne przejście. Jak jednak nie pogubić się w tych terenach? Deweloperzy wpadli na ciekawy pomysł i podczas odwiedzania miejsc łaski (to „ogniska” w Elden Ring) czasami widzimy promienie światła, które naprowadzają gracza na odpowiednią drogę. Podpowiedź wskazuje miejsce, gdzie warto się udać, by pchnąć dalej fabułę, jednak zachęcam do zbaczania z kursu – w różnych lochach czy też dodatkowych obszarach można natrafić na wielkie skarby i jeszcze większych przeciwników.

Walka w Elden Ring to błoga satysfakcja i umieranie... Dużo umierania

Elden Ring - playtest - 3

From Software korzysta nawet ze znanego systemu ekwipunku, więc błyskawicznie możemy zmieniać miecz na kostur i żonglować bezpośrednimi atakami metalowym żelastwem oraz rzucać potężnymi mocami dzierżąc w dłoni kostur. Rywalizacja jest ponownie niezwykle dynamiczna i obłędnie satysfakcjonująca – powraca szybkie rollowanie, niezbędne jest mądre zarządzanie staminą, której nigdy za wiele, a mając już trochę doświadczenia, z łatwością wybijecie wroga z rytmu i odbijecie jego atak, by następnie wsadzić mu kawałek miecza w głowę. Mocne ataki mogą pozbawić przeciwnika równowagi, więc otrzymujemy chwilę na zadanie kolejnego ciosu, a każdy oręż ponownie otrzymał indywidualne ataki – na wzór specjalnych mocy. Deweloperzy rozbudowują nasz arsenał o możliwość przywołania duchów, które pojawiają się na chwilę, by pomóc wyeliminować przeciwnika... Japończycy zapewniają, że otrzymamy dostęp do różnych „pomocników”.

Przeciwnicy również nie są bezbronni, ponieważ ze względu na większe lokacje, rywale często patrolują miejscówki w grupach. W rezultacie pojedynek z 3-4 oponentami nie jest niczym nadzwyczajnym, więc od samego początku warto dobrze zarządzać swoim arsenałem. Twórcy także w tym miejscu wpadli na ciekawą koncepcję i zachęcają graczy do rywalizacji, ponieważ pokonanie oddziału może nam zapewnić dodatkową... Flaszkę. Eliksir życia lub many może zostać uzupełniony po pozbyciu się oponentów. System nie jest specjalnie odkrywczy, ale zachęca w 101% do bardziej otwartej walki, ponieważ nawet tracąc leczenie na „zwykłych” rywalach, nasza butelka może zostać napełniona.

Deweloperzy w Elden Ring postawili na większą swobodę rozgrywki, więc odwiedzając tutejsze ogniska możemy zdecydować ile butelek ma zawierać HP a ile manę – dobrze zarządzanie flaszkami zapewnia graczowi większą elastyczność w doborze broni i samej strategii. From Software w tym miejscu pozwala także korzystać ze skrytki, do której mamy okazję włożyć niektóre przedmioty, dobra czary (identycznie jak w poprzednich grach) czy też rozwinąć swoją postać. Tutaj za posiadane „runy” (odpowiednik dusza) zwiększamy punkty cech witalności, umysłu, wytrzymałości, siły, zręczności, mądrości, wiary i mistycyzmu, by poprawić między innymi punkty zdrowia, many, energię, maksymalne obciążenie czy też różne odporności. Całe menu jest żywcem wyjęte z poprzednich gier From Software.

Elden Ring to połączenie nowych i starych mechanik

Elden Ring - playtest - 4

Czego nie mogło zabraknąć w grze From Software? Interakcji z innymi graczami. W Elden Ring powracają napisy na ziemi, które mogą ostrzec nas przed zagrożeniem, ale także wystawić na pułapkę. Twórcy w znacznie większym stopniu stawiają na rozgrywkę sieciową, więc od samego początku możemy przywoływać znajomych do gry (prywatna sesja), szukać nieznajomych do zabawy, korzystać z pomocy innych lub po prostu atakować światy śmiałków przemierzających lokacje. Już teraz miałem okazję współpracować z dziennikarzami, a nawet obroniłem kilka najazdów – w tym wypadku przeciwnik biega po naszym świecie postacią w czerwonych barwach... Przypadek? Nie, raczej klasyka.

Odwiedzając miejsce łaski możemy nie tylko skorzystać z teleportu do wcześniej odwiedzanych „ognisk”, ale mamy nawet opcję dokonać zmiany pory dnia, co wpływa na zachowanie bestii, a pewnie nawet pozwoli nam zmierzyć się z innymi przeciwnikami – choć aktualnie nie miałem okazji natrafić na duże odświeżenie rozgrywki wywołane przez ten system. Twórcy stawiają także na większy crafting, więc przemierzając polany warto pochylić się nad różnymi surowcami, które następnie możemy wykorzystać do opracowania nowych przedmiotów. Na oręż możemy także rzucić zaklęcie, by zadbać o jego dodatkową moc (powraca znana animacja) lub po prostu wykorzystać ulepszenie, by stale biegać z przykładowo toporem dopieszczonym przez błyskawice.

Elden Ring - playtest - 6

Tak jak wspomniałem, From Software zapewniło nam mały wycinek świata, ale już teraz deweloperzy potwierdzają, że w 2022 roku zmierzymy się z wieloma ciekawymi przeciwnikami. Gigantyczny krab, olbrzym z kamienia, rycerze, harpie, kościotrupy i wiele, wiele innych stworów spotkałem w Elden Ring podczas tych pierwszych godzin i często rywale wymagają od gracza odpowiedniego podejścia. Walka ponownie ma swój charakterystyczny klimat, w starciach jeden na jednego nie brakuje momentów „tańca” w oczekiwaniu na jeden błąd bestii, a nadal niezwykle ważne jest wyczucie odpowiedniego momentu na atak, blog, roll lub po prostu parowanie. Tytuł pod względem pojedynków oferuje znane i zarazem fenomenalne doświadczenie, które sprawiło, że podczas testów nie chciałem odchodzić od konsoli. Jeszcze jest za wcześnie, by wypowiadać się o poziomie trudności, jednak przynajmniej aktualnie – nie czułem, by gra przesadzała, wielokrotnie przez moje błędy zostałem zmiażdżony, ale za każdym razem wracałem, by ponownie dostać oklep... Jednak czasami to ja wracałem z tarczą.

Muszę na pewno dodać, że aktualnie nie jest idealnie pod względem optymalizacji: na PS5 czułem czasami mocne spadki animacji, widziałem doczytywanie tekstur, raz produkcja wyrzuciła mnie do menu konsoli, ale musicie pamiętać: to tylko techniczne testy. Przedstawiciel Bandai Namco na pokazie wspomniał, że nie jest to ostateczna wersja produkcji i deweloperzy mogą nawet zmienić niektóre lokacje. Prace nad Elden Ring wciąż trwają.

To dlaczego nie Dark Souls 4?

Elden Ring - playtest - 5

Grając Elden Ring przez kilka pierwszych godzin wciąż zastanawiałem się: dlaczego deweloperzy nie zdecydowali się postawić na znaną markę? Jednak im więcej czasu spędzałem w nowym świecie, tym odkrywałem systemy, coraz bardziej zachwycałem się lokacjami i choć łatwo wyczuć tutaj znane „podstawy”, to Japończycy dbają o szereg detali, by zapewnić jedno: nową skalę. Czy to pozytywne doświadczenie będzie mi towarzyszyło w 30 i 50 godzinie rozgrywki? Tego jeszcze nie wiem, ale jestem przekonany, że Elden Ring będzie jedną z najważniejszych gier 2022 roku.

Hidetaka Miyazaki zrobił to ponownie – gdy pierwszy raz załączyłem Dark Souls, nie mogłem oderwać się od gry, która zachwycała mnie najmniejszymi szczegółami. Pozytywne wrażenie powróciło w Bloodborne i teraz ponownie to poczułem w przypadku Elden Ring. Japończyk ma asa w rękawie i fani „Dusz”, „Krwi” czy „Wilka” mogą szykować się na dziesiątki godzin walk, odkrywania i umierania.

Nadciąga jeden z mocnych kandydatów do GOTY 2022 roku.

Tagi: Bandai Namco Elden Ring From Software