"Xbox to cyrk z klaunami". Wylewa się ogromna frustracja na Ashę Sharmę
Wokół dywizji Xbox dzieje się ostatnio tyle dziwnych rzeczy, że korporacja nie schodzi z nagłówków branżowych portali, niestety rzadko kiedy z pozytywnych powodów.
Ostatnie roszady kadrowe, zwolnienia i głośne odejścia sprawiły, że dawni pracownicy giganta z Redmond coraz śmielej krytykują obecny stan rzeczy. Szczególnie ostro wypowiedziała się niedawno Shannon Loftis, czyli weteranka, która przepracowała w firmie blisko trzydzieści lat i nadzorowała m.in. serię Age of Empires.
W ostrych słowach skomentowała ona rządy nowej szefowej marki, Ashy Sharmy, nazywając obecny styl zarządzania prawdziwym cyrkiem. Iskrą, która przelała czarę goryczy, było nagłe rozstanie z dyrektor operacyjną Helen Chiang oraz sposób, w jaki firma potraktowała całą tę sytuację. Według Loftis obecny zarząd całkowicie zatracił kręgosłup moralny, zamiast prawdziwego przywództwa serwując graczom i pracownikom medialne zagrywki, które bardziej przypominają żenujący spektakl niż poważny biznes.
Całym sercem jestem po stronie Helen. Sam „przeciek” (fałszywych informacji, w jakim celu –? Pozwólcie nam wszystkim spekulować, kto podjął TĘ decyzję) pokazuje utratę moralnego charakteru oraz „jasności” w przywództwie na Xboxie. Prawdziwy zespół kierowniczy bezwzględnie ścigałby „informatora” i podjął odpowiednie kroki, ponieważ „poufne sprawy pracownicze” stanowią realną podstawę do wytoczenia procesów o zniesławienie. Tam u góry panuje totalny cyrk i współczuję każdemu, kto wciąż musi się z tym użerać.
Sytuacji wewnątrz firmy z pewnością nie poprawiają też twarde dane rynkowe oraz kłopoty ze sprzedażą kluczowych tytułów. Mówi się chociażby o tym, że najnowsza odsłona Gears of War zaliczyła gigantyczny, pół miliardowy budżet, który nie przełożył się na oczekiwane przez akcjonariuszy wyniki, a cała marka po raz kolejny nie zdołała zrealizować rocznych celów finansowych. W obliczu takich problemów wewnętrzne napięcia rosną, a wieści o planowanych przez zarząd kolejnych falach zwolnień tylko potęgują nastroje niepewności.
Zamiast spokojnego budowania silnej pozycji na rynku i odzyskiwania zaufania graczy, Xbox coraz częściej przypomina okręt miotany przez fale, w którym kapitan próbuje ratować sytuację kolejnymi hałaśliwymi zapowiedziami. Już wczoraj wspominaliśmy, że w innych analizach Asha Sharma robi po prostu dobrą minę do złej gry, tworząc jedynie dobry PR.