Koszmar Sony trwa. Astro's Playroom grywalne na PC
Scena emulacji konsol obecnej generacji osiągnęła kolejny, symboliczny kamień milowy. Zaledwie kilka po zaprezentowaniu Demon's Souls Remake na PC w nawet 30 FPS-ach, entuzjastom udało się pomyślnie uruchomić flagowy tytuł startowy Sony, czyli Astro’s Playroom, na komputerze PC za pośrednictwem eksperymentalnego emulatora KYTY.
Materiały wideo prezentujące startujące oprogramowanie szybko obiegły sieć, wzbudzając ogromne poruszenie w środowisku technologicznym, które jeszcze do niedawna uznawało emulację architektury PlayStation 5 za pieśń bardzo odległej przyszłości.
Choć do komfortowej rozgrywki wciąż brakuje bardzo wiele, samo odpalenie gry Team Asobi stanowi olbrzymi postęp inżynieryjny. Obecna płynność animacji jest skrajnie niska, a sam projekt znajduje się jeszcze daleko poza progiem grywalności, jednak tempo prac nad emulatorem zadziwia - kluczowe bariery są przełamywane dosłownie z dnia na dzień.
استرو بلاي روم صارت ingame بمحاكي KytyPS5 🤚🙂↔️✋
— Musashi | 武蔵 (@iExplosiveRage) September 15, 2026
ماشاء الله صرنا كل يوم نشوف تطور لهذا المحاكي 😭😭 pic.twitter.com/RVTYuXEPZp
Równocześnie spore postępy notuje również remake Demon’s Souls, którego początkowe etapy potrafią już osiągać od 20 do 30 klatek na sekundę, co dobitnie świadczy o sprawnym rozwijaniu kodu. Wspomnieliśmy o tym we wprowadzeniu. Oznacza to, że w kolejnych tygodniach Astro's Playroom również może dojść do tegoż pułapu grywalności.
W bibliotece testowej emulatora całkiem przyzwoicie radzą sobie także mniejsze produkcje z katalogu konsoli, w tym Teenage Mutant Ninja Turtles: Wrath of the Mutants czy strzelanka XIII, które zbliżają się do progu 30 klatek.
Przed programistami wciąż jednak stoi ocean wyzwań - oprogramowanie zmaga się z poważnymi artefaktami wizualnymi, problemami z poprawnym renderowaniem podłoża czy nieba, a także nagłymi awariami systemu, które uniemożliwiają dłuższe sesje. Mimo to rozwój KYTY oraz konkurencyjnego, opartego na bibliotekach Vulkan projektu SharpEmu postępuje w błyskawicznym tempie, więc Sony może zacząć się bać.