Paweł Musiolik Paweł Musiolik 24.07.2013 09:00
Playtest: Graliśmy w Killzone: Najemnik!
1037V

Playtest: Graliśmy w Killzone: Najemnik!

Moje obcowanie z PlayStation Vita ostatnimi tygodniami przypomina bardzo dziwny związek niezdecydowanych osób. Były dni w których jeśli grałem, to każdą wolną chwilą na przenośnej konsoli, ale przez większość czasu sprzęt leży gdzieś na uboczu, nieśmiało przypominając o sobie mrugającym światełkiem. Brak zainteresowania przejawia się niestety ciągłym brakiem nowych produkcji, które byłyby w stanie mnie bombardować. Owszem, otrzymujemy mnóstwo gier niezależnych, ale nadal to nie to.
Moje obcowanie z PlayStation Vita ostatnimi tygodniami przypomina bardzo dziwny związek niezdecydowanych osób. Były dni w których jeśli grałem, to każdą wolną chwilą na przenośnej konsoli, ale przez większość czasu sprzęt leży gdzieś na uboczu, nieśmiało przypominając o sobie mrugającym światełkiem. Brak zainteresowania przejawia się niestety ciągłym brakiem nowych produkcji, które byłyby w stanie mnie bombardować. Owszem, otrzymujemy mnóstwo gier niezależnych, ale nadal to nie to.

Pierwsza, tak konkretna premiera będzie we wrześniu gdy na rynku pojawi się Killzone: Najemnik. Guerrilla Games Cambridge dotychczas wypuszczanymi materiałami starała się nas przekonać, że będziemy mieli do czynienia z najładniejszą grą na PS Vita, tytułem ocierającym się graficznie o jakość produkcji z PlayStation 3. Nie wierzyłem im do momentu odpalenia kodu preview, który otrzymałem do sprawdzenia. Tak, Najemnik wygląda fantastycznie.

2013-07-22-213707

Udostępniony fragment gry zabiera nas na jedną z misji w której naszym celem jest dokonanie sabotażu na dziale energetycznym by ten wystrzelił w jeden ze statków floty Helghastów. Jak można się domyślać – za wykonanie tego zadania płaci nam akurat ISA, choć naszego bohatera obchodzi to najmniej. Dla niego najważniejszy jest hajs na jego koncie, dzięki czemu może zakupić najnowsze zabawki wprost z czarnego rynku. Do niego dostęp uzyskujemy w specjalnych punktach, które były w mojej misji rozsiane średnio co parę metrów i mam nadzieję, że w pełnej wersji trochę to będzie stonowane. Gdy pierwszy raz korzystamy z usług tajemniczego jegomościa z rosyjskim akcentem, przechodzimy krótkie szkolenie jak używać przejrzystego interfejsu w którym możemy zmienić sobie podstawową broń, zapasowego gnata, gadżet, granaty i kamizelkę kuloodporną, bo tych jest kilka i każda z nich różni się zakresem ochrony przed kulami. Opcja czarnorynkowych rzeczy przydatna jest gdyż tok misji zmienia się płynnie i musimy reagować na bieżąco zmianą ekwipunku. Na początku może i przyda nam się pistolet z tłumikiem a do tego wyciszone SMG, jednak gdy rozpętamy niemałe piekiełko – sensowna będzie wymiana nawet na wyrzutnię rakiet czy porządne działko energetyczne.

2013-07-22-210719

Ale wróćmy do samej rozgrywki. Po prawie dwuminutowym wprowadzeniu, którego niestety nie można minąć i zobaczeniu scenki wprowadzającej wskakujemy od razu w wir akcji i na dzień dobry uczeni jesteśmy cichych zabójstw za pomocą noża. Tak jak wielokrotnie pokazywano, po wduszeniu trójkąta, scena zwalnia i musimy „smyrnąć” w odpowiednim kierunku dotykowy ekran. Wydawać się to może bezsensowne (można wyłączyć) ale wierzcie – zrobione jest bardzo intuicyjnie i kompletnie nie przeszkadza w grze. Największe obawy miałem odnośnie schematu sterowania i czułości w grze, które połączone z przenośną konsolą mogły powodować problemy. Z początku musimy się przyzwyczaić do trochę innego położenia dłoni aniżeli na DualShocku 3, jednak nie miałem kompletnie problemów nawet przy większych akcjach. Oczywiście mikrolag nadal jest, ale znacznie mniejszy aniżeli w Killzone 2 na który to ludzie narzekali.

2013-07-22-211200

Podoba mi się także rozłożenie dotykowych przycisków na ekranie, które odpowiadają kolejno za odpalanie umiejętności specjalnej, a także wybór granatów i zmianę broni z głównej na dodatkową. Przyciski ułożone są na krawędzi ekranu, dzięki czemu wszystko wykonujemy poniekąd z automatu. Dziwnie rozwiązano wykorzystanie tylnego panelu. W karabinach snajperskich odpowiada on za przybliżanie/oddalanie obrazu co jest dobrze zrobione, ale domyślnie mamy także sprint gdy dwukrotnie „capniemy” panel. Dziwne rozwiązanie, które średnio przypadło mi do gustu i jest dosyć niewygodne.

2013-07-22-211840

Jak już wiecie (a jeśli nie, to się dowiecie), w Killzone: Najemnik za każde zabicie otrzymujemy kredyty. Im efektowniejsza śmierć w tym przypadku Helghasta – tym więcej kredytów. Te dokładają nam się do ogólnej rangi, ale także na bieżąco możemy nimi płacić na czarnym rynku, który opisałem w drugim akapicie. Jeśli dołożymy do tego wielopoziomowe plansze w których wykonujemy zadania, wyłoni nam się możliwość wielu dróg ukończenia zadania. Przykładowo w udostępnionej misji mogłem albo pójść jak typowy Rambo przed siebie, lub skradać się dachami, likwidując po cichu wrogów i za wszelką cenę unikać alarmu. Każdy sposób jest inaczej punktowany, a że misje można przechodzić wielokrotnie – furtka jest szeroko otwarta. Niestety, misja jest krótka, więc ciężko na ten moment opisać coś więcej.

2013-07-23-031658

Na sam koniec oprawa wizualna, która z jednej strony zachwyca, ale z drugiej pokazuje, że deweloper ma nad czym jeszcze pracować. Nie jestem pewien w 100 procentach, ale Killzone: Najemnik działa w natywnej rozdzielczości konsoli, zachowując stałe 30 klatek na sekundę. Gra łapała chwilowe przycinki w momencie automatycznego zapisu co jest irytujące, ale nie wiem czy możliwe do wyeliminowania. Jednak zarówno modele postaci, jak i jakość tekstur jest na poziomie którego na Vicie jeszcze nie widzieliśmy. Silnik na którym działa Killzone 3 został przeniesiony na przenośną konsolę idealnie. Jednak jak to zawsze – nie ma róży bez kolców i tragicznie wyglądają wybuchy i efekty dymne, które są jakby w 4 razy niższej rozdzielczości, toteż bardzo rozpikselowane i straszące gdy zestawimy to zresztą. Jeśli Sony chce się chwalić, że to gra wyznaczająca nowe trendy – takie rzeczy muszą zostać wyeliminowane. W tym przypadku mam ogromne nadzieje względem tego z racji faktu, że preview gry jest dosyć stare, a do premiery pozostał ponad miesiąc, więc co nieco się pozmienia.

2013-07-22-211846

I gdybym nie był jakimś cudem przekonany do tej produkcji, to po tym co miałem okazję własnoręcznie zobaczyć – wpisałbym Killzone'a na listę obowiązkowych zakupów. Gra się bardzo przyjemnie, a jeśli chcecie się pochwalić znajomym jak prezentuje się najładniejsza gra na Vitę i nakreślić przewagę nad smartfonami, to otrzymaliście idealny do tego oręż.

Gra była dostępna w angielskiej wersji językowej, jednak sklepowa wersja będzie w pełni spolonizowana. Zrzuty ekranowe są mojego autorstwa i reprezentują autentyczny wygląd gry.

Tagi: Guerrilla Cambridge killzone: mercenary Killzone: Najemnik playstation vita playtest