Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 11.05.2021
Graliśmy w alpha wersję New World od Amazonu. Jak oceniamy wyprawę do jednej z instancji?
2625V

Graliśmy w alpha wersję New World od Amazonu. Jak oceniamy wyprawę do jednej z instancji?

Kilka dni temu mieliśmy niebywałą przyjemność wziąć udział w zamkniętych alpha testach gry New World prosto od Amazon Games. To rozbudowana produkcja MMORPG w której główny nacisk położony jest na kooperację i pojedynki PvP. My akurat przemierzaliśmy epickie podziemia w pięcioosobowym zespole. New World będzie dystrybuowane w formie Free-To-Play z jednorazową opłatą. Na pewno skusi dzięki temu wiele osób. 

Czytałem wcześniej o New World, ale nie miałem przyjemności w nie zagrać, dlatego cieszę się, że otrzymaliśmy taką możliwość. Można powiedzieć, że mam trochę doświadczenia z gatunkiem MMORPG, grałem swego czasu nałogowo w World of Warcraft (ponad 5 lat), do tego próbowałem wielu różnych pozycji, od Gwiezdnych Wojen, przez Runes of Magic, po Tibie, Metina, Władcę Pierścieni czy Fallouta. Lubię współpracę z żywym człowiekiem, uwielbiam różnego rodzaju instancje i tym bardziej zjadała mnie ciekawość, jak dobrą produkcję dostarczy Amazon Games. Korporacja ma olbrzymie ambicje i widać, że gra została solidnie przemyślana od samych podstaw. Już pierwsze logowanie sugeruje, że świat skrywa wiele intrygujących tajemnic. 

Pierwsze wrażenie? Oszałamiająca grafika

Odpalając grę na dość mocnym komputerze wyposażonym w procesor i9, RTX 3080 i 16GB pamięci RAM, mogłem ustawić maksymalne detale i cieszyć się ogromną płynnością. Oprawa graficzna dosłownie zwaliła mnie z nóg. W pierwszym odruchu miałem poczucie, że wcale nie zalogowałem się do olbrzymiej produkcji MMORPG, a do jakiegoś singlowego tytułu z rozbudowaną kampanią fabularną. Twórcy zadbali o wiele różnych ustawień jakości obrazu, a także zaoferowali wsparcie dla ekranów ultrapanoramicznych. Ja korzystałem z monitora o rozdzielczości 2560x1440p w 60 Hz i mimo wczesnej fazy testów, nie odczułem żadnych, nawet najmniejszych spadków animacji. Z ciekawości odpaliłem też najniższe detale i chociaż gra sporo straciła ze swojego uroku, to dalej było jedno z najładniejszych MMORPG na rynku. Na samym dole tego tekstu znajdziecie też najnowszy zwiastun, który w pełnej krasie odkrywa piękno New World. 

Najbardziej urzekające jest bogactwo świata wypełnionego rozmaitymi detalami. Efekty cząsteczkowe wyskakują na każdym kroku, piękno promieni słonecznych przebija się przez korony drzew, a ogień czy dym w podziemiach potrafią magicznie oświetlić kamienne ściany instancji. Postacie mają też dobrze skrojone animacje, bogactwo ciosów i czarów oraz ruchowych emotek. Prezentuje się to doprawdy znakomicie i na warstwę graficzną nie sposób narzekać. 

Po utworzeniu postaci trafiłem do lasu gęsto porośniętego bujną trawą, tuż obok wejścia do przygotowanych wcześniej podziemi. Czekaliśmy jeszcze chwilę, aż zbierze się cała drużyna. Organizacja stała na wysokim poziomie, każdy redaktor został przypisany do odpowiedniego lidera i wystarczyło jedynie znaleźć go obok i poczekać na zaproszenie do grupy. Wybraliśmy się w podróż do instancji pięcioosobowej, ale akurat w moim zespole jeden z graczy wykruszył się przed samym startem, dlatego poszliśmy na przebój w okrojonym składzie. Rodziło to moje obawy czy damy radę, ale lider grupy (pracownik studia) zapewniał, że powinniśmy dać radę. 

Już po przekroczeniu magicznych wrót do instancji (stworzonych w ten sam sposób, co w każdej innej grze MMORPG - za pomocą teleportu do oddzielnego "pokoju") weszliśmy do bardzo klimatycznych podziemi z drewnianymi palami i ścieżkami w której grasowały różnego rodzaju zombie. Każdy z graczy miał wypełniony po brzegi ekwipunek różnego rodzaju miksturami, zbrojami i orężem oraz przydzielone kilkadziesiąt punktów talentów do dowolnego rozdysponowania. Wszystko po to, żebyśmy podczas podróży mogli sprawdzić, jak działają poszczególne mechaniki. Ja na początku dostałem włócznie, ale szybko mogłem skorzystać z miecza, topora, strzelby, kuszy albo magicznej laski ognistej. Do wyboru, do koloru. 

Twoja postać? Statystyk jest dużo, możliwości także

Gra nie stawia na taki klasyczny rozwój postaci. Talenty i umiejętności przypisane są do oręża, którym chcemy władać w danej chwili. Tutaj możemy w dowolnym momencie zdecydować się na dzierżenie innej broni, co wiąże się z odmiennym zestawem możliwości. Dzięki temu, nawet jeśli nasza postać wydaje się nudna lub mało efektywna podczas walki, wystarczy kilka chwil, żeby zmienić całą paletę zaklęć w coś bardziej przydatnego. Główne postacie opisano tzw. "gear score", co popularne było niegdyś w World of Warcraft, gdy na tej podstawie oceniano gracza przed wejściem do instancji. Do tego mamy takie atrybuty jak siła, zręczność, wytrzymałość czy koncentracja. Oczywiście bohater nie może w jednym momencie dźwigać tak wielu elementów, ale na potrzeby testów twórcy zwiększyli dopuszczalne obciążenie. 

Główne umiejętności przypisano do trzech przycisków - Q, R oraz F. Możemy je wymieniać z pozostałymi i dobierać wedle własnego uznania, ale na polu walki korzystamy jedynie z tych trzech, które wcześniej wybraliśmy i ewentualnie trzech zamiennych, które możemy "wybrać" w razie potrzeby. Mikstury dodatkowe (na manę czy życie) przypisano do klawiszy od 3 do 6, a wybór oręża od 1 do 2. Wszystko mamy pod ręką. Tabem wchodzimy do ekwipunku, a czynności w samej grze zatwierdzamy przyciskiem E. Musieliśmy w ten sposób przeczytać notatkę, która wprowadzała nas w arkana instancji i tłumaczyła o co tam właściwie chodzi. Jak to zwykle bywa w grach MMORPG, najważniejszym zadaniem, oprócz zapoznania się ze wszystkimi mechanikami, będzie zrozumienie świata i znajdujących się w nim bohaterów. 

Walka została zrealizowana w tradycyjny sposób. Widoczne są paski HP nad głowami postaci i nazwy bohaterów oraz przeciwników. Widzimy też wartość zadanych obrażeń skaczących dookoła. W naszej drużynie brakowało nieco zrozumienia, kto za co odpowiada i miałem wrażenie, że każdy jest DPSem. Dopiero po jakimś czasie lider zespołu przerobił swoją postać w healera, co znacznie ułatwiło zadanie, ale znowu z kolei brakowało tanka. Ten podział w New World występuje dość klasyczne. Są dostępne zaklęcia obszarowe i skonkretyzowane na jednym celu. To, co szczególnie przypadło mi do gustu, to samodzielne celowanie z łuku czy strzelby. Mamy przypisane do tego konkretne umiejętności i musimy popisać się naszym skillem. Nie ma, niczym w World of Warcraft automatycznego namierzania i to akurat jest znakomite. Mocno odseparuje dobrych graczy od tych słabszych. 

Jak to zwykle bywa w MMORPG, na początku był chaos, dopiero gdzieś w połowie instancji nauczyliśmy się ze sobą współpracować. Moja drużyna nie była szczególnie rozmowna. Nikt się nie wychylał, każdy za to testował przeróżne możliwości naszych postaci. Największą trudność sprawiała walka z bossami. Ten ostatni w odpalonej instancji miał bardzo wysoki poziom trudności. Nie tylko mocno napierał na danego gracza, ale gubił aggro dość szybko (zainteresowanie jedną postacią) i przeskakiwał na drugą, która generowała największy DPS (czyli wartość obrażeń). Co gorsza, co chwilę "spawnował" trzech NPC atakujących healera lub gracza najbardziej oddalonego od całej drużyny. To sprawiało, że trzech graczy musiało tankować i odciągać nieprzerwanie głównego bossa, jeden leczył, a jeden zbierał moby z healera i musiał je pokonać. Jak możecie się domyślać, prawie niemożliwe było pokonanie tak silnego przeciwnika w cztery osoby. 

Czy to mnie cieszy? Z jednej strony tak, bo to pokazało, jak istotna jest w tej grze współpraca. Co ważne, twórcy bezpośrednio w instancji pokusili się na zastosowanie elementów wymagających kooperacji. Np. wysunięcie przezroczystego, gwiezdnego mostu do ostatniego bossa wiązało się z koniecznością wciśnięcia trzech przycisków rozmieszczonych w trzech różnych punktach. Trójka graczy musiała zatem pobiec w te miejsca i wskoczyć na zapadnie w jednej chwili. Takie smaczki zawsze wzbogacają rozgrywkę i spodziewam się, że w bardziej wymagających miejscach będzie tego dużo więcej. 

Instancje zrealizowano w sposób dość klasyczny, przypominający te znane choćby z World of Warcraft czy Gwiezdnych Wojen. Najpierw czyścimy korytarz z podstawowych mobów, następnie walczymy z jakimś silniejszym przeciwnikiem i jego pomocnikami, by na końcu danego fragmentu zmierzyć się z bossem. Najbardziej wymagający w tych konkretnych podziemiach, które przechodziłem, był ostatni, największy i zarazem najsilniejszy potwór. Klimatem nawiązywał trochę do trolla, ale zmieszanego z jakimś wikingiem z dodatkiem ogromnych, ostrych pazurów. Nie zabrakło duchów, które potrafiły pojawiać się przy danym graczu (trudniej było je trafić mieczem) i przeciwników, którzy nie dotykali podłoża i najlepiej reagowali na obrażenia zadawane dystansowo. Bardzo fajnie, że twórcy zróżnicowali wrogów i niejako zmuszają graczy do wykorzystywania różnych mechanik. 

Instancja którą przechodziłem, pod względem samej konstrukcji i designu nie była szczególnie porywająca. Spodziewam się, że deweloperzy skrywają w zanadrzu znacznie więcej, ale na potrzeby alpha testów musiało nam to wystarczyć. Dookoła były skały, drewniane pale, czasem jakaś zabudowa z desek czy kamienne schody. Paleta barw dość jednolita, szarobura, rozświetlona tak naprawdę przez bogato zdobione efekty zaklęć i czarów. Nie brakowało też rozbudowanego systemu osiągnięć (i trofeum po ukończeniu instancji). Po zwycięskiej walce mamy do zabrania łup, który przypisuje się do danego gracza, jednocześnie trafiając do niego niezależnie od pozostałych. To oznacza, że każdy w drużynie może coś zyskać po pokonaniu bossa i to z pewnością słuszne rozwiązanie. Dzięki temu dla każdego będzie to jakaś frajda z przechodzenia danej instancji. 

Czy zagrałbym w pełną wersję New World? 

Bardzo chętnie sprawdzę kompletną edycję "Nowego Świata" gdy ten trafi na półki sklepowe. Amazon Games jest na dobrej drodze by zjednoczyć wielu wyjadaczy gatunku, a zastosowane tu mechaniki i rozwiązania mogą się podobać. Oprawa graficzna zwykle w takich tytułach schodzi na dalszy plan, ale jest ogromnym atutem. Chciałbym jednak, żeby instancje prezentowały się nieco ciekawiej, a balans gry nie został zaburzony przez nieumiejętne dopasowanie mocy bossów czy wartości danych zaklęć. To zdecydowanie najtrudniejszy element do dopracowania w każdym MMORPG. Niemniej jednak to, co widziałem pozwala mieć nadzieje na bardzo dobrego przedstawiciela tego gatunku. Twórcy odpowiednio przemyśleli poszczególne aspekty i mają swoją, określoną wizję na całą zabawę. Niektórzy mogą narzekać na wtórność przedstawionego świata czy nawiązania np. do Skyrima czy klasyków RPG pod względem designu, ale znajdą się gracze dla których coś takiego będzie idealnym rozwiązaniem.

Chociaż gra powiela utarte schematy i niektóre rozwiązania są do bólu klasyczne, to w mojej ocenie nie ma w tym niczego złego. Dla kogoś, kto podobnie jak ja, zjadł zęby na World of Warcraft i przechodził wszystkie instancje z trzech lub czterech dodatków, New World będzie dosłownie drugim domem. Od początku wiemy gdzie coś znaleźć, jak coś działa i jak się w tym odnaleźć. To duże atuty tej produkcji i myślę, że przyjęta forma rozliczenia z klientami - Free-To-Play przyciągnie przed ekrany setki tysięcy graczy. Życzę twórcom, żeby świat gry był bardzo ciekawy, bohaterowie niezależni znakomicie napisani, a bossowie trudni, przy czym, żeby walka z nimi sprawiała mnóstwo satysfakcji. Do zobaczenia w odległych krainach już w sierpniu!

Tagi: alpha testy Amazon Games New World playtest