Film miał zostać skasowany, a osiągnął większy sukces od Supergirl. Katastrofalna porażka blockbustera
Warner Bros. może mieć powody do ogromnego rozczarowania. Film, który kilka lat temu został niemal całkowicie skasowany i miał nigdy nie trafić do kin, niespodziewanie okazał się jednym z ciekawszych sukcesów ostatnich miesięcy. Tymczasem „Supergirl”, czyli kolejna wielka produkcja DC, zawiodła oczekiwania.
„Coyote vs. Acme” to jedna z najbardziej niezwykłych historii współczesnego Hollywood. Prace nad projektem rozpoczęły się jeszcze w 2015 roku, a jednym z pomysłodawców był James Gunn. Film ostatecznie powstał w 2022 roku, ale już rok później Warner Bros. zdecydowało się zrezygnować z jego premiery. Korporacja zamierzała wykorzystać produkcję do uzyskania około 30 mln dolarów odpisu podatkowego, co oznaczało, że gotowe widowisko mogło nigdy nie zostać pokazane widzom. Sytuacja wywołała jednak ogromne kontrowersje, a zainteresowanie fanów pomogło uratować projekt. Ostatecznie prawa do dystrybucji przejęło Ketchup Entertainment, które miało zapłacić za film około 50 mln dolarów.
Premiera „Coyote vs. Acme” okazała się naprawdę udana. Produkcja zadebiutowała w sierpniu i już podczas pierwszego weekendu zajęła drugie miejsce w amerykańskim box office, ustępując jedynie „Spider-Man: Brand New Day”. Podczas kolejnego weekendu wpływy spadły zaledwie o 29%, co sugerowało, że widzowie chętnie polecali film kolejnym osobom. Według zestawień box office widowisko przekroczyło 100 mln dolarów wpływów, natomiast dystrybutor poinformował niedawno o wyniku sięgającym już 120 mln dolarów.
Największe emocje wzbudza jednak porównanie z „Supergirl”. Nowe widowisko DC miało wykorzystać zainteresowanie uniwersum po bardzo dobrze przyjętym „Supermanie”, ale ostatecznie nie spełniło oczekiwań. Przy budżecie wynoszącym około 180 mln dolarów film miał zarobić na całym świecie zaledwie 126 mln dolarów. To bardzo słaby rezultat - szczególnie jeśli uwzględnimy dodatkowe wydatki na promocję. Według aktualnych danych „Coyote vs. Acme” nie wyprzedził jeszcze „Supergirl” w łącznych wpływach, ale produkcja może to osiągnąć w najbliższy weekend… jednocześnie Ketchup Entertainment zarobiło już naprawdę spore pieniądze na produkcji, gdy jednocześnie Warner Bros. musi liczyć straty generowane przez film z DC.
Cała sytuacja wygląda jeszcze bardziej absurdalnie, gdy przypomnimy sobie, że Warner Bros. niemal wyrzuciło do kosza film, który ostatecznie zainteresował miliony widzów. „Coyote vs. Acme” zdołał wyprzedzić pod względem wpływów kilka innych tegorocznych produkcji związanych z dawnym studiem, w tym „Koniec ulicy Dębowej”, „Totalna magia 2” czy „Martwe zło: Ogień”. To kolejny przykład potwierdzający, że nawet największe korporacje nie zawsze potrafią właściwie ocenić potencjał własnych projektów. Sukces uratowanego filmu stawia w jeszcze trudniejszym świetle decyzje dotyczące kasowania gotowych produkcji, które w ostatnich latach wywoływały ogromne kontrowersje.
W tym wszystkim najbardziej nie dziwi mnie nawet fakt, że Warner Bros. chciało skasować „Coyote vs. Acme”. Znacznie bardziej zastanawia mnie decyzja Jamesa Gunna dotycząca tak szybkiej premiery „Supergirl”. DC ma przecież ogromną bibliotekę znakomitych bohaterów, a po świetnym „Supermanie” moim zdaniem powinniśmy otrzymać przede wszystkim nową historię Batmana. Mam wrażenie, że widzowie nie byli jeszcze gotowi na przygodę Supergirl, szczególnie jako jeden z pierwszych wielkich rozdziałów nowego uniwersum. Być może problemem nie była sama bohaterka, ale moment, w którym zdecydowano się przedstawić jej opowieść. DC potrzebowało kolejnego wielkiego wydarzenia, które przyciągnęłoby tłumy do kin, a zamiast tego pojawiła się przyjemna historia, która jednak nie przyciągnęła odpowiedniej liczby widzów.