Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 02.06.2021
F1 2021 - gramy w tytuł Codemasters. Gdzieś to już widziałem, ale znowu kupię
1126V

F1 2021 - gramy w tytuł Codemasters. Gdzieś to już widziałem, ale znowu kupię

Przez ostatnie dni jeżdżę po całym świecie i biorę udział w wirtualnych wyścigach Formuły 1. Jak wypada F1 2021 po kilkugodzinnych testach? Jakie zmiany wprowadza względem F1 2020? O tym w rozwinięciu.

F1 2021 zadebiutuje na rynku już 16 lipca bieżącego roku. Fani królowej motorsportu będą mogli ponownie zasiąść za sterami ultraszybkich bolidów, rozwijać prędkości rzędu 350 km/h, wyprzedzać swoich przeciwników, a wszystko to aby przeciąć linię mety jako pierwsza osoba. Niedawno miałem okazję przetestować najnowszą odsłonę licencjonowanej serii od Codemasters, więc jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, zachęcam do przeczytania poniższego tekstu i odpowiedzenia sobie na pytanie: czy warto kupić F1 2021?

Dodatkowe opcje

Najważniejszym elementem gry jest oczywiście tryb kariery. Był on już dostępny we wczesnej wersji do testów, więc mogłem z niego skorzystać i ukończyć sezon składający się z 10 weekendów wyścigowych (łącznie miałem do dyspozycji sześć torów, więc na czterech z nich odbyły się dwa wyścigi). Po wybraniu zespołu i przygotowaniu ustawień wspomagających (skrzynia biegów, linia jazdy, wspomaganie ERS/DRS itd.) wedle własnego uznania, można, a raczej trzeba zainteresować się ustawieniami weekendu wyścigowego.

Pomijając już te standardowe opcje, jak długość wyścigu i poziom botów, jedną z nowości jest częstotliwość usterek i czegoś w rodzaju błędów popełnianych przez sztuczną inteligencją. Im większą wartość ustawimy w przypadku pierwszej opcji, tym większa szansa, że w trakcie sesji w naszym lub innego zespołu pojeździe coś w niespodziewanym momencie padnie (i wcale nie musi to być silnik albo skrzynia biegów, a jakiś ledwo trzymający się konstrukcji element zawieszenia przez ostre wjazdy na wysokie tarki). Mówiąc o drugim ustawieniu, im wyższy, tym większa szansa, że nasz przeciwnik popełni błąd w trakcie rywalizacji.

Zmiany na plus

Będąc już przy sztucznej inteligencji, trzeba pochwalić twórców za to, że po raz kolejny postanowili ją usprawnić. Teraz boty nie będą blokować jedynie kół, bo do tego dojdzie m.in. przestrzelanie linii hamowania czy łapanie uślizgu tylnej osi i w razie niewyratowania się - wlecenie w bandę. Jadąc wyścig w Bahrajnie na torze Sakhir, o dystansie 100%, na moich oczach jeden z kierowców McLarena w czwartym zakręcie zrobił tzw. "bączka" i muszę przyznać, że jest to ciekawe, urealistyczniające zabawę urozmaicenie. 

Dużo lepiej sytuacja wygląda także w przypadku niebieskich flag. Dublowana sztuczna inteligencja w F1 2021 zjeżdża z optymalnej linii toru (gdy tracimy do niej około sekundę) i nie boi się zwalniać do naprawdę niskich prędkości nawet w szybkich zakrętach, czego bardzo mocno brakowało mi w F1 2020. Teraz można śmiało powiedzieć, że wolni kierowcy nie przeszkadzają nam już w trybie kariery i nie musimy sobie nimi zaprzątać głowy.

Jedynym mankamentem w ich myśleniu jest wyjazd z alei serwisowej. Niestety, ale wciąż uporczywie trzymają się swojej linii wyjazdowej, bardzo często "całując tyłek" naszego bolidu, jeśli znajdziemy się po przekroczeniu prostej startowej przed nimi. Skoro Codemasters udało się wprowadzić u botów sporo poprawek, to liczę na to, że przez ostatnie półtora miesiąca do premiery uda im się również zająć wyjazdami z wyżej wspomnianego miejsca.

Złego słowa nie mogę powiedzieć o bolidach, które - choć jeszcze nieodwzorowane 1:1 - prezentują się ślicznie, a ich ilość detali, czy to tych chromowanych, czy świecących się od sztucznego światła, wciska w fotel. Udało mi się każdym z nich przejechać i tylko przy Ferrari wzruszyłem ramionami, bo na dzisiejszą wersję gry rzeczony zespół nie miał przygotowanej nawet swojej kierownicy, a do kokpitu wpiął tę standardową z trybu sieciowego w F1 2020. 

Jazda bolidami Formuły 1 jest przyjemna nie tylko ze względu na ich agresywny wygląd, ale także przez dźwięk silników. Ci, co grali w poprzednią część serii doskonale wiedzą, że nigdy nie były one dobrą stroną Codemasters - teraz to się zmieniło, bo w końcu brzmią tak, jak powinny od paru lat. Najbardziej specyficzna jest Honda, będąca miodem dla uszu w trakcie spadania z obrotów i gwałtownego przyśpieszania wraz z dobiegającym spod obudowy elektrycznym doładowaniem, ale przyczepić nie można się również do Mercedesa, Ferrari i Renault. 

Interesować się czy omijać szerokim łukiem?

To tyle z większych zmian - wycinek gry udostępniony do testów nie był duży i jako weteran serii, nie zauważyłem tutaj innych rzeczy, które zasługiwałyby na pochwałę lub negatywny komentarz. Przed przejściem do przedostatniego akapitu wspomnę jeszcze o wciąż pustych rozmowach z dziennikarką, niezbyt dopracowanych modelach twarzy i - w moim odczuciu - przestarzałych animacjach na podium. Brakuje mi chociażby wyjścia z bolidu i świętowania z zespołem odniesionego sukcesu.

Odpowiadając na pytanie zadane w pierwszym akapicie, które brzmiało następująco: "czy warto kupić F1 2021?", nie ma zwięzłej odpowiedzi. Omawiana dzisiaj produkcja od Codemasters nie oferuje żadnych większych zmian, ale nie można powiedzieć, że to F1 2020 z zaktualizowanymi składami. Brytyjska ekipa wprowadziła kilka modyfikacji, z których zagorzali fani królowej motorsportu na pewno będą zadowoleni. Śmiem rzec, że to właśnie one zachęcą do kupna tytułu zważywszy na to, iż kariera w nim zaimplementowana ma być jeszcze bardziej rozbudowana niż ta w poprzedniczce. Jeśli natomiast nie jesteście fanami Formuły 1, a posiadacie F1 2019 czy F1 2020 na swoich sprzętach, nabycie F1 2021 można odłożyć na późniejszy termin.

Na sam koniec pragnę zaznaczyć, że F1 2021 w wersji na PC (Steam) wykorzystuje możliwości kontrolera DualSense. Natężenie wibracji w padzie jest zależne od obrotów silnika, a dzięki adaptacyjnym triggerom możemy się w mgnieniu oka nauczyć jazdy bez systemu ABS. Kontroler próbuje wybijać hamulec, gdy będziemy trzymać go wbitego w podłogę zbyt długo - podobnie sytuacja wygląda w kwestii gazu i uślizgów, w których przypadku DualSense otrzymał pewną strefę znajdującą się na środku triggera jasno podpowiadającej nam, iż przekroczenie jej może skutkować niespodziewanym obrotem bolidu. Jeśli nie interesują Cię owe efekty, będziesz mógł wyłączyć je z poziomu ustawień gry.


Codemasters wciąż pracuje nad wydajnością, ale już na przedpremierowym buildzie tytuł działa w stałych 75 klatkach na sekundę w rozdzielczości 1440p (maksymalne ustawienia graficzne) na karcie graficznej: GeForce GTX 1080. To bardzo dobry wynik, a jestem pewny, że będzie jeszcze lepiej.

Tagi: Codemasters Electronic Arts F1 2021 playtest