Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 22.02.2021
Graliśmy w Guilty Gear: Strive. Mistrzowie bijatyk ponownie szykują wielki hit
1086V

Graliśmy w Guilty Gear: Strive. Mistrzowie bijatyk ponownie szykują wielki hit

Arc System Works szykuje się do kwietniowej premiery nowej odsłony swojego flagowego autorskiego hitu, jakim jest oczywiście Guilty Gear: Strive, w którego mieliśmy okazję zagrać przy okazji otwartych beta testów na konsolach PlayStation.

Guilty Gear jest jedną z najbardziej zasłużonych marek bijatyk w naszej branży i pomimo stosunkowo niskiego, względem rywali, poziomu zainteresowania ze strony graczy casualowych, jest istną perłą wśród bardziej core'owych miłośników mordoklepek. Czy zatem nadchodzące Guilty Gear: Strive spełni wasze oczekiwania?

Rewolucji na razie nie widać

W wielu zapowiedziach Arc System Works obiecywało nam, że w najnowszej edycji kultowej serii ujrzymy kilka mechanik mających być prawdziwą rewolucją dla całego gatunku bijatyk, a ich zastosowanie będzie dawało nieskończoną dawkę frajdy. Niestety póki co na moje oko raczej widzę tu poważną ewolucję, aniżeli rewolucję z prawdziwego zdarzenia. Owszem, znajdziemy tu kilka ciekawych wariacji ruchów pokroju Dust czy też Sweeps, ale to i tak są już rzeczy, które fani serii doskonale znają. Z drugiej strony sporo uwagi poświęcono mechanice przyklejania się do ściany oraz jej przebijania, ale takie rzeczy pomimo bycia świeżymi dla samego Guilty Geara, widzieliśmy już w Tekkenie czy Injustice, więc to żadna nowość.

Dlatego też czwartą odsłonę serii nazwałbym po prostu bardzo dużym i ważnym krokiem ewolucji, zamiast obiecywanej tak hucznie rewolucji - co z kolei nie oznacza jednak nic złego. Strive zapowiada się na absolutnie wręcz genialną bijatykę, a zaprezentowane w beta testach postacie tylko to potwierdzają. Jeśli jesteście z japońską marką od dawna, zobaczycie tu mnóstwo znajomych twarzy, a co za tym idzie od razu poczujecie się tu jak ryba w wodzie. 

Deweloperzy zadbali przede wszystkim o to, aby zakres ruchów jakie możemy wykonać danym wojownikiem, bazował w dużej mierze na dotychczasowych dokonaniach cyklu, lecz oferował zarazem równie dużo świeżutkich zagrywek jakich nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji zobaczyć. Czasami wynika to również ze zmodyfikowanego projektu danego zawodnika, jak na przykład Fausta, który jest teraz znacznie mroczniejszą postacią i potrafi zaskoczyć nietypowymi manewrami jak Mix Mix Mix czy Snip Snip Snip - niczego takiego w Xrd nie znajdziecie.

Znów ten kod sieciowy...

Póki co nie mieliśmy okazji zapoznać się z całą zawartością Guilty Gear: Strive dla pojedynczego gracza, ale jak na ten moment śmiało można powiedzieć, że nawet walka ze sztuczną inteligencją będzie mogła zapewnić wam sporo emocji. Niestety zauważalnym minusem jest zaś podstawowy samouczek, który mniej ogarniętemu w temacie bijatyk graczowi nie wyjaśni absolutnie nic a nic. Co prawda dowiecie się tu jak możecie chodzić, bronić się czy atakować, ale w bardzo chaotyczny i niezrozumiały sposób - mówiąc krótko, będziecie co najwyżej wiedzieć jak grać na oślep.

Sam na szczęście nie miałem z tym żadnych problemów, bo sporo czasu spędziłem w Guilty Gear Xrd: Rev 2, więc podstawy rozgrywki mam już dość dobrze opanowane. Swoje 5 minut dostał także samouczek nowego lobby, które to stylizowane jest na swego rodzaju arystokratyczną wieżę, gdzie każde piętro odpowiada naszemu poziomowi umiejętności, dzięki czemu zawsze będziemy walczyć z ludźmi na swoim poziomie. Moim zdaniem jest to bardzo fajny pomysł, aczkolwiek samo wykonanie tejże lokacji bywa miejscami dość nieczytelne i łatwo jest po chwili rozkojarzenia zgubić swoją pixel-artową postać wśród innych pikseli.

O ile same wrażenia z meczów online mam niezwykle pozytywne - stabilność połączenia jest bardzo dobra, tak przed starciami można dosłownie zasnąć. Wszystkie rozegrane przeze mnie pojedynki przebiegały bez zarzutów, a opóźnienie wskazywane przez growy system statystyk wskazywało niekiedy na jedynie 1-2 klatki, czyli średnio 40-60 ms. Bardzo dużym problemem jest wciąż jednak kod sieciowy odpowiadający za znalezienie przeciwnika. Wejście w tryb oczekiwania na mecz pozwala nam na zajęcie się innymi sprawami, gdy gra sama szuka nam kogoś do bitki, co jak zwykle jest rozwiązaniem jak najbardziej pozytywnym, lecz całe to dobre wrażenie rujnowane jest przez notoryczne rozłączanie się. Gdy ktoś się już do walki znajdzie, w 50-60% nie dochodzi do ostatecznego połączenia, a co za tym idzie wyrzucani jesteśmy z trybu oczekiwania i ponownie sami musimy go aktywować.

Guilty Gear: Strive - wrażenia z bety

Podsumowując moje wrażenia z otwartych beta testów gry, śmiało mogę polecić Wam najnowszy tytuł Arc System Works! Już 9 kwietnia otrzymamy na konsolach kolejną wybitną bijatykę od japońskich mistrzów gatunku, lecz wciąż powinniście mieć na uwadze od dawna dręczące gry tego producenta problemy z połączeniem w lobby. Jeśli to przebolejecie, czekać na Was będzie fenomenalna wręcz zabawa ze znacząco rozwiniętym względem poprzednika systemem walki, wzbogaconym o parę świeżych, aczkolwiek niezbyt rewolucyjnych rozwiązań.

Tagi: Arc System Works Bandai Namco Guilty Gear: Strive