Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 12.11.2017 17:25
Doom w wersji na Nintendo Switch wygląda bardzo dobrze, lecz działa już nieco gorzej
1426V

Doom w wersji na Nintendo Switch wygląda bardzo dobrze, lecz działa już nieco gorzej

Nie małym zaskoczeniem dla osób interesujących się najnowszą konsolą Nintendo była zapowiedź pojawienia się na niej najnowszego Dooma oraz Wolfensteina II. Dziś możemy już sprawdzić, jak dzieło id Software radzi sobie na mobilnej zabawce Ninny.

Jak zwykle za analizę gry wzięła się niezawodna ekipa Digital Foundry, która to prześwietliła piekło w każdym możliwym zakamarku.

Xbox One X. Rozwiązywanie problemów

Dzięki temu wiemy, że Doom to najpiękniejszy mobilny shooter, jaki mamy obecnie na rynku - swoją jakością przebił nawet imponujące Killzone: Najemnik na PS Vita. Ale to raczej nikogo dziwić nie powinno.

Jak zatem udało się zmieścić tak wymagającą grę na tak małym sprzęcie? Przede wszystkim zbito jej rozdzielczość do dosyć niskiego pułapu około 600p, z okazjonalnymi skokami wyżej. Dodatkowo oberwało się szczegółowości tekstur wszystkich obiektów, jakości oświetlenia, refleksów, a także efektom cząsteczkowym.

Imponujące jest zaś to, że jest to wciąż pełnoprawny Doom, co oznacza, że z gry nie wycięto absolutnie nic - poziomy są tak samo duże i skomplikowane, walczymy z taką samą liczbą przeciwników i mamy do dyspozycji ten sam arsenał broni. 

Problematyczny może zaś być frame-rate. I to bardzo poważny kłopot. Doom został skonstruowany tak, aby całość działała w 60 klatkach na sekundę, zapewniając graczom stabilną płynność. Na Switchu zaś gra działa pod tym aspektem bardzo słabo. Nie dość, że klatki są renderowane po prostu źle, ponieważ zamiast wykorzystywać odstęp 33 ms, robią to w okolicy 60, to klatkarz waha się od 20 do 31 FPS-ów. 

Zaleca się zatem granie w trybie przenośnym na jak najlżejszym poziomie trudności, aby nie męczyć sprzętu dużą liczbą wrogów. Sytuację ratuje zaś pozostawiony efekt blurowania, dzięki czemu jako tako zachowano poczucie dynakimi.

Tagi:

Nie przegap