Krzysztof Grabarczyk Krzysztof Grabarczyk 16.02.2021
PlayStation - drogowskaz, jak żegnać generację
1489V

PlayStation - drogowskaz, jak żegnać generację

Ubiegły rok rozpoczął dziewiąty cykl życia w historii konsolowego rynku. Debiut PlayStation/Xbox Series X okazał się wyjątkowy nie tylko ze względu na początek nowej generacji, lecz także przez pryzmat nietypowych okoliczności. Przez ostatnie tygodnie, czy nawet miesiące sporo mówiło się o tytułach startowych, które powinny napędzać popyt. 

Obecne przejście międzygeneracyjne okazało się tak szybkie, że nawet tego nie zauważyliśmy. Co za tym idzie? Jako posiadacze wysłużonego sprzętu, często oczekujemy ze strony producentów należytego wsparcia w zakresie gier, które definiują podsumowanie kadencji danej platformy. Tytuły pożegnalne to uhonorowanie całego rynkowego istnienia konsoli oraz rzecz jasna, samych graczy. W końcu to oni tworzą społeczność, bazę fanów i jednocześnie, przyszłość następnych konsol. Dotychczas, prym wiedzie marka PlayStation, co udowodnił miniony rok. 

Duch Przetrwania

PlayStation - God of War

Byłoby niesprawiedliwie stwierdzić, że cały przemysł gier zawdzięcza najlepsze pożegnania konsol jedynie Sony. Ten multimedialny kombinat zawsze rozpieszczał posiadaczy pudełek z legendarnym logiem na obudowie, lecz były jeszcze inne podmioty. Wspomnieć należy choćby o Nintendo, które również pilnowało aby ostatnie wydawane na autorskie systemy gry były jak najlepsze. Wróćmy zatem do lat 2005/2006. Był to okres, w którym dobiegała końca siódma generacja, z PlayStation 2, klasycznym Xbox i oczywiście GameCube. Ten ostatni reprezentant ówczesnego rynku, otrzymał na koniec tak wybitny tytuł jak The Legend of Zelda: Twilight Princess (2006, Nintendo). Owszem, najbardziej mroczna z cyklu odsłona była jednocześnie tytułem startowym Nintendo Wii, lecz obie wersje wyróżniały się. Lustrzanym odbiciem świata.

Pojawił się jeszcze Geist, bardzo niestandardowa strzelanina z ciekawymi pomysłami w zakresie bycia zjawą, lecz tytuł dość szybko przepadł na kartach historii. Z kolei hegemon tamtej epoki, czyli PlayStation 2 zaserwowało na sam koniec prawdziwego sierpowego wymierzonego nawet w kolejną generację. Próżno było szukać równie mocnej i spektakularnej historii, niż God of War II. Epickie podsumowanie żywota wysłużonej, nieśmiertelnej "Czarnuli". Posłużmy się najnowszą historią branży. Wyjątkowy pod niejednym względem 2020 obfitował wspaniałymi produkcjami oraz nową generacją konsol. A skoro następcy przejęli rynkową pałeczkę (chociaż daleko do stabilności), wypadałoby przypomnieć o ostatnich dedykowanych tytułach, dla PlayStation 4. Kwestia konsol Microsoftu jest przedmiotem ciekawych rozważań z uwagi na przyjętą politykę firmy, centralizującą wszystkie dostępne platformy Xbox w jeden ekosystem.

Oczywiście, Sony potwierdziło obecność w czytnikach PS4/PS4 Pro takich zapowiedzianych superprodukcji jak Horizon: Forbidden West, czy prawdopodobnie, God of War: Ragnarok. Mimo tego, poprzedni sprzęt japońskiego giganta nie otrzyma już "exów". Ostatnie dwa, pojawiły się latem. Mowa oczywiście o bujnym artystycznie Ghost of Tsushima czy emocjonalnie dosadnym The Last of Us Part II. Obie znakomite pod kątem technicznym, uderzające oprawą i szczegółowością. Pierwszoligowo spełniają się w roli godnego podsumowania całego okresu generacyjnego docelowej platformy, w tym przypadku PS4. Korzystają z pełni mocy konsoli, w zależności od wersji bazowej lub mocniejszej. Obserwując poziom dopracowania tych gier, dochodzimy do wniosku, że przesunięcie ich terminów premiery na start PlayStation 5 byłoby wręcz wskazane, ponieważ zbliżyły się wizualnie do nowej generacji. Pożegnanie, którego reszta może tylko pozazdrościć. 

Wspomnień czar

PlayStation - Ghost of Tsushima

Jak wypadła reszta pożegnalnych wydawnictw na tle marki? W poprzednim akapicie wymieniliśmy m.in. God of War II. Co z kwestią klasycznego PlayStation? Sięgając pamięcią, ciężko mi wskazać grę, która pod koniec życia legendarnej maszynki, wyprodukowana przez Sony, wyciskała ostatnie soki z leciwego sprzętu. Z mojej perspektywy, takim tytułem okazał się MediEvil 2. Świetna kontynuacja, przenosząca bohatera na ulice Londynu, z nowym arsenałem broni i sztuczkami. Podobnie jak finał trylogii z przesympatycznym smokiem, a mowa oczywiście o Spyro: Year of the Dragon od Insomniac Games. PSX niejako wyprowadził na salony ówczesny gatunek trójwymiarowych platformówek, więc nic dziwnego, że do samego końca dostarczano najlepsze perełki w swojej klasie. Jednakże, wskazywanie pierwszej konsoli Sony w zakresie tytułów podsumowujących kadencję sprzętu, jest nie do końca jasne.

To de facto konsola-matka reszty pokolenia rodziny Sony. Właśnie na niej zrodziło się wiele fantastycznych serii. Z pewnością zasłużyła aby znaleźć się na kartach historii. Jednym z ostatnich, wielkich reprezentantów okazał się również Syphon Filter 3. Wiadomo już, że faworytem w dzisiejszej kategorii pozostaje PlayStation 4. Cofnijmy się jeszcze jedną generację wstecz, konkretnie do 2013 roku. Wówczas końca dobiegała trudna początkowo historia PlayStation 3. Jaki był start, wszyscy pamiętamy. Z biegiem lat, sytuacja bardzo się zmieniła. We wspomnianym trzynastym roku nowego milienium, PS3 otrzymało najbardziej uznane pożegnanie w dotychczasowej historii całego segmentu PlayStation.

Już w marcu do sklepów trafiło God of War: Wstąpienie, stanowiące prequel do całej epickiej opowieści o gniewnym Bogu Wojny. Nie zdobyła wprawdzie takich notowań jak poprzedniczki, lecz odznaczała się najlepszym na PlayStation 3 wykonaniem. Jednak prawdziwa weryfikacja przyszła wraz z The Last of Us. Ostatni, wielki projekt na leciwym chlebaku. Nowa wizja od Naughty Dog, która zdobyła serca graczy, mediów i stała się synonimem emocjonalnej burzy w grach. Ustanowiła także nowy pułap reżyserski w przygodowych tytułach stając się inspiracją dla pozostałych studiów, czego przykładem jest choćby nordycki God of War.

Początek drogi

The Last of Us - PlayStation

Sony także w przypadku PlayStation 5 aktywnie kontynuuje politykę rozszerzania ofery wysokobudżetowych tytułów na wyłączność. Nowa generacja dopiero się rozpoczęła, więc ciężko wróżyć, co się w tej kwestii wydarzy za mniej więcej 7 lat. Bo tyle z reguły trwał cykl każdej z konsol japońskiego producenta. Z pewnością wewnętrzne zespoły twórców uraczą nas całkowicie nowymi cyklami jak również wielkimi kontynuacjami. Jeśli Naughty Dog utrzyma swoją tendencję wypuszczania kolejnej, trzeciej już części historii Ellie, mniej więcej pod koniec tej generacji zagramy w The Last of Us: Part III. Póki co, czekamy na kolejne, wielkie produkcje dedykowane nowej konsoli. Bo w końcu siła systemu nie tkwi jedynie w cyferkach określających moc obliczeniową a grach. Zgodzicie się?

Tagi: PlayStation 5 playstaton 4 sony