Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 09.05.2021
Sony vs. Microsoft - jak rynkowi giganci walczą o klienta
1628V

Sony vs. Microsoft - jak rynkowi giganci walczą o klienta

Konsolowe wojny pomiędzy Sony i Microsoftem układają się w niezwykle ciekawy spektakl, w którym to naprzemiennie każda ze stron wykonuje bardzo dobre i tragiczne wręcz ruchy marketingowe, wydawnicze oraz strategiczne. Zobaczmy zatem jak w minionym 2020 roku fiskalnym obie korporacje walczyły o klientów.

Miniony rok fiskalny był bardzo intensywny dla wszystkich producentów konsol, jednakże to właśnie Sony i Microsoft musieli zmagać się z najcięższymi wyzwaniami pod kątem marketingu, planowania strategii na długie lata oraz prezencji swoich aktualnych poczynań. Kto zatem wypadł w tym wyścigu lepiej? I kto waszym zdaniem musi poprawić swoje zagrywki, bo nie da rady dogonić konkurenta?

Sony uderza w gry na wyłączność

2020 rok fiskalny, czyli okres od 1 kwietnia 2020 do 31 marca 2021 stał dla Sony pod znakiem tak zwanych "exów", których to korporacja dostarczyła naprawdę dość sporo. W przeciągu ostatnich 12 miesięcy mieliśmy bowiem na PlayStation 4 i PlayStation 5 istny wysyp wielkich produkcji od PlayStation Studios takich jak The Last of Us: Part II, Ghost of Tsushima, Marvel's Spider-Man: Miles Morales, Sackboy: A Big Adventure, Demon's Souls, Destruction AllStars oraz Astro's Playroom - na upartego można by podciągnąć Returnal, ale to już nowy rok fiskalny.

Jak zatem widzicie Sony dostarczyło nam aż 6 wielkoformatowych tytułów dla każdego rodzaju odbiorcy, dzięki czemu praktycznie każdy kto posiada PS4 lub chciał zakupić next-gena Japończyków, znalazł coś interesującego dla siebie. Ba, wiadomo przecież też, że dzieło Naughty Dog zyskało rekord w liczbie nagród GOTY, a Ghost of Tsushima stał się najszybciej sprzedającym się nowym IP od Sony. W tym samym czasie Microsoft nie próżnował i wypuścił na konsolach Xbox oraz PC równie wiele swoich tytułów.

Obóz Zielonych zapełnił się takimi hiciorami jak Gears Tactics, Minecraft Dungeons, Microsoft Flight Simulator, Battletoads, Ori and the Will of the Wisps oraz Tell Me Why. Niestety w porównaniu do japońskiego konkurenta, żaden z tytułów Microsoftu nie zdobył aż takiej renomy oraz tak wielu nabywców, choć Gears Tactics i Oriemu nie można odmówić magii, wysokiej jakości oraz fantastycznych wrażeń, jakie zapewniają użytkownikom. Z drugiej zaś strony Microsoft może pochwalić się czymś, czego Sony nigdy nie było w stanie dokonać - starszymi produkcjami wspieranymi w ramach modelu gry-usługi, do których zaliczamy między innymi genialne Sea of Thieves.

Microsoft uderza w inwestycje

Patrząc na to zatem bardziej obiektywnie, obie strony mają swoje mocne strony, ale czysto technicznie Sony póki co przewyższa Microsoft na tym polu. Na szczęście Phil Spencer nie próżnuje i od lat bardzo mocno inwestuje w nowe studia deweloperskie, z czego w 2020 roku ogłoszono oczywiście połączenie Xbox Game Studios z Bethesdą, co jest jedną z największych tego typu fuzji w całej historii naszej branży. Co w podobnym czasie zrobiło Sony?

Otóż nic szczególnego. Poza kupieniem w 2019 roku Insomniac Games, Japończycy leżą odłogiem i wstrzymują się z jakimikolwiek kontratakami. Na dodatek zamiast poszerzać swoje wpływy i nawiązywać współpracę z nowymi zespołami, firma zamyka jedno z najbardziej kultowych studiów w dziejach naszej branży - Japan Studio. Okazuje się więc, że w momencie w którym Microsoft uczy się na swoich błędach i konsekwentnie szykuje szturm jakiego nasz świat nie widział, Sony jest zbyt pewne swojej nietykalność, lekceważąc przeciwnika.

Widać to również w kwestii zapowiedzi jakich dokonywano na 2020 i 2021 rok. Z tego co aktualnie wiemy, na PS5 i PS4 zmierzają już tylko takie gry first party jak nowy God of War, Horizon Forbidden West, Ratchet & Clank: Rift Apart oraz Gran Turismo 7 - wielkie i znane marki, o których jednak wiemy praktycznie tyle co nic, no i jest tych zapowiedzi tylko cztery. W tym samym momencie wiemy już, że na Xbox Series X|S nadciąga aż 13 produkcji, czyli 3 razy więcej!

I nie są to byle jakie gry, bo Microsoft postawił na nowe i znane IP od swoich wewnętrznych studiów. Na co możemy zatem liczyć? As Dusk Falls, CrossfireX, Grounded, Psychonauts 2, Halo Infinite, Avowed, Everwild, Fable, Forza Motorsport, Perfect Dark, Project: Mara, Senua's Saga: Hellblade II oraz State of Decay 3!

Warto przypomnieć, że każdą z tych gier ogramy na premierę w ramach Xbox Game Pass, zaś Sony za każdy ze swoich hitów będzie wołał po minimum 339 złotych - jak zatem widać, finansowa różnica jest widoczna aż nazbyt, a na dodatek Sony nie kwapi się za bardzo do tego, aby rzucić realne wyzwanie XGP. PlayStation Plus Collection i Video Pass to po prostu śmiech na sali względem przebogatej i wciąż rosnącej biblioteki usługi Microsoftu.

Obie korporacje w ostatnim roku walnęły spore marketingowe gafy w postaci podniesienia ceny Xbox Live Gold oraz zamknięcia PSN dla PS3, PS Vita i PSP - różnica jest jednak taka, że Phil Spencer wycofał się z głupiej decyzji po 24 godzinach, zaś Sony potrzebowało kilku tygodni na to, aby jednak się obudzić i zrozumieć swój błąd. Co nas czeka zatem w przyszłości? Tego nie wiadomo, ale moim zdaniem w 2020 roku znacznie lepsze ruchy wykonywał zespół Zielonych.

Tagi: 2020 branża nintendo switch playstation PS5 strategia Xbox xbox series x|s