SKLEP
Grzegorz Drabik Grzegorz Drabik 03.04.2010 12:55
GTA: CW hitem DS-a? Prawie...
627V

GTA: CW hitem DS-a? Prawie...

"Do lutego 2010 r., sprzedaż GTA: Chinatown Wars na DS-a w USA reprezentowała prawie 50% sprzedaży wszystkich gier dla dorosłych w historii tej platformy" - stwierdził niedawno prezes Take-Two. Czyli jednak sukces? Nie bardzo...xxxxx

 

"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - głosi przysłowie. A w branży gier wideo jeszcze więcej zależy od właściwego doboru słów i kontekstu - to podstawa marketingu i udanych wystąpień PR-owców. Albowiem prawda jest taka, że Nintendo DS otrzymał do tej pory wspomnianej daty - poza GTA: CW - jedynie 6 (słownie: sześć) produkcji oznaczonych za oceanem ratingiem M (Mature - dla dorosłych). Nie wspominając o fakcie, że połowy zapewne nie znacie - oto komplet: Dementium: The Ward, Resident Evil: Deadly Silence, Ultimate Mortal Kombat oraz niszowe Theresia, Touch the Dead i C.O.R.E. W tym świetle, popularność tak znanej marki jak GTA równa połowie popytu na powyższe produkcje wcale nie dziwi.

 

I to samo przyznał ostatecznie wspomniany prezes - Ben Feder potwierdził niejako stanowisko Nintendo USA z grudnia zeszłego roku, gdy ichniejsza pani wiceprezes nazwała sprzedaż GTA: CW "frustrującą". Jednak o ile Cammie Dunaway upatrywała głównej winy w kiepskim marketingu i promocji gry, stanowisko Federa jest zgoła odmienne. "Piractwo to prawdziwe i wciąż obecne zagrożenie naszej branży i trzeba na nie zwracać uwagę, zwłaszcza w sektorze konsol przenośnych" - stwierdził Feder. "Komercyjny wynik Chinatown Wars ucierpiał głównie przez zjawisko piractwa." I ciężko nie przyznać mu racji - bo gra jest naprawdę świetna, nie tylko idealnie wpisując się w klimat serii, ale umiejętnie korzystając także ze wszystkich zalet konsolki. Gdyby nie piractwo, sukces rynkowy miałaby zapewniony.

Tagi: DS gta nintendo