Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 10.06.2021
Test laptopa Lenovo Legion 5 z kartą graficzną RTX 2060
801V

Test laptopa Lenovo Legion 5 z kartą graficzną RTX 2060

Do naszej redakcji przyjechał do testów laptop Lenovo Legion 5i wyposażony w mocny, 6-rdzeniowy procesor Intel Core i7-10750H oraz dedykowaną kartę graficzną RTX 2060. Sprawdźmy, jak poradzi sobie z najnowszymi grami, jaka jest jego kultura pracy i jak długo wytrzyma na baterii. Ponadto zweryfikujemy jakość matrycy i wykorzystanych materiałów. Zapraszam na test. 

Lenovo jest w naszym kraju bardzo popularną firmą. Słynie przede wszystkim ze świetnych, przystępnych cenowo laptopów, ale ma w swoim portfolio kilka innych, ciekawych produktów. Osobiście korzystałem z monitora Lenovo L24Q-10, którego przez dwa lata wykorzystywałem w różnych celach i nigdy nie mogłem na niego narzekać. Elegancki, minimalistyczny design, świetna matryca i doskonała cena mocno mnie skusiły swego czasu i był to znakomity wybór. Dlatego mam do tej firmy pewnego rodzaju sentyment i dlatego cieszy mnie, że dalej w krainie laptopów mam do czynienia z bardzo udanymi produktami. Testowany dzisiaj Legion 5 niewątpliwie należy do tych bardziej opłacalnych sprzętów. W testowanej konfiguracji kosztuje ok. 5600 zł i ma wszystko to, czego moglibyśmy oczekiwać po laptopie do codziennej pracy, grania czy oglądania filmów. 

Lenovo jest chińską marką założoną w 1984 roku. Dzisiaj w bardzo wielu polskich korporacjach korzysta się z laptopów z serii IdeaPad lub cenionych na całym świecie ThinkPadów. Znakomite są także składane Yogi w formie ultrabooków czy tabletów. To doceniane przez Polaków, znane marki, dlatego Lenovo bardzo ochoczo wprowadza do naszego kraju kolejne produkty. Kilka dni temu zapowiadaliśmy zupełnie nowe laptopy z serii 5i, 5 Pro oraz 7i, zachwycające pod względem specyfikacji, matrycy, układów chłodzenia czy rozwiązań dla graczy. Testowany dziś model jest najsłabszym z wielkiej trójki, ale zbudowanym już w oparciu o 18% wydajniejsze chłodzenie i nieco inny rozstaw rurek cieplnych. To musi wpłynąć zarówno na temperatury jak i kulturę pracy. Z pewnością to sprawdzimy. 

Specyfikacja techniczna Lenovo Legion 5i 

  • CPU: sześciordzeniowy i dwunastowątkowy Intel Core i7-10750H 2,6 GHz (boost do @5,0 GHz). 
  • GPU: NVIDIA Geforce RTX 2060 6GB
  • RAM: 16GB DDR4 2933 MHz CL21
  • Płyta główna: autorski model Lenovo LNVNB 161216 z chipsetem Intel HM470
  • Dysk: 1TB SSD M.2
  • Matryca: 17,3" IPS 144 Hz w rozdzielczości 1920x1080p ze 100% pokryciem palety barw sRGB (według producenta)
  • Pojemność baterii: 53 Wh
  • Sieć: obsługa standardu WiFi 6 (802.11 ax) i Bluetooth 5.1, LAN 1Gb/s
  • Klawiatura: pełnowymiarowa, podświetlana białym kolorem
  • Waga: 2,98 kg
  • Liczba portów i złączy: 4x USB 3.1, złącze minijack, HDMI 2.0 x1, złącze Ethernet, USB-C (ze wsparciem DisplayPort), czytnik kart pamięci SD

Jak widać, nie ma tutaj może szczególnie zaskakującej specyfikacji, a w laptopach o przekątnej 17,3" praktycznie zawsze znajdziemy pełnowymiarową klawiaturę, ale cieszy wydajna, szybka jednostka i7 10. generacji, do tego 16GB przyzwoicie taktowanej pamięci RAM oraz duży, pojemny dysk twardy SSD na złączu M.2. Wydajność samej karty graficznej oczywiście sprawdzimy zarówno w grach jak i benchmarkach. Mnie najbardziej interesuje kultura pracy i zachowanie chłodzenia, bo nie ukrywam, że testowane przeze mnie, starsze modele Y540 lub Y740 miały pod tym względem sporo problemów. 

Wygląd, wykonanie i jakość zastosowanych materiałów

Zaczniemy od tego, co widać na pierwszy rzut oka. Pod względem konstrukcyjnym laptopy Lenovo nie różnią się zbytnio od siebie. W nowych modelach dalej widzimy charakterystyczne mocowanie ekranu na długim, niewielkim zawiasie i wystającą, tylną część urządzenia z pełnym kompletem złączy. Szczególne wrażenie robią duże otwory wentylacyjne do potężnego chłodzenia. Ekran osadzony jest bardzo sztywno, chodzi dosyć ciężko i nie sposób otworzyć go jedną ręką. Matryca po bokach ma całkiem cienkie ramki, na dole widnieje napis "Legion", a na górze znajdziemy kamerkę do wideorozmów o rozdzielczości 720p (HD). W centralnym punkcie pod ekranem ukryto okrągły włącznik. 

Klawiatura jest pełnowymiarowa, podświetlana jednolitym, białym kolorem, którego jasność możemy wyregulować dwuzakresowo, wciskając kombinację klawiszy "FN+spacja". Przyciski chodzą bardzo miękko, są dość duże, zaokrąglone na rogach i nieco oddalone od siebie, co zdecydowanie ułatwia pisanie i czyni je znacznie bardziej komfortowym. Strzałki kierunkowe, co może mieć dla niektórych istotne znaczenie, są duże, podobnie jak pozostałe klawisze. Pod spacją umieszczono sporych rozmiarów touchpad, bez wydzielonych przycisków. Jego powłoka jest bardzo śliska, co w pozytywny sposób wpływa na kontrolę palcem. Wciskany jest lekko i nie stawia większych oporów, a komfort obsługi gładzika jest jedną z największych zalet opisywanego laptopa. 

Samą obudowę w całości wykonano z wysokiej jakości plastiku. Można go nieznacznie wcisnąć w centralnej części komputera, ale nie jest to żadna wada. Najważniejsze, że matryca wygląda na optymalnie zabezpieczoną, a całość w żadnym wypadku nie trzeszczy i nie skrzypi. Po prawej stronie, na bocznej ściance, znajdziemy duży otwór wentylacyjny, czytnik kart pamięci SD oraz złącze USB. Po lewej stronie z kolei również mamy otwór wentylacyjny oraz złącza USB i mini-jack. Tutaj kabel od zasilania, ethernet czy HDMI podłączamy od tyłu, co jest bardzo wygodne i sprawia, że po bokach nie wiszą nam żadne przewody. Można dzięki temu zadbać o większy porządek i za takie rozwiązanie muszę Lenovo bardzo pochwalić. 

Komfort użytkowania, benchmarki i wydajność zastosowanych komponentów

Zacznijmy od samej matrycy, która ma przekątną 17,3", rozdzielczość 1080p i wsparcie dla 144 Hz częstotliwości odświeżania oraz 16,7 mln kolorów. To panel IPS, dlatego widoczny jest delikatny backlight bleeding na dole, tuż nad logotypem. Na szczęście tylko w tym jednym miejscu. Zgodnie z oznaczeniem modelowym (Lenovo B173HAN04.4) ekran oferuje 300 nitów jasności i zagęszczenie pikseli na poziomie 128 ppi. Ku mojemu zaskoczeniu, prawie wcale nie występuje tutaj IPS Glow, a wyświetlacz oferuje bardzo dobre kąty widzenia. Powłoka matrycy jest oczywiście matowa, dobrze pochłaniając światło różnego rodzaju. Według danych z programu AIDA64, ekran powstał w 2018 roku, a producentem jest tajwańska firma AUO, założona w 2001 roku na zlecenie Acera.

Korzystając z podstawowego kolorymetru udało mi się sprawdzić, że matryca ma odwzorowanie barw na poziomie 72% NTSC, co dało ok. 99% pokrycia palety sRGB, czyli zgadza się z informacjami przekazanymi przez producenta. To zresztą widać, bo ekran wyświetla piękne, żywe kolory, jednak bez przesadnego nasycenia (na szczęście). Czernie są wystarczająco dobre do codziennej pracy, a input lag zamyka się w czasie poniżej 15 ms. Nie ma tzw. "ghostingu" przy dynamicznych scenach. Płynność działania na 144 Hz ekranie jest oczywiście fantastyczna. Jeśli tylko któraś z gier ruszy w takiej jakości, to można mówić o prawdziwie mistrzowskim komforcie zabawy. Do grania przejdziemy w dalszej części testów, teraz sprawdzimy jak laptop poradzi sobie z kompletem przeróżnych benchmarków. 

Na początek wystartujemy ze sprawdzeniem procesora i karty graficznej w popularnych programach diagnostycznych CPU-Z oraz GPU-Z. Wskazują poprawnie na modele i7-10750H oraz RTX 2060. Na poniższych zdjęciach znajdziecie dokładną specyfikację. Postanowiłem odpalić testy w najpopularniejszych 3D Markach i ku mojemu zaskoczeniu, wyniki były całkiem niezłe. W lekko przestarzałym, ale wciąż aktualnym teście Fire Strike laptop osiągnął 13916 punktów. Program zasugerował, że Battlefield V na ultra detalach w 1440p działałby na tej konfiguracji z prędkością powyżej 50 klatek na sekundę. W bardziej wymagającym Time Spy były już 6024 jednostki, a w najbardziej morderczym Port Royal licznik zatrzymał się na 3325 punktach. 

Fire Strike Test Port Royal Test Time Spy Test

Nie mogłem odpuścić testów dysku twardego. CrystalDiskMark, który jest mało wiarygodny, ale reprezentatywny, wskazał kosmiczne wyniki - ponad 3420 MB/s przy odczycie i ponad 3100 MB/s przy zapisie. To doskonałe wartości dla SSD na złączu M.2 i praktycznie maksimum, jakie można wycisnąć z szyny PCI-E 3.0. W odczycie losowym w AIDA64 rezultaty nie były już tak spektakularne, a dysk wahał się pomiędzy 1455, a 1070 MB/s. To dalej są bardzo dobre prędkości i muszę przyznać, że jestem zastosowanym tutaj dyskiem M.2 pozytywnie zaskoczony. Producent zdecydował się na model Western Digital SN730 o pojemności 1TB. To bardzo wysoka i sprawdzona półka. 

W Cinebench R20 procesor wykręcił prawie 3000 punktów, co daje wyniki lepsze od stacjonarnego i7-7700K czy porównywalne do 6-rdzeniowych modeli i5 9. lub 10. generacji. Pamięci RAM docelowo powinny działać z prędkością 3200 MHz, jednak zwykle osiągają 2933 MHz, co daje i tak całkiem niezłe 40 GB/s odczytu i prawie 41 GB/s zapisu. Procesor z kolei w swoim najwyższym "peaku" rozkręca się do 4,8 GHz, utrzymując przeważnie stałe i niezmienne 4,5-4,7 GHz. To znakomite rezultaty jak na laptopa i zasługa przede wszystkim znakomicie rozbudowanego układu chłodzenia, ale do tego za chwilę przejdziemy. Na koniec zostawiłem testy w PCMarku, gdzie laptop osiągnął łącznie 6123 punkty. 

Kultura pracy i układ chłodzenia - tutaj jest prawdziwy postęp

Muszę przyznać, że tego obawiałem się chyba najbardziej. Akurat mam pod ręką laptopa gamingowego konkurencji o identycznej specyfikacji, który przy odpaleniu jakiejś gry włącza tryb "jumbo-jet" i rozkręca się do kosmicznych prędkości. Za tym idzie nieznośny hałas. Na szczęście Lenovo faktycznie przeprojektowało układ chłodzenia, bo sprzęt nawet podczas maksymalnego obciążenia, wydobywa z siebie 46 dBA, co odpowiada cichej rozmowie. Na pulpicie jest absolutnie bezgłośny, a podczas niektórych testów średnia głośność nie przekraczała 39-40 dBA. Kultura pracy jest znakomita, w pełni akceptowalna i nikt nie powinien narzekać na odpalanie suszarki w środku nocy. Co ciekawe, za tym idzie też odpowiednia wydajność. Podzespoły nie wpadają w throttling, procesor zbija takty do 4,5 GHz maksymalnie, nagrzewając się do 86 stopni po godzinnym obciążeniu Cyberpunkiem. Karta graficzna natomiast nie przekracza 80 stopni. To są doprawdy fantastyczne wyniki. 

Tak dobra konstrukcja chłodzenia musiała przynieść wymierne rezultaty podczas grania. Rzeczywiście, konkurent dla Lenovo, którego mam w domu, osiągał w takim GTA V średnio 20 klatek mniej z powodu zbijania taktów podzespołów. W Shadow of The Tomb Raider na testowanym dzisiaj Lenovo Legion 5 miałem średnio 66 klatek na maksymalnych detalach, z włączonym ray-tracingiem na średnich i w rozdzielczości 1080p. We wspomniane już GTAV grało się bajecznie. Maksymalne detale z wygładzaniem krawędzi FXAA i dalekim rysowaniem cieni nie jest dla tego komputera żadnym wyzwaniem. Średnia liczba klatek na poziomie 118 pozwala na bardzo komfortową zabawę. Nawet Cyberpunk 2077 ruszył tutaj na detalach ultra wymieszanych z wysokimi i ray-tracingiem na średnim poziomie oraz DLSS ustawionym na "wydajność" i generował między 45, a 55 klatek na sekundę. Wiedźmin 3 bez zająknięcia śmiga w 60 klatkach w 1080p, dochodząc do 90. Doom Eternal śmiga w ponad 140 FPS. Nawet z delikatną korekcją detali, pogramy w absolutnie każdą grę na rynku. Tutaj śmiga nawet Metro Exodus w edycji rozszerzonej z włączonym śledzeniem promieni i DLSS 2.0 i osiąga ponad 40 klatek na sekundę na ultra detalach w 1080p. Niebywałe! 

Czas pracy na baterii nie należy za to do najlepszych, ale nie ma dużej tragedii. Po odłączeniu laptopa od prądu i przestawieniu trybu działania na oszczędny oraz obniżeniu jasności ekranu możemy wyciągnąć ok. 3h intensywnej pracy na pulpicie z otwartą przeglądarką i stałym podłączeniem do internetu. To całkiem sporo, jak na laptopa gamingowego. Nieco gorzej, gdy zechcemy pograć na baterii, wtedy wystarczy ona maksymalnie na 70 minut. Czymś trzeba przecież ten procesor czy kartę graficzną zasilić, a w porównaniu do konkurencji są to standardowe czasy, bez większego odchyłu w te złą czy dobrą stronę. Wbudowana 1 Gb/s karta sieciowa radzi sobie dobrze, laptop obsługuje pasmo WiFi 6 (802.11 ax), łączy się z moim routerem natychmiastowo, nie ma dużych pingów i nie zrywa połączenia. To wszystko zostawiam na plus. 

Podsumowanie - Lenovo Legion 5 to bardzo udana konstrukcja 

Muszę przyznać, że testowany dzisiaj laptop pozytywnie mnie zaskoczył. To bardzo udany, wydajny i co najważniejsze, przemyślany laptop dla graczy z rewelacyjnym chłodzeniem i wysoką kulturą pracy. Matryca, zgodnie z obietnicami producenta, ma prawie 100% pokrycie palety barw sRGB. Do tego szybka pamięć RAM, rakietowy dysk SSD i wydajny, 12-wątkowy procesor. Nawet, wydawałoby się, leciwy układ graficzny RTX 2060 daje sobie dobrze radę w najnowszych produkcjach dzięki wsparciu DLSS. Na takim sprzęcie bez problemu odpalimy efekty śledzenia promieni w tak mocarnych tytułach jak Shadow of the Tomb Raider, Cyberpunk 2077 czy Metro Exodus: Edycja Rozszerzona (której test przeczytacie tutaj). 

Testowany dziś laptop kosztuje w sklepach ok. 5600 zł. To dość dużo, ale w zamian dostajecie świetne urządzenie ze sztywno osadzoną matrycą, w eleganckiej, mało gamingowej obudowie i z wygodną, pełnowymiarową klawiaturą. Touchpad też sprawdzi się świetnie, jest śliski i wystarczająco duży do komfortowej pracy. W tym przedziale cenowym można co prawda znaleźć konkurenta z matrycą o przekątnej 17,3", ale jestem pewien, że wysoka kultura pracy i co za tym idzie, najwyższa wydajność podzespołów pozostaną przy Lenovo jeszcze przez długi czas. Dobra robota! To jeden z najlepszych laptopów, jakie do tej pory miałem w rękach, a korzystanie z niego było prawdziwą przyjemnością. 

Ocena - 9/10

Zalety:

  • Bardzo dobra jakość wykonania, grube i solidne plastiki 
  • Mało gamingowy wygląd, co dla niektórych będzie wielką zaletą 
  • Sztywne, bezpieczne osadzenie matrycy i sprawiający dobre wrażenie, duży, podłużny zawias 
  • Wydajne podzespoły, bardzo szybki dysk twardy SSD i pamięć RAM
  • Znakomicie zrealizowany układ chłodzenia odznaczający się wysoką wydajnością i znakomitą kulturą pracy (w porównaniu do konkurencji) 
  • Wygodna, pełnowymiarowa i podświetlana klawiatura 
  • Praktycznie 100% pokrycia palety barw sRGB
  • Laptop nie nagrzewa się w okolicach klawiatury nawet po długim graniu
  • Najważniejsze złącza schowano z tyłu, co ułatwia dostęp i prowadzenie porządku wśród przewodów

Wady: 

  • Delikatnie widoczny backlight bleeding matrycy IPS, co jest niestety problemem samej technologii 
  • Głośniki mogłyby grać nieco mniej płasko i generować więcej niskich tonów
  • Brak złącza mini DisplayPort, ukryte jest tylko w złączu USB-C

Tagi: gaming gry Laptop mobilne granie test