Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 11.05.2021
Resident Evil Village a polska lokalizacja - błędne koło, które dotknie każdego
3406V

Resident Evil Village a polska lokalizacja - błędne koło, które dotknie każdego

Niska sprzedaż Resident Evil Village w Polsce spowodowana brakiem napisów stworzy błędne koło, które może ciągnąć się za rodzimymi odbiorcami nawet kilka lat. 

Seria Resident Evil, podobnie jak chociażby Assassin's Creed, już dawno odeszła od swoich pierwotnych założeń. Wraz z debiutem siódmej części japońskiej marki, Capcom wykonał krok naprzód, oferując zainteresowanym kamerę z perspektywy pierwszej osoby, dbając jednocześnie o nowych bohaterów. Ci, którym Resident Evil VII: Biohazard przypadł do gustu, z niecierpliwością wyczekiwali nowych informacji nt. Resident Evil Village. A osób tych było naprawdę sporo, o czym świadczą udostępnione w trakcie dzisiejszego, słonecznego poranka wyniki sprzedażowe jasno mówiące, że do tytułowej wioski trafiło już minimum ponad 3 miliony klientów.

Wynik ten jest naprawdę świetny, ale nie ma co się ku temu dziwić. Gra była tym, czym zapowiadali twórcy - pełnoprawną kontynuacją przygód Ethana Wintersa debiutującą na dwóch generacjach. Deweloperzy nie mogli przejść obojętnie obok około 165 mln użytkowników posiadających którykolwiek sprzęt z poprzedniej generacji konsol (PlayStation 4/Xbox One), więc jasne było, że użytkownicy mający w swoich domach PlayStation 5 lub Xboksa Series X nie mogli liczyć na jakiekolwiek wodotryski. Grę można było odpalić - w przypadku przykładowo Xboksa One X czy PlayStation 4 Pro - w 60 klatkach na sekundę, więc ograniczenia musiały wystąpić.

Polska coraz bardziej dochodowym rynkiem? Inne kraje również

Nie tylko posiadacze current-genowych urządzeń od Sony i Microsoftu zostali w pewien sposób poszkodowani, ale także rodzimi klienci, którzy - tuż po ujawnieniu szczegółów dotyczących tłumaczenia zawartości w produkcie - piali na lewo i prawo o braku polskich napisów. Informacja ta zdziwiła wielu zważywszy na to, że jesteśmy coraz bardziej dochodowym rynkiem (w samym 2019 roku wygenerowaliśmy około 1,5 miliarda euro przychodu z zakupu gier wideo), choć ciągle muszącym oglądać plecy Portugalii, Belgii, czy Finlandii, które barierę 2 miliardów euro mają już za sobą.

Zestawiając jednak ze sobą liczbę mieszkańców (Belgię zamieszkuje obecnie około 11,5 mln ludzi, Portugalię 10,5 mln, a Finlandię 5,5 mln), a przychód, słupki prezentujące Polskę na tle innych państw europejskich są niestety... niskie. Prosta matematyka podpowiada, że nie mamy nawet podjazdu do Francji liczącej 67 mln mieszkańców - mniej więcej 2 razy tyle, co u nas - którzy wspólnymi siłami w 2019 roku wygenerowali 12,2 mld euro zysku w branży gier. 

Liczby mówią same za siebie i mimo niezbyt dużych kosztów tłumaczenia tekstów, Capcom postanowił przeprowadzić pewien eksperyment w nowym roku fiskalnym (przetłumaczony Monster Hunter Rise został wydany jeszcze w tym poprzednim, więc warto mieć to na uwadze), który skupiał się na olaniu polskich napisów. Polski wydawca, CENEGA, prawdopodobnie nie miał szans tutaj cokolwiek wskórać, bo jeśli twórców nie interesują dane lokalizacje, firmy wprowadzające produkt na dany rynek mają tyle do gadania w tymże aspekcie, co nic.

Błędne koło, z którego mało kto zdaje sobie sprawę

Nie ma sensu po raz kolejny wspominać, dlaczego polska lokalizacja jest odsuwana na boczny tor w niektórych przypadkach, bo o tym powiedziałem już sporo chociażby w tym miejscu, ale trzeba wspomnieć o tym, że ostatni ruch Capcomu w sprawie Resident Evil Village wywoła, a raczej wywołał błędne koło, które będzie ciągnęło się za japońskimi deweloperami, jak i rodzimymi graczami jeszcze przez parę lat.

Najnowsza część survival-horrorowej marki bije rekordy sprzedażowe w Ameryce Północnej i Europie, lecz mógłbym w ciemno strzelać, że nie robi tego w Polsce. Słupki prezentujące nasz kraj u księgowych Capcomu uplasują się teraz nie tylko za bardzo dobrze rozwiniętymi gospodarczo krajami wypełniającymi mapę Europy, ale także tymi, którzy jeszcze kilkanaście miesięcy temu musieli uznać naszą wyższość. Polscy klienci, jak sami ochoczo twierdzą po forach, tym razem głosują portfelem, nie wybierając się do sklepu po nowego "Residenta".

Decyzja ta spotka się z odwrotnym skutkiem, niż sądzimy. Japończycy widząc, że ich produkcje nas nie interesują, nie będą mieli zamiaru oferować polskiej lokalizacji, bo dla kogo będą ją tak naprawdę robić? Dla kilku, może i kilkunastu, jeśli weźmiemy pod uwagę również tych, którzy czekają na większe przeceny pojawiające się nawet parę miesięcy po premierze, tysięcy graczy? Z bólem serca muszę odpowiedzieć, że nie - nie będą. Książkowym przykładem jest Square Enix, które także olewa nasz rynek - popatrzmy np. na Final Fantasy VII Remake, czasowego "exclusive'a" na PS4.

Decyzja należy do Was

Powyższy fragment nie jest w żadnym stopniu zachętą ani, tym bardziej, zmuszeniem kogokolwiek do kupienia Resident Evil Village. Najwierniejsi fani serii, czy to Ci rozumiejący angielski na poziomie podstawowym, czy też nie, tak czy siak nabędą kolejną odsłonę marki, podpierając się ewentualnie tłumaczem, dostępnymi w sieci obszernymi poradnikami (z tego miejsca zachęcam do zerknięcia solucji mojego autorstwa, z którą poznacie grę od A do Z) lub samym fandomem tworzonym przez największych zapaleńców. Znak zapytania stoi natomiast przy osobach, które do kontynuacji przygód Ethana Wintersa, świetnie uzupełniającą nieścisłości z "siódemki", nie były od początku przekonani. Brak polskiej lokalizacji w większym czy mniejszym stopniu pomógł im podjąć decyzję o kupnie omawianej dzisiaj pozycji.

Od siebie mogę dodać tylko tyle, że angielski w najnowszym Residencie nie jest zbyt wymagający. Dialogi są proste, a kłopoty w tłumaczeniu mogą pojawić się jedynie przy wypełnionych po brzegi smaczkami fabularnymi notatkach, lecz trzeba zaznaczyć, że wchodząc w interakcję z nimi czas gry się zatrzymuje. Każdy zainteresowany ma więc tyle czasu na ich przetłumaczenie, ile tylko sobie zażyczy. 

Podsumowując - od sprzedaży Resident Evil Village w Polsce zależy to, jak Capcom będzie podchodził do lokalizacji. Nie kupując gry japońscy twórcy coraz gorzej będą patrzyli na nasz rynek, stosując taktykę Square Enix, które polskimi napisami w ogóle nie zaprząta sobie głowy. Patrząc na Wasze, Czytelników, komentarze - niemalże pod każdym materiałem dotyczącym wyżej wspomnianej produkcji - przekazujące, iż "głosujecie portfelami", uważam, że pomagacie Capcomowi podjąć decyzję, która jeszcze bardziej Wam się nie spodoba. 

Tagi: Capcom polska lokalizacja polskie napisy Resident Evil Village