The Legend of Zelda: Ocarina of Time Remake z cenzurą. Fani zauważyli ważną zmianę
The Legend of Zelda: Ocarina of Time Remake zachwyca oprawą graficzną i pozwala ponownie przeżyć jedną z najważniejszych przygód w historii Nintendo. Okazuje się jednak, że twórcy nie ograniczyli się wyłącznie do odświeżenia kultowej produkcji. Gracze odkryli kolejną zmianę, która może zaskoczyć szczególnie największych fanów oryginału.
Historia tej kontrowersji sięga jeszcze 1998 roku, gdy The Legend of Zelda: Ocarina of Time zadebiutowało na Nintendo 64. W pierwotnej wersji gry pokonany Ganondorf wypluwał czerwoną krew, co ostatecznie zostało uznane za zbyt brutalny element produkcji skierowanej do szerokiego grona odbiorców. Nintendo zdecydowało się więc na zmianę i w wersji 1.2 zastąpiło czerwony kolor zielonym.
Takie rozwiązanie wykorzystano później również w The Legend of Zelda: Ocarina of Time 3D na Nintendo 3DS. Można było zatem oczekiwać, że najnowszy remake na Nintendo Switch 2 zachowa tę wersję wydarzeń.
OSTRZEŻENIE PRZED MOŻLIWYM SPOILEREM
Okazuje się jednak, że Nintendo poszło o krok dalej i tym razem całkowicie przebudowało wspomnianą scenę. Jak zauważyła użytkowniczka Marie Rose Phantom, w The Legend of Zelda: Ocarina of Time Remake nie zobaczymy już Ganondorfa wypluwającego krew - niezależnie od jej koloru. Zamiast tego przeciwnik klęka przed Linkiem i rozpoczyna monolog, w którym nie może pogodzić się z porażką poniesioną z rąk „jakiegoś żałosnego dzieciaka”. To niewielka zmiana z perspektywy całej przygody, ale jednocześnie bardzo wyraźna ingerencja w jedną z najbardziej pamiętnych scen oryginału.
They've completely omitted Ganondorf coughing up blood from the remake. It would appear that the Switch 2 remake is more censored than even the 3DS version. pic.twitter.com/DLlUiSmIZK
— Marie Rose Phantom (@MarieRoseMors) November 4, 2026
Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy produkcja dostępna na najnowszej konsoli Nintendo zostaje zmodyfikowana pod względem prezentowanych treści. Wcześniej sporo kontrowersji wywołała wersja Dispatch przygotowana na konsole japońskiego producenta. Studio AdHoc zachowało najważniejsze elementy rozgrywki i opowieści, ale zdecydowało się na znaczące ograniczenie scen zawierających nagość. W przypadku The Legend of Zelda: Ocarina of Time Remake sytuacja wygląda nieco inaczej, ponieważ Nintendo zmieniło nie tylko pojedynczy detal wizualny, ale również sposób przedstawienia konkretnego wydarzenia.
Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem potrzebę tak daleko idącej ingerencji w scenę, która od lat była częścią historii The Legend of Zelda. Rozumiem, że Nintendo chce utrzymać odpowiednią kategorię wiekową i udostępnić przygodę Linka możliwie szerokiej publiczności, ale przecież już wcześniejsze wersje gry pokazały, że wystarczyło zmienić kolor krwi. Tym razem twórcy zdecydowali się na zupełnie inne rozwiązanie, które wprawdzie nie wpływa na samą rozgrywkę, ale odbiera finałowemu starciu jeden z charakterystycznych elementów.