Dalsze perypetie Cliffa Bootha wymagały poważnych cięć. David Fincher musiał... poprawiać po Tarantino
David Fincher musiał mocno skrócić scenariusz Quentina Tarantino do filmu „Dalsze perypetie Cliffa Bootha”, zanim można było rozpocząć zdjęcia. Jak ujawnił reżyser, pierwsza wersja tekstu liczyła aż 230 stron i zawierała materiał na dwa osobne filmy.
Produkcja Netfliksa przywróci Brada Pitta do nagrodzonej Oscarem roli Cliffa Bootha z filmu „Pewnego razu… w Hollywood” z 2019 roku. Tarantino ponownie napisał scenariusz, ale za kamerą stanął Fincher.
Pierwszy szkic, który przeczytałem, miał 230 stron. To były właściwie dwa filmy. Gdzieś w tym wszystkim znajdował się wspólny obszar tego, co chciał zrobić Brad, co chciałem zrobić ja i na czym zależało Quentinowi.
– wyjaśnił Fincher w rozmowie z magazynem „Empire”.
Reżyser podkreślił, że najważniejsze nie było samo rozwijanie fabuły, lecz sposób, w jaki bohaterowie wchodzą ze sobą w interakcje na ulicach Hollywood w 1977 roku. Akcja filmu rozgrywa się osiem lat po wydarzeniach z poprzedniej produkcji.
Tym razem Cliff Booth ma działać jako człowiek od rozwiązywania problemów hollywoodzkich elit. Wśród spraw, którymi będzie się zajmował, znajdą się morderstwo, szantaż, kradzież i wymuszenia. Gdy nie pracuje jako barman lub kinooperator, wykorzystuje swoje niekonwencjonalne, czasem nielegalne metody, by wyciągać innych z kłopotów.
Tarantino przyznał, że nowy film różni się od „Pewnego razu… w Hollywood”. Tamta produkcja była przede wszystkim opowieścią pozwalającą widzom spędzić czas z bohaterami, ale jej akcję napędzała świadomość zbliżających się wydarzeń na Cielo Drive. „Dalsze perypetie Cliffa Bootha” mają natomiast przypominać powieść kryminalną w miękkiej oprawie.
W obsadzie, obok Pitta, znaleźli się Elizabeth Debicki, Scott Caan, Carla Gugino i Yahya Abdul-Mateen II.
Film otrzyma dwutygodniową, globalną dystrybucję w kinach IMAX, która rozpocznie się 25 listopada. Następnie, 23 grudnia, produkcja trafi na Netfliksa.